AC Milan po szalenie emocjonującym spotkaniu pokonał w Sankt Petersburgu tamtejszy Zenit. Podopieczni trenera Allegriego prowadzili już 2:0, po czym roztrwonili przewagę. O zwycięstwie gości przesądził na kwadrans przed końcem samobójczy gol Tomasa Hubocana.
W pierwszym dzisiejszym spotkaniu mistrz Rosji – Zenit Sankt Petresburg – podejmował włoski Milan. Oba zespoły bardzo przeciętnie rozpoczęły ligowe zmagania. Podobnie prezentują się w europejskich pucharach. W pierwszym starciu Zenit poniósł wstydliwą porażkę 0:3 z Malagą, a Milan tylko zremisował z Anderlechtem.
Przed spotkaniem piłkarze Zenitu szumnie zapowiadali, że w starciu z Milanem zatrą złe wrażenie po fatalnych występach na początku sezonu. Licznie zgromadzona na Stadionie Pietrowskim publiczność od początku oglądała jednak agonię swoich pupili. Od pierwszego gwizdka sędziego lepiej prezentował się Milan, ale początkowo podopiecznym Massimo Allegriego nie udawało się przedostawać w pole karne przeciwnika. Okazało się, że nie było to niezbędne, by zdobyć gola. W 13. minucie Milan wykonywał rzut wolny po faulu Fajzulina na Emanuelsonie. Do piłki podszedł sam poszkodowany, jednak jego strzał nie wyglądał zbyt obiecująco. Golkiper Zenitu nie spodziewał się, że piłka odbije się od Szyrokowa i zmieni tor lotu, to zupełnie go zaskoczyło, czego efektem była zmiana wyniku. Milan od 13. minuty prowadził 1:0 po golu Emanuelsona.
Chwilę później kibice Zenitu trafili do piekła. Zresztą trzeba uczciwie przyznać, że trochę się już z tym piekłem ostatnio oswoili. W otchłań czeluści wysłał ich El Shaarawy. Egipcjanin popisał się fantastyczną indywidualną akcją, w której bez trudu ograł trójkę obrońców i z wielkim spokojem umieścił piłkę w siatce.
Po tym wydarzeniu piłkarze Zenitu nieco odżyli. Udało im się w ciągu kilku minut stworzyć trzy groźnie wyglądające sytuacje, ale za każdym razem kończyło się tylko na strachu. W roli straszydła wystąpił też Brazylijczyk Hulk, który w dobrze zapowiadającej się akcji zupełnie zapomniał, że ma na boisku partnerów. Później Brazylijczyk straszył defensywę Milanu coraz bardziej i bardziej, dwa razy był bliski zdobycia bramki i za każdym razem Abbiati musiał się wykazać dużym refleksem, by uratować włoski zespół przed utratą gola. Skala przerażenia przyjezdnych sięgnęła maksimum w 40. minucie. Wówczas były napastnik FC Porto wykonywał rzut wolny z 17 metrów. Hulk uderzył piekielnie mocno, jednak Abbiati efektowną paradą po raz kolejny uratował swój zespół przed stratą bramki. Początkowo wydawało się, że piłka urwie włoskiemu golkiperowi rękę, ale ostatecznie okazało się, że ta ręka doskonale sobie radzi ze strzałami tego rodzaju.
Milan wykorzystał limit szczęścia. W kolejnej sytuacji już nic nie uratowało „Rossonerich” przed utratą gola. Tym, który wlał nadzieję w serca kibiców Zenitu, był nikt inny jak Hulk. Brazylijczyk w końcu pokazał, że ma instynkt strzelecki, którego nie powstydziliby się najlepsi napastnicy świata, zamieniając na bramkę doskonałe podanie od Fajzulina. W drugiej połowie zapowiadały się wielkie emocje.
Podekscytowani golem do szatni piłkarze Zenitu wyszli na drugą połowę w bojowych nastrojach. Gospodarze od początku chcieli ruszyć do ataku i agresywną ofensywną wręcz pożreć przeciwnika w pierwszej części drugiej połowy. Zaledwie trzy minuty po gwizdku sędziego udało im się mocno ugryźć rywala. Tym razem w roli głównej wystąpił Szyrokow, który idealnie wyskoczył do piłki dośrodkowanej przez Hulka z rzutu rożnego. Niepilnowany Rosjanin mocno uderzył głową z bliskiej odległości, Abbiati tym razem nie miał szans na udaną interwencję.









