Milan pokonał Barcelonę 2:0. Pierwsza bramka padła w dość kontrowersyjnych okolicznościach, ale gospodarze zdobyli drugą i powiększyli swoje prowadzenie.
Dzisiaj oczy większości kibiców były skierowane na pojedynek Milanu z Barceloną. Gospodarze zamierzali dać z siebie wszystko, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę i uradować wszystkich fanów zgromadzonych na San Siro. Goście z Katalonii wiedzieli jednak, co ich czeka, więc również podeszli do tego spotkania bardzo poważnie, co gwarantowało nam wiele pozytywnych wrażeń. Największym problemem ekipy „Rossonerich” było to, że Mario Balotelli nie mógł wystąpić w tym spotkaniu i zabłysnąć golem.
Obie ekipy nie chciały popełnić na początku spotkania błędu, który mógłby znacznie utrudnić osiągnięcie celu. W 5. minucie Sulley Muntari oddał z dystansu strzał, który zakończył się fiaskiem, bo piłka nie trafiła w światło bramki. Goście starali się utrzymywać futbolówkę w środkowej strefie boiska, chcąc stworzyć skuteczny kontratak. Defensorzy Milanu mieli sporo pracy, gdyż rywale ciągle nacierali na ich bramkę. Piłkarze Barcelony liczyli, że gospodarze zachowają się niefrasobliwie i popełnią błąd, który da im szansę na stworzenie dogodnej sytuacji. W 16. minucie Boateng zagrywał futbolówkę na wolne pole, gdzie był Stephan El Shaarawy. Napastnik Milanu wbiegł w „szesnastkę” z piłką, ale wypuścił sobie ją za mocno i piłkarze Barcelony zażegnali niebezpieczeństwo, wybijając futbolówkę na rzut rożny.
Chwilę później El Shaarawy dogrywał futbolówkę z rzutu rożnego w pole karne do Boatenga, który oddał strzał, ale piłka minimalnie minęła dalszy słupek bramki. Barcelona nie zamierzała się poddawać. Xavi pokusił się o uderzenie z dystansu, ale Abbiati pewnie złapał piłkę. Bardzo błyskotliwy podczas tych zawodów był Stephan El Shaarawy, który niejednokrotnie próbował spłatać figla swojemu rywalowi. Piłkarze Milanu tworzyli bardzo ciekawy kolektyw, który utrudniał piłkarzom z Katalonii przebycie drogi do bramki. Gospodarze nie bali się podjąć ryzyka, niejednokrotnie ruszając na bramkę przeciwnika szalonym kontratakiem. Boateng znakomicie zagrywał piłkę w pole karne, ale El Shaarawy minął się z futbolówką i cała akcja spaliła na panewce. Oba zespoły dwoiły się i troiły, ale wynik nie uległ zmianie i żadna drużyna nie zdobyła gola przed przerwą.
Od początku drugiej części gry piłkarze Milanu wyszli wysokim pressingiem, chcąc zmusić rywala do błędu. Barcelona grała jednak bardzo konsekwentnie i nie dała się zaskoczyć swojemu przeciwnikowi. Bardzo aktywny w pierwszych minutach był Dani Alves, który ciągle był pod grą. W 57. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Montolivo uderzył z dystansu na bramkę gości, ale piłka przypadkowo trafiła w ręce Zapaty. Następnie futbolówka wylądowała pod nogami Boatenga, który precyzyjnym strzałem pokonał Victora Valdesa. W tej sytuacji było mnóstwo kontrowersji, ale arbiter uznał trafienie. Chwilę później Boateng zagrywał piłkę w pole karne, lecz Dani Alves wybił ją daleko od własnej bramki. Piłkarze Barcelony za wszelką cenę chcieli wrócić do równorzędnej walki, jednak Milan robił wszystko, by utrudnić to zadanie rywalowi.









