Po nudnym i toczonym w ślimaczym tempie spotkaniu Milan zremisował z Anderlechtem Bruksela 0:0. W ekipie gości całe spotkanie rozegrał reprezentant Polski, Marcin Wasilewski.
W pierwszych kilku minutach zdominować gości próbował targany transformacyjnymi konwulsjami Milan, jednak wracający po pięciu latach nieobecności Anderlecht wyczuł skrywaną słabość rywala i szybko sam ruszył do ataku. W pierwszym kwadransie niewiele się działo, w zasadzie warto jedynie wspomnieć o uderzeniu Massimo Bruno z ponad 25 metrów, które z kłopotami sparował na rzut rożny Christian Abbiatti. Mecz toczył się w ślamazarnym tempie, a mimo to obie ekipy popełniały sporo prostych błędów. W 18. minucie dość przypadkową okazję wypracowali sobie gracze „Rossonerich” – po zgraniu piłki w polu karnym przez Pazziniego oko w oko z Proto stanął Mathieu Flamini, jednak belgijski bramkarz pewną interwencją powstrzymał Francuza przed zdobyciem bramki.

Od mniej więcej 20. minuty coraz większą przewagę osiągał Anderlecht. Zawodnicy „Fiołków” byli lepiej zorganizowani, umiejętniej się ustawiali w defensywie i przede wszystkim sprawniej operowali piłką. Piłkarze Milanu raz po raz zaliczali niecelne podania, złe przyjęcia bądź nieudany drybling, przez co narażali się na kontry Belgów. Dobrze radził sobie silny Dieumerci Mbokani, a na lewym skrzydle niczym zepsuta wycieraczka hasał Guillaume Gillet. To właśnie reprezentant Belgii wypracował sobie najlepszą sytuację do objęcia prowadzenia. W 27. minucie przedarł się wzdłuż linii końcowej boiska i huknął w stronę bramki Milanu, jednak – w dużej mierze w związku z niemal zerowym kątem – Abbiatti zdołał wybić piłkę na rzut rożny.
W 33. minucie cudownym 50-metrowym podaniem popisał się Antonio Nocerino. Piłka poszybowała nad dwójką stoperów Anderlechtu i niczym spadający jesienny liść wylądowała tuż przed Emanuelsonem, który dobrze uderzył z pierwszej piłki, ale niestety dla gospodarzy, trafił prosto w wyciągnięte ręce Proto. Do końca pierwszej części gry rezultat nie uległ zmianie i Milan remisował bezbramkowo z Anderlechtem Bruksela.
Druga połowa toczyła się w równie słabym tempie co pierwsza, jednak tym razem role się odwróciły – to gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, a goście mieli problem z przedostaniem się pod pole karne rywali. W 64. minucie kapitalną okazję zmarnował rezerwowy Stephan El Shaarawy, który już w pierwszym kontakcie z futbolówką mógł dać swojej ekipie prowadzenie. Z lewej strony centrował Emanuelson, a 20-letni napastnik świetnie uciekł Deschachtowi i głową skierował piłkę w kierunku bramki Anderlechtu, jednak fantastyczną interwencją popisał się Proto. Już po niespełna 60 sekundach z prawej strony dośrodkował De Sciglio, ale płaskiej wrzutki nie był w stanie wykorzystać Pazzini. W 72. minucie ponownie pokazał się prawy obrońca Milanu, dobrze odnajdując w polu karnym El Shaarawy’ego, jednak ten fatalnie się pomylił, posyłając piłkę dobre kilkadziesiąt metrów nad bramką.










