Niewątpliwie ostatnie tygodnie dla Arsenalu są, delikatnie mówiąc, słabe. Trudno jest oszukać rzeczywistość. A jest nią właśnie 9. lokata w lidze. Jeśli wszystkie modlitwy fanów „Kanonierów” zostały wysłuchane, to możliwe, że nowy menedżer 13-krotnego mistrza Anglii Mikel Arteta przywróci blask oraz dawny splendor. Klub z północnego Londynu otrzymuje ciężkie i nieprzewidywalne strzały w pysk w tym sezonie. 9. miejsce zazwyczaj zajmuje zespół, który ma chwilowe przebłyski. Następnie traci punkty z klubami z dolnej półki, wskutek czego brakuje mu jeszcze wielu lat do nadrobienia jakości najlepszych klubów w lidze. W takiej sytuacji znajduje się teraz Arsenal. Jeśli wierzyć zaletom bycia asystentem Guardioli, to możliwe, że nowy szkoleniowiec Arsenalu przyśpieszy proces odbudowy formy zawodników. Jednym z wyjątków, gdy klub o większych możliwościach, aspiracjach oraz silniejszym składzie zepsuł sobie sezon jest Chelsea z sezonu 2015/2016. Wtedy „The Blues” zawiedli swoich sympatyków przez zajęcie zaledwie 10. lokaty. Teraz Arsenal znajduje się w podobnej sytuacji, ale runda jeszcze trwa. Z racji, że na Emirates wraca Mikel Arteta, pojawiają się również beztroskie i pewne przesądy. Głównie ze względu na niesłychane rady oraz nauki udzielone hiszpańskiemu trenerowi przez Guardiolę.
Arsenal jest na cienkiej linii
Po tym, jak z ławką trenerską „Kanonierów” pożegnał się trzykrotny zdobywca Ligi Europy Unai Emery, spekulowano o nadejściu nowego i doświadczonego szkoleniowca. Przewijały się takie nazwiska, jak: Allegri, Marcelino lub Arteta. W czasie poszukiwań miejsce zastępcze głównego szkoleniowca zajął asystent byłego trenera Arsenalu – Freddie Ljungberg.W rzeczywistości legenda klubu, która rozegrała ponad 320 spotkań i strzeliła w nich 71 bramek, nie zrealizowała najpiękniejszych bajek. Głównie tych o nadprzyrodzonej mocy legendy klubu, która jest na równi z wywiązywaniem się z zadań szkoleniowca. I chociaż była to osoba na wypełnienie chwilowej luki, to okres, w którym Freddie posiadał miano pierwszego trenera Arsenalu bez licencji UEFA PRO, i tak nie może należeć do pozytywnych.
Remisy w lidze z Norwich i ze Standard Liege w LE, porażki u siebie z Brighton i „The Citizens” oraz jedno zwycięstwo nad West Hamem. A w nich można było dostrzec kompletny brak zdecydowanej gry w obronie i samych obrońców. W dodatku „The Gunners” rzadko kiedy grali płynnie i często zanudzali swoim stylem, a 27 straconych bramek w lidze pokazuje, jak dziurawa jest defensywa. Mimo wszystko bardziej kompromitujące i żenujące jest to, że 13-krotny zdobywca Pucharu Anglii jest zarówno wolny na boisku, jak i poza nim. Jak Arsenal chce się bić o najlepszą czwórkę, jeśli poszukiwanie nowego szkoleniowca w trakcie sezonu trwało ponad dwa tygodnie?











