Mikel Arteta nie mógł sobie chyba wyśnić dziwniejszych okoliczności na swoje pierwsze starcie z Pepem Guardiolą. Już na samym starcie rozgrywek po wielomiesięcznej przerwie menedżer Arsenalu zmierzy się ze swoim mistrzem. Mistrzem, który otworzył Artecie drogę do trenerskiej kariery. Będzie to dla Hiszpana mecz równie nostalgiczny co wymagający, bowiem Manchester City w ostatnich latach regularnie spuszczał „Kanonierom” solidne lanie.
Gdy Obi-Wan Kenobi po raz pierwszy spotkał Anakina Skywalkera, nie sądził pewnie, że kiedykolwiek staną po obu stronach frontu. Rycerz Jedi dostrzegł w młodym chłopaku wielki talent i postanowił uczynić go swoim Padawanem. Ramię w ramię pokonywali wspólne przeciwności, dzięki czemu Anakin zdobywał cenne doświadczenie i rósł w siłę. W końcu Skywalker dał się skusić ciemnej stronie mocy, w konsekwencji doprowadzając do pojedynku ze swoim wielkim mistrzem.
Tak jak tamta historia stanowiła jeden z głównych wątków „Gwiezdnych Wojen”, tak też w przypadku Premier League (wszakże również napakowanej gwiazdami) starcie Mikela Artety z Pepem Guardiolą stanie się motywem przewodnim pierwszej kolejki powracającej ligi angielskiej. Oto bowiem naprzeciwko siebie stają dwaj menedżerowie, którzy znają się od A do Z. Arteta był prawą ręką trenera Manchesteru City przez 3,5 roku, zanim postanowił odejść i pracować na własny rachunek. Teraz czeka go najpoważniejszy test, sprawdzian tego, czego przez te długie lata się nauczył.
Pisząc więc cokolwiek w kontekście zbliżającego się starcia „Kanonierów” z „Obywatelami”, nie sposób pominąć tej osobistej zależności między oboma menedżerami. W dotychczasowym stylu trenera Arsenalu można dostrzec wiele podobieństw do jego nauczyciela.
Kiedyś współpracownicy, dziś tylko przyjaciele
Na jednej z konferencji prasowych Pep Guardiola wydawał się mocno zmieszany pytaniem dziennikarza, czy jego były asystent dzwoni czasem do niego z prośbą o pomoc w taktyce? Menedżer Manchesteru City ze stoickim spokojem odpowiedział jedynie, że „Arteta jest już dorosły”, a wspólne rozmowy toczą się jedynie wokół tematów pozapiłkarskich. Guardiola na każdym kroku podkreśla, że jego były uczeń jest już w pełni gotowy na podjęcie samodzielnych kroków w karierze trenera. Nie da się przecież pozostawać przez ponad trzy lata prawą ręką najbardziej wymagającego człowieka w dzisiejszym futbolu, jeśli sam nie jesteś małym geniuszem.
W odpowiedzi Mikel Arteta nie pozostaje dłużny. Mimo że obaj panowie znajdują się obecnie po przeciwnych stronach barykady, to tutaj nie ma miejsca na żadne uszczypliwości. Przeciwnie, Hiszpan wielokrotnie podkreśla, jak wiele zawdzięcza Guardioli i jego wizjonerskiemu podejściu do futbolu:
– Wpływ Guardioli? Cóż, odkąd spotkaliśmy się w Barcelonie [gdy Arteta miał piętnaście lat – przyp. red.], on miał na mnie wielki wpływ. I to zarówno na moją karierę trenerską, jak i na życie prywatne. Jeśli miałbym coś powiedzieć o nim jako o człowieku, o wartościach, jakie wyznaje, oraz o tym, jak traktuje swoich piłkarzy oraz współpracowników, to użyłbym tylko jednego słowa: fenomenalny. Tak wiele się od niego nauczyłem jako trener. Spędziliśmy razem mnóstwo czasu, dzieląc ze sobą wiele niesamowitych chwil, choć czasem też tych trudnych. Niezależnie od tego praca z nim była niesamowita. [za: oficjalna strona Arsenalu]















