Mikael Ishak – prawdziwy kapitan


Ekspert od europejskich pucharów

15 września 2022 Mikael Ishak – prawdziwy kapitan
Dawid Szafraniak

Większa część kibiców Lecha Poznań nie wyobraża sobie swojej drużyny bez Mikaela Ishaka, ponieważ Szwed zrobił ogromne postępy i to zdecydowanie najlepszy okres w jego karierze. Trochę gorszy czas pod względem liczb Ishak miał w duńskim Randers FC. Obecny kapitan „Kolejorza” nigdy nie był strzelcem wyborowym. Jednak Lech potrafi stworzyć napastnika i pokazywał to już nieraz.


Udostępnij na Udostępnij na

Gdy ówczesny trener Lecha odebrał opaskę kapitańską Thomasowi Rogne i przekazał ją Mikaelowi Ishakowi, kibice zaczęli się zastanawiać, jakim kapitanem będzie Szwed, przede wszystkim czy da radę udźwignąć tę odpowiedzialność. Od mianowania napastnika kapitanem mija prawie półtora roku. Nikt dziś nie ma wątpliwości, że była to świetna decyzja Macieja Skorży.

Mikael Ishak i sinusoida kariery

Urodził się 31 marca 1993 roku w Södertäjle w Szwecji. Jest Szwedem z pochodzeniem asyryjskim. Swoją karierę piłkarską rozpoczął w 2010 roku w Assyriska FF. W pierwszej drużynie nie zagrzał miejsca zbyt długo, ponieważ dwa lata później został sprzedany do niemieckiego FC Köln. Kwota transferu wyniosła wtedy blisko 300 tys. euro. Nie był to dobry okres, bo Ishak występy w pierwszej drużynie mieszał z występami w drugim zespole.

W zasadzie pobyt w FC Köln i późniejszy okres można przyrównać do tułaczki napastnika po klubach. Na chwilę zatrzymał się w FC St. Gallen 1879, później w Parma FC, by w końcu trafić do FC Crotone – drużyny z Serie B. W żadnym z tych klubów Mikael Ishak nie strzelał zbyt dużo bramek.

Przez Danię do Niemiec

Swoją miniodyseję zakończył w duńskim Randers FC. Miał być to klub, który zapewni Szwedowi stabilizację. W zasadzie tak się stało i napastnik spędził trzy sezony w duńskiej drużynie. Już podczas swojego debiutu 8 sierpnia 2014 roku zdobył premierowe trafienie w spotkaniu z FC Vestsælland. Był to zdecydowanie bardzo owocny okres, ponieważ strzelił najwięcej bramek w dotychczasowej przygodzie z piłką. W 71 spotkaniach zanotował 31 bramek i dołożył do tego pięć asyst.

Podczas zimowego okienka transferowego Mikael Ishak został kupiony przez 1.FC Nürnberg za 330 tys. euro. Niemiecki klub zapewnił  prawdziwą sinusoidę wrażeń. Kiedy Szwed przyszedł do klubu, drużyna grała w 2. Bundeslidze. W zasadzie z miejsca stał się zawodnikiem pierwszego składu. Wraz z zespołem w sezonie 2017/2018 wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej w Niemczech.

W pierwszym sezonie w Bundeslidze Ishak strzelił zaledwie cztery gole i zaliczył cztery asysty w 29 występach, co jak na napastnika było bardzo kiepskim wynikiem. 1.FC Nürnberg został szybko zweryfikowany w 1. Bundeslidze i spadł klasę niżej. Nikt się wtedy nie spodziewał, że dla Szweda istnym catharsis będzie polska ekstraklasa.

Ishak następcą Christiana Gytkjaera

Christian Gytkjaer był dla Lecha Poznań napastnikiem przede wszystkim bardzo skutecznym. Podczas całej przygody w „Kolejorzu” Gytkjaer zdobył 65 bramek oraz osiem razy asystował w 119 spotkaniach. Kiedy gruchnęła wiadomość o zakończeniu współpracy Duńczyka z Poznaniem, kibice byli bardzo zaniepokojeni. Działacze postanowili powtórzyć model, który już wcześniej się sprawdził, stąd ponowny transfer napastnika z zaplecza Bundesligi bez kwoty odstępnego. Zarówno Gytkjaer, jak i Ishak mają identyczną historię swojego przyjścia na Bułgarską. Duńczyk przed transferem grał także w 2. Bundeslidze.

Mikael Ishak trafił do Lecha Poznań przed rozpoczęciem sezonu 2020/2021 i z miejsca stał się ważną postacią „Kolejorza”. Już w debiucie przeciwko Zagłębiu Lubin zdobył premierowe trafienie. Początek sezonu miał fenomenalny, mianowicie w pierwszych trzech meczach zdobył cztery gole i zaliczył jedną asystę. Gdy w Poznaniu zaczęto już zapominać o uwielbianym Duńczyku, Szwed zaciął się na kilka spotkań. W późniejszym czasie złapał rytm meczowy i znowu zaczął zdobywać bramki.

Jednak aby nie było zbyt kolorowo, to Mikael Ishak złapał kontuzję i wypadł na kilka spotkań. Po powrocie do zdrowia szybko wrócił do formy strzeleckiej i do dobytku dołożył kilka bramek. W Poznaniu wiedzieli, że jeżeli dopisze zdrowie, to napastnik ma szansę przebić swojego poprzednika.

Już w drugim sezonie pobytu przy ul. Bułgarskiej Mikael Ishak został kapitanem zespołu, i to w sezonie 100-lecia klubu. Dzięki swojej fenomenalnej postawie na boisku był jednym z głównych architektów mistrzowskiego sezonu. Ishak jako kapitan Lecha Poznań stał się zawodnikiem pracującym niemalże na całej długości boiska. Pracował zawsze dla całej drużyny, a gole zdawały się przyjemnym dodatkiem. Tak Szwed w sezonie 2021/2022 zdobył 18 bramek w 31 spotkaniach i dołożył do tego sześć podań otwierających drogę do siatki rywali.

Mikael Ishak specjalistą od europejskich pucharów

Lech Poznań w sezonie 2019/2020 jak błyskawica przeszedł kwalifikacje do Ligi Europy, demolując takie zespoły, jak: Valmiera, Hammarby czy cypryjski Apollon Limassol. W meczu decydującym o wejściu do grupy Ligi Europy poznaniacy poradzili sobie z faworyzowanym RSC Charleroi, który do spotkania z „Kolejorzem” w belgijskiej ekstraklasie nie miał sobie równych. Po porażce 1:2 w Belgach coś pękło i zaczął się zjazd na równi pochyłej. Mikael Ishak w eliminacjach zdobył trzy gole w czterech spotkaniach. Z pewnością bramek byłoby więcej, ale ze względu na nadzwyczajną sytuację z COVID-19 rozgrywano tylko po jednym spotkaniu, bez rewanżu.

W grupie już nie było tak kolorowo jak w eliminacjach. Zaczęło się bardzo ciekawie, bo Lech postawił się znanej marce światowego futbolu – Benfice Lizbona. Dlaczego Lech podszedł w późniejszych meczach tak dziwnie do rywali, to już wie tylko jego ówczesny trener Dariusz Żuraw. To jednak nie przeszkodziło Mikaelowi Ishakowi błyszczeć. W sześciu grupowych spotkaniach Szwed zdobył pięć goli. Został nawet królem strzelców Ligi Europy ex aequo z Harrym Kane’em. O ile w pucharach coś udało się zrobić, o tyle w ekstraklasie szło fatalnie i Lech zakończył ligę na 11. miejscu. To spowodowało co najmniej rok przerwy od europejskich pucharów.

Po mistrzowskim sezonie Lech wrócił do europejskich pucharów z animuszem, ponieważ wygrał pierwsze spotkanie z Karabachem Agdam właśnie po golu Szweda. Nikt się nie spodziewał, że w rewanżu poznaniacy zostaną zdemolowani 5:1. Lech pod wodzą nowego trenera cały czas szukał formy i oprócz dwumeczu z Dinamem Batumi raczej przepychał się do fazy grupowej.

Jednak już w pierwszym spotkaniu z faworytem całej Ligi Konferencji pokazał, że wraca do formy. Mikael Ishak zdobył w kwalifikacjach do Ligi Konferencji Europy trzy gole. W spotkaniu z Villarrealem dołożył kolejne dwa trafienia i został wybrany na gracza meczu. Dzięki swoim zdobyczom bramkowym jest najlepszym strzelcem Lecha w europejskich pucharach. Strzelił w 18 meczach aż 14 goli. Z pewnością Szwed jeszcze powiększy ten dorobek, bo przed „Kolejorzem” jeszcze minimum pięć spotkań.

Ishak z powołaniem do kadry narodowej

Kapitalna postawa na boisku zaowocowała zauważeniem przez trenera Janne Anderssona i powołaniem do reprezentacji Szwecji na spotkania Ligi Narodów, w których rywalami będą Serbia i Słowenia. Jak do tej pory Szwed w narodowych barwach wystąpił cztery razy i zdobył jedną bramkę. Dla Mikaela Ishaka jest to powrót do reprezentacji po prawie czterech latach przerwy.

Kto lepszy: Gytkjaer czy Ishak?

Nie da się uciec od takich porównywań. Mikael Ishak przyszedł jako bezpośredni następca Christiana Gytkjaera. Teraz po dłuższym czasie pobytu Szweda w Poznaniu można stwierdzić, że nie da się porównać obu tych piłkarzy. Duńczyk to typowy łowca bramek, egzekutor, przede wszystkim lis pola karnego. Piłkarz, który potrafi strzelać z każdej pozycji w obrębie pola karnego, a także cechuje go kapitalna gra głową. Nie jest to jednak typ lidera na boisku. Jego bilans w europejskich pucharach to siedem bramek w dziesięciu spotkaniach.

Mikael Ishak to typ faceta od czarnej roboty, który cały czas pracuje dla drużyny. Biega po całym boisku, potrafi doskonale grać tyłem do bramki, przede wszystkim zastawić się i przytrzymać piłkę. W przeciwieństwie do Gytkjaera jest liderem na boisku i poza nim. Kapitan Lecha Poznań to wojownik, który zawsze walczy dla drużyny.

Ze skutecznością bywa różnie, czasami jest zabójczo skuteczny i precyzyjny, a czasami nie trafia w najprostszych sytuacjach. Jest jednak zawsze wartością dodaną w Lechu i ulubieńcem kibiców oraz przede wszystkim osobą bardzo religijną, która powtarza, że wszystko, co ma, zawdzięcza Bogu. W Poznaniu wiedzą, że trzeba zacząć rozmowy o nowym kontrakcie Szweda. Tacy piłkarze podnoszą poziom całej ligi i oczywiście warto w nich inwestować.

Szwed i Duńczyk to fantastyczni napastnicy, jedni z lepszych, którzy kiedykolwiek grali w Poznaniu. Prezentują dwa zupełnie odmienne style gry. W związku z tym nie da się ich porównać ot tak. Patrząc na suchą statystykę, lepszy jest obecny kapitan Lecha Poznań.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze