Legniccy kibice przychodzący dzisiaj na stadion im. Orła Białego byli pełni wiary. Wiary w to, że zawodnicy Miedzi zresetowali swoje głowy po ostatnich nieudanych spotkaniach i odniosą drugie zwycięstwo w tym sezonie. Okazja ku temu była idealna – przeciwnikiem była mająca swoje problemy Stal Mielec. Nadzieje te szybko zgasły. Miedź zagrała najgorszy mecz w sezonie, przegrała 0:2 i jeszcze mocniej zagrzebała się w strefie spadkowej.
Mielczanie po słabym spotkaniu z Widzewem tym razem pokazali się z bardzo dobrej strony. Wykorzystali słabości gospodarzy i znacznie poprawili swoją sytuację w tabeli.
Miedź była postawiona pod ścianą
Legniczanie nie przystępowali do przerwy reprezentacyjnej w dobrych nastrojach. Wszystko za sprawą meczu z Legią w Warszawie. beniaminek prowadził 2:0 i miał doskonałą okazję na podwyższenie prowadzenia, lecz później do głosu doszli „Wojskowi” i przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Był to kolejny mecz z rzędu, w którym podopieczni Wojciecha Łobodzińskiego wyszli na prowadzenie, lecz nie potrafili tego dowieźć do końca.
Frustracja udzieliła się w szczególności Angelo Henriquezowi, który otrzymał drugą żółtą kartkę za rzucenie bidonem. Ze Stalą nie zagrał z powodu drobnego urazu, którego nabawił się na zgrupowaniu reprezentacji Chile. Na boisku z tego samego powodu nie mogli pojawić się również Luciano Narsingh i Kamil Zapolnik. Miedź była więc mocno osłabiona.
Gdy drużyny narodowe rywalizowały ze sobą w ramach Ligi Narodów, spora część zawodników Miedzi zagrała w… trzecioligowej drużynie rezerw. Nieszczęśnikami okazali się piłkarze Stali Brzeg. Skończyło się wynikiem 6:1. – Spotkanie ze Stalą Brzeg traktowaliśmy jak normalny mecz. Nie musieliśmy szukać przeciwnika do gry z racji przerwy reprezentacyjnej. Pomogliśmy przy tym drugiemu zespołowi, jeśli chodzi o jego miejsce w tabeli. Wiadomo, że przeciwnik był, jaki był, ale bardziej chodziło nam o to, żeby zawodnicy, którzy mniej grali, wybiegali 90 minut – argumentował Wojciech Łobodziński.
Jak wiadomo, nie jest to dla Miedzi łatwy sezon. Taki rywal jak Stal Mielec na własnym stadionie wydawał się idealny na przełamanie i złapanie kontaktu z resztą stawki. Sytuacja bowiem robiła się coraz trudniejsza. Do bezpiecznego, 15. miejsca „Miedzianka” traciła przed tym meczem już sześć punków. Mielczanie z kolei na pięć ostatnich spotkań przegrali cztery, i to w kiepskim stylu.
Stal także nie mogła sobie pozwolić na wpadkę
Zespół Adama Majewskiego, mimo tego, że znajduje się w tabeli wyżej od Miedzi, musiał mieć się na baczności. W pierwszych dziesięciu meczach zgromadził 13 punktów i ma tylko dwa „oczka” przewagi nad miejscem spadkowym. Mecz w Legnicy był dla niego równie istotny. Nie było więc mowy o lekceważeniu beniaminka. –mówił dla Maciej Domański, zawodnik Stali.











