Chociaż powrót do ekstraklasy nie jest tak priorytetowy jak chociażby trzy lata temu, to Miedź Legnica swoją dotychczasową grą nie rozpieszcza swoich sympatyków. Zwłaszcza na własnym stadionie, który od wielu lat kojarzony jest z twierdzą, z której trudno wyjechać z trzema punktami. W chwili obecnej legniczanie notują jednakże czwarty remis z rzędu. Co gorsza, z drużynami, które pokonać po prostu trzeba.
O ile podział punktów z Koroną Kielce można zrozumieć, tak męczarnie z GKS-em Jastrzębie czy Puszczą Niepołomice są w stanie zirytować sympatyków „Miedzianki”. Niestety w prawie każdym spotkaniu zawodnicy Jarosława Skrobacza popełniają te same błędy, co sprawia, że można ich z nich czytać jak z otwartej książki.
Twierdza „Legnica” niezdobyta, ale i niebroniona
Z pewnością pozytywem jest fakt, że w trwającym sezonie Miedź jeszcze nie poniosła na Stadionie Miejskim im. Orła Białego ani jednej porażki. Co więcej, dwa pierwsze spotkania dawały nadzieję, że chociaż w niewielkim stopniu legniczanie nawiążą do sezonu 2017/2018. Wtedy to drużyna z Dolnego Śląska awansowała do ekstraklasy głównie dzięki świetnej grze u siebie. Pewne rozprawienie się z Sandecją Nowy Sącz oraz Resovią Rzeszów mogło przywodzić na myśl skojarzenia z historycznej kampanii.
Późniejsze spotkania wybudziły z pięknego snu i przywołały gorsze wspomnienia. Chociażby te z poprzedniego sezonu, w którym to Miedź poniosła cztery porażki oraz zanotowała sześć remisów. Wynik ten uplasował ich dopiero na jedenastym miejscu w tabeli, uwzględniając wyłącznie grę na własnym stadionie. Co ciekawe, pierwsza przegrana przypadła dopiero na 19. kolejkę, kiedy to lepsza okazała się Sandecja.
Po przekonujących zwycięstwach z czerwoną latarnią ligi oraz beniaminkiem w Legnicy nastąpiła pewna blokada. Wspomniany już remis z zawsze groźną Koroną Kielce należy przyjąć z szacunkiem, lecz i to spotkanie mogło zakończyć się lepiej. Późniejsze potyczki są natomiast o wiele trudniejsze do wytłumaczenia. Cudem uratowany przez bramkarza Miedzi, Mateusza Hewelta, remis z Chrobrym Głogów. Podział punktów z GKS-em Jastrzębie, które dotychczas poniosło komplet porażek. W końcu w ostatniej kolejce kolejny remis, tym razem z Puszczą Niepołomice. I chociaż podopieczni Tomasza Tułacza nieźle rozpoczęli sezon, to czołowa drużyna Fortuna 1. Ligi nie może z takim zespołem tracić punktów, prowadząc i mając mecz pod kontrolą.











