Michał Skóraś jest jednym z najlepszych piłkarzy Lecha Poznań w trwającym sezonie. Wiele wskazuje na to, że to jego ostatnie miesiące na polskich boiskach. 23-latkiem interesują się zagraniczne kluby, które regularnie wysyłają na mecze Lecha swoich skautów. Poznaniacy muszą liczyć się z tym, że do transferu niebawem dojdzie i trzeba się do tego odpowiednio przygotować.
Skrzydłowi szkoleni w akademii Lecha Poznań powoli stają się jej znakiem firmowym. Kamil Jóźwiak odszedł do Derby County, a następnie przeniósł się do Charlotte FC. Bardzo dobrze za granicą radzi sobie Jakub Kamiński, który wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie Wolfsburga. To właśnie 20-latka w „Kolejorzu” zastąpił Michał Skóraś i zrobił to w bardzo dobrym stylu. Dla takich przebojowych bocznych pomocników nasza liga jest tylko przystankiem na piłkarskiej drodze.
Trudne początki
Młodzi piłkarze często są wypożyczani do słabszych zespołów, aby mogli w nich regularnie występować i zebrać bezcenne doświadczenie. Rytm meczowy jest dla nich największą szansą na rozwój umiejętności. Nie inaczej było w przypadku Michała Skórasia. Skrzydłowy Lecha Poznań udał się na dwa wypożyczenia. W pierwszoligowej Termalice spędził cały sezon, a w ekstraklasowym Rakowie jedną rundę. Częściej okazję do gry miał w Niecieczy, ale pół roku u Marka Papszuna to także z pewnością wartościowy czas dla zawodnika.
Druga runda sezonu 2019/2020 to powrót pomocnika do stolicy Wielkopolski. Nie potrafił jednak wywalczyć sobie miejsca w wyjściowym składzie. Rozegrał wiosną zaledwie 93 minuty. Skrzydłowymi Lecha byli wówczas Kamil Jóźwiak, Jakub Kamiński, a na tej pozycji czasem też grywał Tymoteusz Puchacz. Z perspektywy czasu można uznać, że to była bardzo mocna konkurencja i Skóraś miał bardzo trudne zadanie.
O porównanie 23-latka i Jakuba Kamińskiego poprosiliśmy dziennikarza „Głosu Wielkopolskiego” – Bartosza Kijeskiego:
– Obaj zawodnicy bazują na szybkości. Śmiało mogę stwierdzić, że to bardzo podobni do siebie zawodnicy. Skóraś jednak udowodnił wszystkim, że ma bardzo silny mental. Przypomnijmy sobie, jak Michał był na początku przez kibiców i dziennikarzy hejtowany, krytykowany. Tutaj udowodnił wszystkim, że ten aspekt ma opanowany w stu procentach. Sam kiedyś w rozmowie przyznał, że bardzo mocno nad tym pracował, co przełożyło się jednocześnie na grę na boisku.
Jeśli chodzi o aspekty czysto boiskowe, może to jest niepopularna opinia, ale uważam, że Skóraś jest lepszym zawodnikiem od Kamińskiego. Średnie liczby na mecz, jeśli chodzi o bramki czy asysty, nieznacznie lepsze miał „Kamyk”. Jednak można zauważyć, jak mocno do pracy w defensywie przykłada się „Skóra”. Najlepszy przykład to mecz z Pogonią. Pereira był niemiłosiernie ogrywany przez Grosickiego, natomiast Skóraś wracał się, pomagając Portugalczykowi.











