Argentyński fenomen podziękował swojemu klubowi za wsparcie, jakie otrzymał, odkąd tylko znalazł się w Katalonii. Wdzięczność wyraził po tym, jak pobił nowy rekord, strzelając trzy gole Granadzie.
Messi to prawdziwy łowca rekordów, nie krył jednak zadowolenia, kiedy pobił wyczyn Cesara Rodrigueza i został najlepszym strzelcem w historii klubu. Leo przyznaje, że było to poza jego wszelkimi marzeniami. Trzy bramki z Granadą oznaczają, że Argentyńczyk ma już 234 gole w 314 oficjalnych spotkaniach Barcelony i zdystansował on o dwa trafienia poprzedniego lidera. Jego wyczyn odbił się szerokim echem na całym świecie. Messi po tym wspaniałym wieczorze rozmawiał po raz pierwszy dopiero dziś.
– To prawda, że jestem zachwycony. Nigdy nie śniłem, że pewnego dnia zostanę najlepszym strzelcem w historii „Barcy”. Nie wiem, czy to była moja najlepsza bramka. Kiedy gra się kończy, to zarówno pierwszy gol, który strzeliłem dla Barcelony, jak i ten ostatni, ale i każdy inny, ma dla mnie specjalne znaczenie.
Leo dodaje także, że jest wdzięczny za wsparcie, jakie otrzymał przez te wszystkie lata, odkąd jako nastolatek przybył z Rosario.
– Zawsze chciałem odpłacić się Barcelonie za wszystko, co dla mnie zrobiła. Jestem bardzo dumny, że mogę być częścią tego klubu. Nie dokonałbym tego jednak bez wsparcia moich kolegów.
Messi będzie miał jeszcze wiele okazji, by powiększyć swój dorobek. Pierwsza już w weekend z Mallorcą.










