Włoska Serie A rozkręca się z każdym meczem. Ciekawe transfery sprawiają, że prestiż ligi cały czas rośnie, co przekłada się na poziom sportowy rozgrywek. Pozyskanie piłkarza takiej klasy jak Blaise Matuidi przez Juventus pokazuje, że ci znakomici piłkarze również chcą iść do Serie A. Oczywiście głównym powodem przenosin Francuza do Turynu było niezmieszczenie się przez PSG w limicie Financial Fair Play. Nie zmienia to jednak faktu, że Juventus dokonał świetnej inwestycji. W międzyczasie rozpoczęła się druga kolejka Serie A, która jak zawsze obfitowała w wiele wydarzeń.
Nadszedł więc czas, by w telegraficznym skrócie prześledzić najważniejsze wydarzenia minionej kolejki ligi włoskiej oraz sprawdzić, jak po weekendzie wygląda tabela Serie A.
Matuidi debiutuje
Niemal od początku okienka transferowego Juventus wykazywał spore zainteresowanie francuskim pomocnikiem. To jedna, to druga odrzucona oferta, jednak mimo tego Beppe Marotta, dyrektor sportowy klubu, nie poddawał się. I kiedy już wydawało się, że nic nie wyjdzie z transferu Francuza, nagle przyszła nieoczekiwana wiadomość. Neymar przychodzi do PSG za 222 miliony euro, co oznacza, że trzeba wyrównać Financial Fair Play. Jedną z ofiar tego rozwiązania stał się nagle Matuidi, podstawowy piłkarz drużyny. Szybka decyzja Marotty, testy medyczne, podpis na kontrakcie i Blaise był piłkarzem Juventusu. Okazję do debiutu (zagrał 32 minuty) miał już w pierwszym meczu po podpisaniu kontraktu w meczu przeciwko Genoi. Tej samej, która w poprzednim sezonie była zmorą mistrza Włoch. Szczególnie na Stadio Luigi Ferraris, gdzie „Stara Dama” przegrała aż 1:3, obawy kibiców „Bianconerich” przed tym meczem były więc jak najbardziej zrozumiałe. Mimo wszystko ostatecznie Matuidi mógł się cieszyć z trzech punktów z nową drużyną – ale po kolei.
https://www.youtube.com/watch?v=wNnEneEqdbg
Koszmary Juventusu sprzed roku powróciły szybciej, niżby się mogło wydawać. Już w pierwszej minucie Pjanić wpakował piłkę do swojej bramki, co było ogromnym szokiem dla kibiców obu drużyn. Dosłownie chwilę później powtórzyła się sytuacja z meczu „Juve” z Cagliari. Sędzia, Luca Banti, tak jak tydzień temu Fabio Maresca, podyktował rzut karny po konsultacji z systemem VAR. Tym razem, w przeciwieństwie do Diego Fariasa, strzelec karnego Gałabinow potrafił pokonać legendę Serie A, Buffona. Znowu jednak kluczowa dla drużyny „Starej Damy” okazała się fenomenalna dyspozycja Paula Dybali, który tym razem ustrzelił hat-tricka. Zdobył go przeciwko nie byle komu, bo jak wiadomo, Mattia Perin to fachowiec pełną gębą. Swoje za uszami znów mają obrońcy Juventusu, którzy ewidentnie przespali początek meczu. Allegri zatem ciągle musi pracować nad tym elementem zespołu.
Chińscy bogacze wygrywają
Zarówno Inter, jak i Milan wygrały swoje drugie spotkania w rozpoczętym tydzień temu sezonie. Wszystko wydaje się OK, wygrywają, zakupieni piłkarze zaczynają się spłacać, ale w jednym przypadku lekko może martwić styl tej wygranej. Chodzi tu oczywiście o Milan, który długo męczył się z przeciętnym zespołem Cagliari. Mimo tego swój geniusz i doskonałą formę znowu mógł pokazać Patrick Cutrone. Dostał on szansę gry od pierwszej minuty i nie zawiódł trenera Montelli. Kluczowym elementem Milanu w tym meczu okazał się jednak Suso, który dał zwycięstwo „Rossonerim”. Z tego przede wszystkim Hiszpan jest rozliczany i w końcu kibice Milanu mogli być z niego w pełni zadowoleni. Co mogło sprawić, by po efektownym triumfie 3:0 nad Crotone tydzień temu nagle tak się męczyć z Cagliari? Wydaje się, że był to po prostu brak koncentracji.











