Mateusz Klich – twardy, nieustępliwy, wyszkolony technicznie. Kilka przymiotników, które trafnie opisują sylwetkę naszego reprezentanta. Do tego należy dodać świetny przegląd pola oraz pracowitość i mamy pełną charakterystykę piłkarza. Od sezonu 2018/2019 regularnie udowadnia na boisku, że jest liderem w środku pola Leeds United i prowadzi „Pawie” do upragnionego powrotu do Premier League.
Mateusz Klich pochodzi z Tarnowa i to w tym mieście zaczynał swoją przygodę z piłką. W wieku dziewięciu lat zaczął uczęszczać na zajęcia Tarnovii Tarnów. Seniorską karierę natomiast rozpoczął w 2003 roku w Cracovii. Następnie przeniósł się do VfL Wolfsburg, w którym zaliczył dwie nieudane przygody z niemiecką piłką w 2011 i 2014 roku. W międzyczasie grał dwukrotnie na wypożyczeniu w PEC Zwolle. Zanim na stałe przeniósł się do Leeds United, zakładał jeszcze koszulki takich klubów, jak: 1. FC Kaiserslautern, FC Twente oraz FC Utrecht.
Mateusz Klich – skryty generał
Nigdy nie był celebrytą. Nie brylował w mediach społecznościowych ani poza boiskiem. Próżno szukać go na pierwszych stronach gazet jako bohatera skandali. Na boisku również nie wyróżnia się nadmierną agresją ani ekspresją przy celebrowaniu wygranych czy goli. Prosty, skromny chłopak, który stał się najważniejszym filarem lidera Sky Bet Championship. Już w poprzednim sezonie pokazał, że warto na niego stawiać, o czym pisaliśmy TUTAJ.
Ile znaczy Mateusz Klich dla Leeds United, najprościej pokażą liczby. Przez ostatnie dwa sezony rozegrał dla drużyny już 92 spotkania. 50 z nich to występy z poprzedniego sezonu, w którym dorzucił 10 bramek i osiem asyst. Był zawodnikiem, który zaliczył w tamtych rozgrywkach najwięcej występów i najwięcej minut na boisku z całej kadry Leeds United. W obecnych rozgrywkach ma w nogach już 42 mecze, pięć bramek i cztery asysty. Zagrał we wszystkich spotkaniach ligowych, a dłużej od Klicha na boisku przebywał jedynie obrońca Ben White.
Pomocnik z krwi i kości
U trenera Bielsy Klich występuje w głównej mierze w pomocy. To on odpowiada za środek pola i wspiera głównie formacje defensywne. Nic więc dziwnego, że prasa angielska nadała mu przydomek „żołnierza Marcelo Bielsy”. Środek pomocy to jest pozycja, na której Mateusz Klich czuje się najlepiej. W klubie o tym wiedzą, dzięki czemu wykorzystują wszystkie jego atuty w 100%.
Zawodnik zaliczył też kilka występów na skrzydle oraz w roli typowego defensywnego pomocnika. Jednak były to mecze, których sztab szkoleniowy musiał nieco zmienić taktykę pod rywala i zrezygnował z pozycji Klicha. Sam fakt, że Marcelo Bielsa nie posadził w związku z tym naszego reprezentanta na ławce, tylko zmienił mu pozycję, świadczy o tym, jak ważna dla drużyny jest obecność Polaka na boisku.










