Przed obecnym sezonem Mateusz Klich przez wielu ekspertów był skazywany na odejście z Leeds United. Wywalczył jednak miejsce w pierwszym zespole „Pawi”, by z czasem stać się filarem jedenastki Marcelo Bielsy. Dzisiaj mało kto wyobraża sobie drużynę z Elland Road bez Polaka w podstawowym składzie. Ciężka praca i cierpliwość popłaciły. Obecnie zawodnik stoi przed wielką szansą, by awansować z Leeds United do Premier League. By rywalizować z najlepszymi w czołowej lidze świata.
Przed bieżącym sezonem Leeds United w końcu zamierzało realnie powalczyć o powrót do Premier League. Zespół do awansu miał poprowadzić nowy menedżer, Marcelo Bielsa. Zatrudnienie Argentyńczyka wiązało się z rewolucją w klubie na wielu poziomach. Zmianie uległ sposób przeprowadzania przedsezonowych przygotowań. Nowy szkoleniowiec „Pawi” postawił na ciężką pracę fizyczną oraz przygotowanie taktyczne kosztem rozgrywania wewnętrznych gierek treningowych.
– To był szok, coś zupełnie odmiennego. Nie rozgrywaliśmy [wewnętrznych] gierek, była taktyka, taktyka, taktyka i przygotowanie fizyczne. Przedsezonowe treningi były bardzo ciężkie, [było] tak dużo biegania, tak dużo pracy na siłowni, a potem przystosowania taktycznego każdego popołudnia. Byliśmy wyczerpani. Byłem bardzo zmęczony. Tak, niektórzy narzekali, to się zdarza, ale szybko zrozumieliśmy, co [Marcelo Bielsa] próbuje zrobić – opowiadał o przedsezonowych przygotowaniach w rozmowie z „The Guardian” Mateusz Klich.
Ciężka praca popłaca
To właśnie ciężką pracą na treningach Polak przekonał Marcelo Bielsę do własnych umiejętności. Po powrocie z półrocznego pobytu w Utrechcie Mateusz Klich był jednym z graczy, którzy mieli opuścić latem Elland Road. Tym bardziej że wraz z objęciem przez argentyńskiego szkoleniowca Leeds United zespół „Pawi” czekała mała kadrowa rewolucja. Ciężka praca podczas okresu przygotowawczego oraz sprzyjający zbieg zdarzeń sprawiły, że polski zawodnik pozostał w zespole. Wskoczył nawet do pierwszej jedenastki „Pawi”.
– Latem Klich po wstępnym researchu Bielsy był przymierzany raczej do wylotu z klubu, ale swoją pracą na treningach przekonał Argentyńczyka do siebie. Na pewno bardzo pomogła mu kontuzja w ostatniej chwili Adama Forshowa i sprzedaż Ronaldo Vieiry. Bez tego Polak pewnie zacząłby sezon na ławce i nie miałby szansy pokazać, w jakiej jest formie – mówi w rozmowie z naszym portalem redaktor Leedsutd.pl, Krzysztof Wrzal.
Kredyt zaufania Mateusz Klich zaczął spłacać już od pierwszego spotkania bieżącego sezonu. Bramka w meczu ze Stoke City była początkiem świetnej passy polskiego zawodnika. Były gracz m.in. Cracovii Kraków z każdym kolejnym udanym występem umacniał swoją pozycję w jedenastce Marcelo Bielsy. Do tego stopnia, że z czasem Mateusz Klich stał się nieodzownym elementem zespołu argentyńskiego szkoleniowca, kolejnymi bramkami oraz asystami nierzadko zapewniając Leeds United punkty niezbędne w walce o awans do Premier League.











