Eksperyment Andrei Agnellego pt. „Teraz gramy ładnie dla oka” nie wypalił. O ile Maurizio Sarri zdołał wygrać scudetto, o tyle o kadencji Andrei Pirlo tifosi „Juve” chcą jak najszybciej zapomnieć. Mimo bardzo słabego początku Massimiliano Allegri układa drużynę po swojemu, a ta zaczyna się rozpędzać.
Mało brakowało, a Juventus wyrównałby niechlubną serię meczów bez czystego konta. W 1955 roku ekipa ze stolicy Piemontu traciła gola w 21 spotkaniach z rzędu, tym razem liczba zatrzymała się na 20 starciach. Start sezonu, delikatnie mówiąc, nie należał do udanych. Remisy z Udinese i Milanem oraz porażki z Empoli i Napoli doprowadziły do tego, że drużyna z Turynu znalazła się w strefie spadkowej. Massimiliano Allegri potrzebował czasu, żeby znowu poukładać drużynę po swojemu i przeprowadzić odpowiednie transfery.
Życie po Ronaldo
Do spodziewanych ruchów tak na dobrą sprawę nie doszło. Oprócz Manuela Locatellego nie zakontraktowano żadnego zawodnika, który mógłby znacząco wzmocnić Juventus. Kaio Jorge to melodia przyszłości, a o Mohamedzie Ihattarenie (wypożyczonym do Sampdorii) słuch zaginął. W dodatku zaledwie cztery dni przed zakończeniem okienka transferowego północną część Włoch opuścił Cristiano Ronaldo. O ile pożegnanie Portugalczyka pozwoliło nieco zaoszczędzić pod względem budżetu płacowego, o tyle działacze „Juve” musieli na szybko szukać następcy byłego króla strzelców Serie A.
W rozmowie z DAZN Giorgio Chiellini zauważył, że późne odejście Ronaldo odbiło się na Juventusie. Do klubu dość awaryjnie został wykupiony Moise Kean, ale na pewno nie jest to zawodnik, który jest pełnoprawnym następcą Portugalczyka. Zdaniem włoskiego defensora gdyby do takich ruchów doszło na początku sierpnia, klub miałby zdecydowanie więcej czasu na przygotowanie lepszych transakcji, a co za tym idzie – mógłby zaliczyć lepsze wejście w sezon.
Massimiliano Allegri zmienia kurs „Starej Damy”
Nie brakuje głosów wśród kibiców i dziennikarzy, że teraz Juventus ponownie może skupić się na budowie kolektywu. Wydaje się, że w poprzednich latach władze klubu chciały budować zespół wokół jednego, może dwóch zawodników. Tak jak wspomnieliśmy, początek rywalizacji w Serie A nie był udany. Bardzo nerwowe zachowania w defensywie (błędy Wojciecha Szczęsnego w meczach z Udinese i Napoli), wciąż bezbarwna druga linia i momentami chaotycznie grające skrzydła. To była codzienność w turyńskiej ekipie.












