Debiut selekcjonera, nowe ustawienie, kadrowe zaskoczenia i eksperymenty. Paulo Sousa remisem 3:3 w szalonym spotkaniu z Węgrami przywitał się z reprezentacją Polski. Jednak zarzutów w stronę kadry, zresztą niebezpodstawnie, jest sporo. Zarzutów przede wszystkim dotyczących gry defensywnej. W obronie „Biało-czerwoni” zdecydowanie nie zasłużyli na pochwały i przed pozostałymi dwoma marcowymi spotkaniami mają wiele do poprawy. Michał Helik niespodziewanie zastąpił w jedenastce Kamila Glika i na tę chwilę nie może być pełnoprawną alternatywą dla defensora Benevento.
Decyzja Paulo Sousy budziła spore emocje i wątpliwości. Bo jak wyobrazić sobie obraz formacji obronnej reprezentacji Polski bez człowieka, który od lat nią rządził i dzielił? Portugalski trener zdecydował się jednak postawić na 25-letniego debiutanta, który parę stoperów tworzył razem z Janem Bednarkiem. I, co trudno było przypuszczać przed spotkaniem, mimo wszystko lepiej z dwójki naszych środkowych obrońców wyglądał obrońca Barnsley.
Kamil Glik nieustannie ostoją polskiej reprezentacji
Lata mijają, a defensywa reprezentacji Polski w dalszym ciągu opiera się na Kamilu Gliku. Spotkanie przeciwko Węgrom pokazało, jak istotnym elementem, mimo swojego wieku, jest obrońca Benevento i ile samą obecnością na boisku daje zespołowi. Potwierdziło się, że Jan Bednarek, który zadomowił się już u boku znacznie bardziej doświadczonego stopera, nie może w pojedynkę jeszcze kierować polską defensywą.
Cały czas potrzebny jest mu do pary Kamil Glik. Wczorajsza potyczka otwierająca eliminacje do mistrzostw świata w Katarze była pierwszą o punkty od czasu spotkania wyjazdowego ze Słowenią, w której od pierwszej minuty nie wystąpił 33-letni były piłkarz Monaco. Wówczas Polacy w bardzo słabym stylu ponieśli porażkę (jedyną podczas ostatnich eliminacji do Euro 2020) 0:2. Przeciwko Węgrom, do czasu wejścia na boisko Glika, także „Biało-czerwoni” mieli na swoich barkach dwubramkowy bagaż.
I choć po wejściu obrońcy Benevento na boisko w 58. minucie reprezentacja Polski straciła jeszcze jedną bramkę po wyraźnym błędzie defensywy, to obraz gry zmienił się jednak znacząco. Także w obronie pewniej czuli się zarówno Jan Bednarek, którego konto obciąża przede wszystkim gol na 1:0 dla Węgrów, jak i boczni obrońcy.
Próba nowego ustawienia
Bez dwóch zdań Michał Helik został rzucony na głęboką wodę. Jedna sprawa to debiut w reprezentacji od pierwszej minuty podczas swojego pierwszego zgrupowania w życiu, a druga to zastąpienie postaci absolutnie ikonicznej w nowożytnej historii polskiej kadry. Obrońca Barnsley musiał wejść w buty znacznie bardziej doświadczonego defensora, które parokrotnie okazywały się kilka rozmiarów za duże.
Michał Helik pełnił funkcję najbardziej centralnego obrońcy z trójki stoperów, gdy Polacy budowali atak pozycyjny. Dla piłkarza Barnsley nie był to jednak żaden dyskomfort z uwagi na fakt podobnego grania także w klubie. Przeciwko Węgrom po swojej lewej stronie miał Jana Bednarka, po prawej, nominalnego prawego obrońcę, Bartosza Bereszyńskiego, który miał wczoraj jednak przede wszystkim zadania obronne.










