Po zakończeniu kariery przez Wojciecha Szczęsnego w reprezentacji Polski rozgorzała walka o przejęcie schedy na pozycji pierwszego bramkarza. Do walki stanęli Marcin Bułka oraz Łukasz Skorupski. Ten pierwszy dostał swoją szansę już w meczu ze Szkocją. Niestety dla niego, nie skorzystał z niej. Golkiper francuskiej Nicei był niepewny, popełniał błędy przy rozegraniu, mógł lepiej zachować się przy golu na 2:1 i całościowo nie dał żadnego argumentu za tym, aby to jemu powierzyć bluzę z numerem jeden.
Jeszcze przed meczem ze Szkocją Michał Pobierz powiedział, że kwestia „jedynki” dalej nie jest rozstrzygnięta. Zgodnie ze słowami selekcjonera „Biało-czerwonych” jeden golkiper miał zagrać w meczu ze Szkotami, zaś drugi wyjdzie w podstawowym składzie przeciwko Chorwatom. W meczu z wyspiarzami wystąpił Marcin Bułka.
Marcin Bułka przeciwko Szkotom rozczarował
Choć w teorii dostał łatwiejszego rywala, to jego występ daleki był od oczekiwań. Wpuścił dwa gole, z czego przy jednym mógł zachować się lepiej. Był bardzo niepewny przy wyjściach do dośrodkowań i całościowo nie dał od siebie niczego ekstra. Przez wielu fanów szykowany jest na nową „jedynkę”, ale takimi występami oddalił się od tej nominacji. Zwłaszcza że jego rywal na tę pozycję to uznana firma na włoskich boiskach, a potencjalny dobry występ przeciwko Chorwatom wysunie go na czoło w wyścigu o pozycję numer jeden na zbliżające się eliminacje do mistrzostw świata w 2026 roku.
Nie był najsłabszym ogniwem, ale nie dał niczego ekstra
Żeby nie było: nie uważamy, że Marcin Bułka był najsłabszym elementem naszej drużyny (ten tytuł zasłużenie przyjmuje Jakub Kiwior). Niemniej pamiętamy występ Łukasza Skorupskiego z Euro przeciwko Francji. Tam, choć nie obronił karnego, to całościowo zaprezentował się naprawdę bardzo dobrze i to głównie dzięki jego paradom wyrwaliśmy remis Francuzom. Łukasz dał od siebie coś ekstra, a czy w tym meczu coś takiego możemy powiedzieć o Marcinie?
Marcin Bułka – wg statystyk występ lekko poniżej przeciętnej
Zerknijmy szybkim okiem na statystyki pomeczowe. Według oficjalnych statystyk UEFA, Szkoci oddali 11 strzałów, z czego tylko trzy celne. Oznacza to zatem, że Marcinowi udało się obronić tylko jeden. Nie był to jednak nadludzki wysiłek, ponieważ takie strzały jak ten Scotta McTominaya z 66. minuty bronią juniorzy na treningach. Nie najlepiej wyglądało także rozegranie od bramki. Na 30 podań 24 były celne, co daje 80%. Jak na bramkarza, mogłoby być lepiej.












