W środowy wieczór na murawie Santiago Bernabeu dojdzie do trzeciej w krótkim odstępie czasu rywalizacji pomiędzy Realem Madryt a FC Barcelona. Przed półfinałowym spotkaniem w Lidze Mistrzów defensor „Królewskich”, Marcelo, skupia się bardziej na wadze meczu niż na stylu.
W ciągu niecałych dwóch tygodni obie ekipy spotkają się już po raz trzeci. Pierwszy mecz rozegrany został w lidze hiszpańskiej, później doszło do batalii w finale Pucharu Króla, natomiast teraz los skojarzył wspomniane zespoły w półfinale elitarnych rozgrywek Ligi Mistrzów.
– W tak ważnych zawodach nie ma faworytów. Nasza drużyna ma małą przewagę psychologiczną dzięki zwycięstwu w finale Pucharu Hiszpanii w ubiegłym tygodniu. Rywalizacje tego typu są bardzo trudne, ale również bardzo piękne. Każdy z piłkarzy marzy o tym, żeby uczestniczyć w takich zawodach – powiedział defensor z Madrytu.
22-letni piłkarz rozgrywający piąty sezon w Realu odegrał znaczącą rolę w awansie swojej drużyny do grona najlepszych czterech ekip w Europie, występując we wszystkich meczach. Warto dodać, iż dzięki Brazylijczykowi i kolegom z defensywy „Królewscy” na Santiago Bernabeu nie stracili jeszcze gola w europejskich pucharach sezonu 2010/2011.
– Jestem obecnie bardziej dojrzałym zawodnikiem. Moja gra jest bardziej agresywna, dlatego jestem szczęśliwy. Jednak wciąż muszę każdego dnia poprawiać swoje umiejętności. Wracając do środowej potyczki, wolałbym wygrać po słabej grze, niż przegrać po ładnym meczu. Najważniejszą rzeczą jest odniesienie zwycięstwa – zakończył Marcelo.









