Obecny sezon dla aktualnego wicemistrza Polski daleki jest od wymarzonego. Na dodatek Legia Warszawa w rundę wiosenną weszła mocno przeciętnie. Jedna wygrana, a następnie trzy remisy i porażka. Kosta Runjaić już zapowiedział, że nadchodzące dziesięć kolejek będzie finałami. Pierwszy z nich zakończył się sukcesem. Stołeczna ekipa pokonała Piast Gliwice. Olbrzymi udział miał w tym Marc Gual, którego pozycja w klubie było mocno kwestionowana przez kibiców. Po tym meczu jego akcje na pewno wzrosły, tak samo jak Kosty Runjaicia, który z pewnością kupił sobie odrobinę czasu.
Nastroje w stolicy Polski dalekie są od dobrych. Legia Warszawa miała gonić czołówkę, a zamiast tego oddala się od niej. Jej forma jest na tyle zła, że ;egionistów już przeskoczył w tabeli Górnik Zabrze. Powagę sytuacji podkreślał także na konferencji przedmeczowej szkoleniowiec Kosta Runjaić, który nie bał się określić wagi pozostałych spotkań w PKO Ekstraklasie. – Jedna rzecz jest pewna – w obliczu rezultatów w poprzednich kolejkach cały czas musimy wygrywać i do końca sezonu odnieść dziesięć zwycięstw. W tym momencie dyskusja na temat naszych celów jest bezsensowna i nie ma żadnych podstaw. Będziemy stosowali podejście – każdy najbliższy mecz to finał.
Dużo gorzkich słów od Żylety
Może i posada niemieckiego szkoleniowca nie jest zagrożona, ale kibice i tak wyrazili swoje zdanie dość sugestywnym banerem w języku niemieckim, aby trener z pewnością zrozumiał przekaz. Kilka minut później swój baner dostał Jacek Zieliński, w równie niepochlebnych słowach. W tym meczu dużo gorzkich słów poleciało z Żylety, jednak kibice nieustannie dopingowali swój zespół w trakcie meczu.
Legia, wiedząc, jaką stawkę narzucił trener Runjaić, od początku rzuciła się do ataku. Już w 5. minucie w polu karnym pośliznął się obrońca Piasta. Przed wyborną szansą stanął Marc Gual, ale Hiszpan zamiast celnego uderzenia trafił w blokującego gracza gości. Legioniści byli stroną dominującą i bardzo chcieli zmazać winy ostatnich tygodni.
Kosta Runjaić otrzymał od Josue wsparcie po golu
Udało im się to już w 17. minucie, gdy na tablicy pojawił się wynik 1:0 dla Legii. Rzut wolny sprzed pola karnego w sposób bajeczny wykorzystał Josue. Posłał idealny strzał, który jeszcze odbił się od poprzeczki, przez co Frantisek Plach był bez szans. Następnie kapitan sugestywnie podbiegł do trenera, jak gdyby chciał okazać mu to tak cenne w obecnej chwili wsparcie, a przy okazji pokazać krytykom trenera, że ci nie mają racji.











