LM: PSV znów postawiło się United. Holendrzy bliżej awansu


25 listopada 2015 LM: PSV znów postawiło się United. Holendrzy bliżej awansu

Piłkarze z Old Trafford potrzebowali zwycięstwa na własnym stadionie, aby po piątej serii spotkań zapewnić sobie awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, a także godnie uczcić 10. rocznicę śmierci Georga Besta. Celu nie osiągnęli, grali nudną i przewidywalną piłkę i po bezbramkowym remisie na własne życzenie o awans będą drżeć w meczu z Wolfsburgiem. Po dzisiejszym spotkaniu to PSV jest bliżej awansu do top 16.


Udostępnij na Udostępnij na

Louis van Gaal po ligowej klęsce 0:3 z Arsenalem na początku października zdenerwował się nie na żarty. Efekt? Kolejne osiem spotkań we wszystkich rozgrywkach to dwie stracone bramki – obie z rzutów karnych (jedna po dobitce)! Obecny sezon w wykonaniu „Czerwonych” Diabłów stoi pod znakiem znakomitej defensywy, której przewodzi bezsprzecznie najlepszy dzisiaj stoper Premier League (a może nie tylko PL) Chris Smalling. Obroną Manchesteru można się zachwycać i piać nad ich przewidywaniem zagrań, ustawieniem oraz pojedynkami indywidualnymi z napastnikami. Tego rodzaju taktyczny sukces musimy przypisać szkoleniowcowi i jego pomocnikom. Jeżeli zdołali oni bez transferów uleczyć największą chorobę poprzedniego sezonu w klubie, dlaczego nie są w stanie spojrzeć równie krytycznym okiem na graczy odpowiadających za strzelanie bramek?

Tych bowiem pada jak na lekarstwo. Można zrzucać to na brak zgrania w ataku; w meczu z PSV Eindhoven gole zapewnić mieli Martial, Depay i Lingard, nieco ubezpieczał ich bardziej cofnięty Rooney. Co łączy trzech pierwszych graczy? Żaden nie ma więcej niż 22 lata oraz każdy gra w United swój pierwszy sezon (młodego Anglika gry pozbawiały w poprzednich latach kontuzje lub wypożyczenia).

Hernandez strzela jak na zawołanie w Leverkusen (fot. vavel.com)
Hernandez strzela jak na zawołanie w Leverkusen (fot. vavel.com)

Jednak stawianie sprawy w ten sposób jest z góry nieuczciwe wobec fanów – za Franzuza i Holendra zapłacono przecież ciężkie pieniądze, a za bezcen z klubu odeszli van Persie i przede wszystkim Javier Hernández, który w 19 spotkaniach w barwach Bayeru Leverkusen trafiał już dwunastokrotnie.

Jak wyglądało to na boisku? Zbyt mało ruchu z przodu, zbyt mało skuteczności, zbyt mało brak gry z kontry. Holenderski szkoleniowiec powinien czerpać z gry podopiecznych Philipa Cocu, którzy (prócz skuteczności) potrafili dzisiaj robić dokładnie to, czego brakowało Anglikom. Mecz był bardzo niestrawny; dla neutralnego kibica byłoby lepiej, gdyby United nie przetrzymywali piłki – wtedy bowiem byłaby szansa na bramki dla Jurgena Locadii czy Luuka de Jonga. Nie chwalmy jednak przesadnie ofensywy graczy z Eindhoven: wszyscy napastnicy obecni dziś na murawie mieli mocno rozregulowane celowniki. Ciekawe, co czuł siedzący dzisiaj na trybunach Ruud van Nistelrooy, któremu w przeszłości do zdobycia bramki dla obydwu klubów wystarczyło ćwierć podania.

https://twitter.com/uszkoo/status/669629418629935104

Do dzisiejszego meczu szkoleniowca Manchesteru broniły wyniki – pierwsze miejsce w grupie Ligi Mistrzów oraz druga lokata w krajowej tabeli. Sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie. Pierwszy z dziewięcioma punktami jest Wolfsburg, który za dwa tygodnie podejmie u siebie dzisiejszych gospodarzy. Ci zgromadzili jak dotąd osiem oczek i zajmują drugie – ostatnie premiowane awansem – miejsce. PSV (siedem punktów) jest trzecie, a w następnej kolejce zaprosi do gry na swoim stadionie grupowych outsiderów, czyli CSKA Moskwa (cztery punkty). Jeśli Holendrzy wygrają z Rosjanami – co nie wydaje się być zadaniem z serii piłkarskiego science-fiction – United będzie musiało sprostać w Niemczech dobrze dysponowanym „Wilkom”. Jeśli tego nie uczynią, swój powrót po rocznej nieobecności w rozgrywkach Ligi Mistrzów zakończą już po fazie grupowej.

PSV Eindoven po bezbramkowym spotkaniu wywiozło dziś z Anglii cenny punkt, który w kontekście ostatniej kolejki spotkań stawia ich w komfortowej sytuacji. Manchester United zaś na własne życzenie będzie bić się o awans z zespołem, który jest obecnie prawdopodobnie lepszy, ponadto będzie miał atut własnego boiska. Louis van Gaal przywrócił na Old Trafford hymn najbardziej elitarnych klubowych rozgrywek, jednak jak zareagują kibice i zarząd, jeśli już w grudniu ten sam hymn na kolejny rok (przynajmniej) opuści stadion?

 

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski