W sobotnich meczach 32. kolejki angielskiej Premiership nie brakowało emocji. W siedmiu meczach padło 20 goli, a trzy punkty do swojego dorobku dopisały m.in. Manchester United i Chelsea Londyn. Najciekawiej było jednak na White Hart Lane, gdzie Tottenham po ciężkim boju pokonał Stoke 3:2.
Wolves – Everton 0:3
Everton zaprezentował się w wyjazdowym meczu z Wolves bardzo dobrze. Najpierw „The Tofees”, niczym wytrawny bokser, pozwolili wyszumieć się gospodarzom, po czym sami zadali trzy wyjątkowo bolesne ciosy. Najpierw piłkarze Evertonu wyprowadzili zabójczą kontrę, po której podanie Osmana wykończył Beckford. Później napastników wyręczył doświadczony Phil Neville, a na koniec swoje trzy grosze dołożył Bilialietdinow. W drugiej połowie gospodarze zaczęli szukać sposobu na odrobienie strat, ale gra niezbyt im się kleiła, a kiedy już udało się stworzyć groźną sytuację, to sędzia nie zauważył ewidentnej ręki jednego z defensorów gości. Everton dzięki kolejnym trzem punktom zbliżył się na odległość jednego punktu do Liverpoolu, który jutro rozegra swoje spotkanie z Manchesterem City.
Manchester United – Fulham 2:0

Manchester United po raz kolejny udowodnił, że Wayne Rooney nie jest w tym zespole niezbędny. Pod nieobecność popularnego „Wazzy” podopieczni Aleksa Fergusona gładko rozprawili się z Fulham. Wynik meczu otworzył Dimitar Berbatow, który skutecznym strzałem zakończył indywidualną akcję Naniego. Portugalczyk był również architektem drugiej akcji bramkowej. Po kolejnej indywidualnej akcji w jego wykonaniu piłkę do siatki strzałem głową skierował Valencia. Warto odnotować, że całe spotkanie w zespole „Czerwonych Diabłów” rozegrał Tomasz Kuszczak.
Chelsea – Wigan 1:0
O kolejne trzy punkty wzbogaciła się również Chelsea Londyn, choć „The Blues” męczyli się z rywalem znacznie bardziej niż lider z Manchesteru. Mimo kilku dogodnych okazji w pierwszej połowie podopieczni Carlo Ancelottiego nie potrafili przechytrzyć golkipera Wigan. Również w drugiej połowie przez długi czas utrzymywał się wynik bezbramkowy, jednak w 67. minucie gospodarze wreszcie przełamali niemoc strzelecką. Autorem trafienia był Florent Malouda, który celnym uderzeniem zapewnił swojej drużynie komplet punktów.
Tottenham – Stoke 3:2
Tottenham po klęsce w Lidze Mistrzów w meczu z Realem Madryt miał doskonałą okazję do rehabilitacji, jednak piłkarze Stoke stawili faworyzowanym gospodarzom duży opór. Na początku nic nie wskazywało na to, że „Koguty” będą drżały o końcowy wynik spotkania, bo już w 11. minucie do siatki trafił Peter Crouch, a siedem minut później wynik podwyższył Luka Modrić. Goście nie zamierzali się poddawać i dążyli do zdobycia kontaktowej bramki, co im się udało w 27. minucie za sprawą Matthew Etheringtona. Piłkarze Harry’ego Redknappa szybko odpowiedzieli bramką strzeloną przez Croucha, lecz jeszcze przed przerwą bramkę dla Stoke strzelił Kenwyne Jones. Druga połowa była szalenie emocjonująca. Obie ekipy szukały kolejnego gola, lecz bramka pozostała niczym zaczarowana i ostatecznie mecz zakończył się triumfem Tottenhamu.












