Wiele rewanżów Ligi Mistrzów dostarcza sporo emocji, dzięki czemu możemy oglądać wspaniałe widowiska. Jednak niektóre spotkania raczej są pozbawione jakichkolwiek wrażeń ze względu na wynik pierwszego starcia i różnicę klas między zespołami. Tak bez wątpienia zapowiadał się już drugi pojedynek między obecnym liderem Premier League, Manchesterem City, a dziesiątą w tabeli Bundesligi Borussią Mönchengladbach.
Dwa tygodnie temu oglądaliśmy dość monotonną wygraną „Obywateli” 2:0. Może wynik nie był aż tak okazały, jak przyzwyczaili nas do tego zawodnicy Manchesteru, jednak „Źrebaki” potrafiły sobie stworzyć zaledwie jedną korzystną sytuację, której i tak nie wykorzystały. Stąd też już wtedy było wiadome, że Manchester City jest jedną nogą w ćwierćfinale Champions League.
Ponadto „The Citizens” pokazywali swoją świetną dyspozycję również na krajowym podwórku. Co prawda niedawno przegrali derbowy mecz z Manchesterem United, jednak i tak posiadają 14-punktową przewagę nad drugą drużyną w tabeli. Kibice ekipy Guardioli liczą w tym sezonie nawet na poczwórną koronę, ponieważ klub ma jeszcze szansę triumfować na wszystkich możliwych frontach.
Gorzej sytuacja przedstawiała się dla Borussii Mönchengladbach. Niemiecki klub od jakiegoś czasu nie potrafi się odnaleźć w futbolowych realiach. Ostatni mecz wygrali 3 lutego i od tamtej pory zanotowali serię ośmiu spotkań bez zwycięstwa. Nikt z kibiców BMG raczej nie liczył na przełamanie w starciu z City.
Manchester City i brak kontuzji
Obecny sezon jest bardzo specyficzny dla wielu zespołów. Masa menedżerów narzeka na sporą liczbę kontuzji w zespole, co bez wątpienia odbija się na wynikach nawet tych topowych drużyn. Najlepszym przykładem takiej sytuacji jest Liverpool, który zmaga się z urazami już od samego początku tych rozgrywek. Przez to też można łatwo wywnioskować, dlaczego „The Reds” zajmują niekorzystną szóstą lokatę w tabeli Premier League.
Na takie problemy nie może narzekać Pep Guardiola i jego Manchester City. Hiszpan ma ogromne możliwości rotacyjne, co może się z pewnością okazać kluczowe w tym sezonie. Ba, już się okazało. Jak już wcześniej wspomniano, City jeszcze do niedawna odnotowywało fantastyczną serię spotkań bez porażki i to właśnie szerokość kadry wydaje się jednym z kluczowych czynników ich fenomenalnej formy.
Można to było również zauważyć, patrząc na kadrę „Obywateli” wybraną na dzisiejszy mecz. Jedynym piłkarzem, który mógł wypaść z powodu urazu, był Nathan Ake. Jednakże Holender i tak znalazł się na ławce rezerwowych, a więc Guardiola mógł skorzystać z usług każdego swojego zawodnika. Inni trenerzy mogą zatem zwyczajnie pozazdrościć komfortu, jaki obecnie posiada hiszpański szkoleniowiec.
Bezlitośni „Obywatele”
Pep Guardiola przyzwyczaił wszystkich do zmian, jakich dokonuje między spotkaniami. Dziś nie było inaczej. Hiszpan postanowił wykonać aż pięć roszad w stosunku do sobotniego meczu z Fulham. Posadził na ławce między innymi Aymerica Laporte, Gabriela Jesusa czy Sergio Aguero. Do wyjściowej jedenastki natomiast wrócili między innymi Riyad Mahrez, Phil Foden oraz Kyle Walker.










