RCD Mallorca pokonał na własnym stadionie Valencię 2:0 w pierwszym niedzielnym meczu piątej kolejki La Liga. Bramki dla gospodarzy zdobywali Victor Casadesus i Javier Arizmendi.
Zgodnie z przedmeczowymi zapowiedziami Mallorca nie zamierzała się cofać przed teoretycznie mocniejszym przeciwnikiem. Podopieczni Joaquina Caparrosa od pierwszej minuty zmusili „Nietoperzy” do gry w obronie, lecz to goście z Walencji jako pierwsi stworzyli sobie okazję bramkową. Już w 2. minucie Feghouli wycofał piłkę na linię pola karnego, jednak niecelnie uderzał Jonathan Viera. Sześć minut później po raz pierwszy dłużej w „szesnastce” przyjezdnych zagościła Mallorca i od razu zdobyła gola. Festiwal błędów zaprezentowała Valencia – najpierw Adil Rami pozwolił Tomerowi Hemedowi poodbijać piłkę w polu karnym i podać ją do Victora, a później jego strzał nieudolnie próbował obronić Diego Alves. 1:0 dla gospodarzy.

Balearczycy usiłowali iść za ciosem, jednak nie byli już w stanie poważniej zagrozić swojemu rywalowi. Po piętnastu minutach w niezłej okazji znalazł się za to Roberto Soldado, ale jego uderzenie zostało zablokowane, a dobitka Tino Costy była bardzo nieudana. Po czterech minutach znowu groźnie do przodu ruszyli gracze Mallorki. Nsue znakomicie przedarł się lewym skrzydłem, zostawiając w tyle Adila Ramiego, dograł wzdłuż pola karnego do Hemeda, ale ten nieczysto trafił w piłkę i zaprzepaścił znakomitą szansę na zdobycie bramki.
Z każdą kolejną minutą coraz bardziej rozkręcali się przyjezdni z Mestalla, ale brakowało im dokładnego ostatniego podania. Na trzynaście minut przed końcem pierwszej połowy do wyrównania mógł doprowadzić Tino Costa, jednak po krótko rozegranym rzucie rożnym hiszpański pomocnik strzałem głową trafił piłką w poprzeczkę. Do samego końca pierwszej odsłony „Los Ches” szukali jeszcze gola wyrównującego, ale nie mieli pomysłu na stworzenie zagrożenia pod bramką gospodarzy.
Po zmianie stron od pierwszego gwizdka inicjatywę próbowali przejąć goście z Walencji, jednak Soldado i spółka nie byli w stanie się przebić przez mur obronny Mallorki. Po kilku nieudolnych próbach zagrożenia bramce Aouate’a do ataku w 55. minucie ruszyli miejscowi i – podobnie jak w pierwszej połowie – od razu zdobyli gola. Wprowadzony chwilę wcześniej Javier Arizmendi otrzymał prostopadłe podanie w pole karne od Victora Casadesusa i ze stoickim spokojem posłał piłkę w długi róg, obok bezradnego Diego Alvesa.
Drugi zdobyty gol sprawił, że drużyna Joaquina Caparrosa skupiła się wyłącznie na bronieniu dostępu do własnej bramki. Co jakiś czas wyprowadzała co prawda kontry, ale na ogół dobrze radzili sobie z nimi gracze Valencii. Ekipa gości była dzisiaj bardzo słabo dysponowana w ofensywie. W 63. minucie pomóc jej chciał arbiter, ale nawet podyktowanie rzutu wolnego pośredniego na linii pola bramkowego nie przyniosło korzyści. Po tej kontrowersyjnej decyzji Tino Costa trafił w jednego z graczy gospodarzy ustawionych na linii bramkowej.











