Hiszpanie pewnie wygrali z Anderlechtem 3:0. Dwie bramki zdobył Eliseu, a rzut karny pewnie wykorzystał Joaquin.
Na początku meczu większe zaangażowanie pokazywali piłkarze Anderlechtu. Bez problemu mijali drugą linię Malagi, ale ich ataki kończyły się na obronie. W efekcie w ciągu dziesięciu minut oddali jeden strzał. Te nieudane ataki jakby ich przygasiły. Goście zaczęli częściej zagrażać bramce Proto. Przed niesamowitą szansą na zdobycie bramki stanął Mbokani po niemal idealnym dośrodkowaniu Bruno. Do szczęścia zabrakło jedynie precyzji strzelającego.

Malaga wyraźnie zaczynała narzucać swój styl gry. Być może sędzia zakończyłby już tę połowę, gdyby nie trwająca akcja, która przyniosła zresztą rzut rożny. Piłkarze Malagi nie rozegrali go zbyt dobrze, jednak piłka szczęśliwie trafiła do Eliseu, który wolejem zza pola karnego zdjął pajęczynę z lewego rogu bramki!
Od początku drugiej połowy to Malaga wyszła do przodu. Jej zawodnicy atakowali i mecz zrobił się naprawdę ciekawy. W 55. minucie po brzydkim faulu w polu karnym Kouyate zobaczył żółtą kartkę, a goście dostali rzut karny, który pewnie wykorzystał Joaquin. Wiedząc, w jak komfortowej są sytuacji, podopieczni Pellegriniego troszkę zwolnili. Chcieli spokojnie utrzymać wynik i grać spokojnie. Nie spodobało się to chyba Marcinowi Wasilewskiemu, który za brzydki faul na skraju pola karnego obejrzał żółtą kartkę.
Na trzecią bramkę nie trzeba było długo czekać. Ponownie strzelcem był Eliseu. Tym razem dostał wspaniałe podanie od Isco i będąc sam na sam z bramkarzem, niesamowicie podciął piłkę. Golkiper nie miał szans. Po tej bramce Anderlecht był rozbity. Nie potrafił rozegrać żadnej akcji. Malaga już do końca grała spokojnie i zachowawczo, a Anderlecht nie potrafił nic z tym zrobić. Szansę miał w 91. minucie ale z pięciu metrów przestrzelił Mbokani. A wystarczyło przystawić nogę, zamiast brać ogromny zamach. Ciekawie było przez mniej więcej 20 minut drugiej połowy. Ostatecznie Hiszpanie wygrali pewnie i zasłużenie.
Zobacz oceny zawodników!









