W grupie D pewny awansu przed ostatnią kolejką był tylko Real Madryt. W Zagrzebiu, gdzie miejscowe Dinamo podejmowało Lyon, miało się okazać, kto jeszcze awansuje do fazy pucharowej.
Awans Lyonu był możliwy tylko w przypadku porażki Ajaksu z Realem i zwycięstwie zespołu z Francji nad Dinamem. Dodatkowo w przypadku pożądanych wyników trzeba by było liczyć jeszcze stosunek bramek…

Wróćmy jednak do tego, co działo się dzisiejszego wieczora na Stadionie Maksimir w Zagrzebiu. Otóż od samego początku swój cel chcieli ziścić gracze Lyonu. Powracający do formy Lisandro Lopez siał popłoch w szeregach obronnych gospodarzy. Po niespełna pół godzinie gry z pomocą gościom przyszedł Leko, który otrzymał drugą żółtą kartkę w dzisiejszym meczu i musiał opuścić plac gry. Od tego momentu dominacja Lyonu nie podlegała dyskusji. Szybkie ataki skrzydłami, gra kombinacyjna w środku pola, ale bramki paść nie chciały. W 40. minucie rozegrał się prawdziwy dramat gości. Niegroźnie zapowiadająca się akcja Dinama i dwa nieudane strzały Beqiraja dobił zaledwie 17-letni Mateo Kovacić i wyprowadził swój zespół na prowadzenie.
Po zdobyciu bramki Dinamo cofnęło się za linię wyznaczającą połowę boiska i zaczęło się jeszcze bardziej skrupulatnie bronić. Jednak na kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem arbitra w pierwszej połowie kontaktową bramkę dla gości z Francji zdobył Gomis. Po bramce sędzia zakończył pierwszą część meczu i piłkarze udali się na przerwę do szatni.
Po przerwie emocji było jeszcze więcej. Lyon poczuł, że dzisiaj może wyjechać z Zagrzebia jako zwycięzca, więc od pierwszych minut drugiej odsłony gry rzucił się do frontalnych ataków. Na efekt nie trzeba było długo czekać. W 48. minucie padły aż dwie bramki dla Lyonu! Najpierw Gonalons popisał się piękną główką po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, a następnie mocnym strzałem Kelavę pokonał ponownie Gomis. Mieliśmy już 1:3, a w powietrzu czuć było jeszcze bramki. W 52. minucie Gomis skompletował hat-tricka po kolejnym ładnym uderzeniu. Kelava był bez szans.
Demolka Lyonu wciąż trwała. W 64. minucie gola zdobył Lisandro Lopez, który w drugiej połowie pojawił się na boisku. Była to jego 19. bramka w historii jego występów w Lidze Mistrzów. Doowdem tego, że swój dzień miał Gomis, była zdobyta przez niego bramka w 70. minucie. Wykorzystał on piękne podanie od Cissokho i po ograniu obrońcy uderzył nie do obrony. Na tablicy świetlnej było wówczas już 1:6. Kolejną bramkę na kwadrans przed końcem dorzucił Briand, który już nawet nie okazywał radości po strzeleniu gola, taki to pogrom zgotowali gracze Lyonu miejscowym.
Bramki już nie padły i końcowy wynik meczu to 1:7. Pogrom w Zagrzebiu stał się faktem, do czego znacznie przyczynił się Gomis, strzelec czterech bramek. Lyon do spółki z Realem Madryt awansował do fazy pucharowej z grupy D.









