Włodarze Borussii Dortmund zdecydowali! Lucien Favre nie będzie dłużej prowadził niemieckiego klubu. To zdecydowanie najważniejsza informacja dzisiejszego dnia. Szwajcar kończy przygodę w Dortmundzie z jednym Superpucharem Niemiec i dwoma wicemistrzostwami. Mimo to szkoleniowiec opuszcza Signal Iduna Park w cieniu niepowodzeń.
W sobotnie popołudnie Borussia Dortmund w kompromitującym stylu uległa VfB Stuttgart. Wysoka porażka z beniaminkiem to jednak tylko kropla w morzu, która ostatecznie przelała czarę goryczy. Wicemistrzowie Niemiec od dłuższego czasu prezentowali się poniżej oczekiwań, a konsekwencje wreszcie musiały zostać wyciągnięte. W ten sposób z posadą szkoleniowca pożegnał się Lucien Favre.
– Wszyscy jesteśmy wdzięczni Lucienowi Favre’owi za jego doskonałą pracę w ciągu ostatnich dwóch i pół roku, podczas których wraz z zespołem dwukrotnie zostawał on wicemistrzem Niemiec. Lucien Favre jest profesjonalistą i co do tego nie ma żadnych wątpliwości – przekazał Hans-Joachim Watzke.
Lucien Favre przywrócił nadzieję
Zanim jednak cała ta przygoda zakończyła się fiaskiem, Lucien Favre przywrócił na Signal Iduna Park nadzieję. Stery w Borussii przejmował po sezonie okraszonym serią blamaży, których głównymi winowajcami byli Peter Bosz oraz Peter Stoeger.
Dość szybko wprowadził on ekipę z Dortmundu na, zdawałoby się, odpowiedni tor. Borussia przegrała tylko jeden mecz w rundzie jesiennej, pokonała Bayer i pewnie zmierzała w kierunku mistrzowskiej patery. Było to kompletne zaprzeczenie słów Hansa-Joachima Watzke, który kilka miesięcy wcześniej twierdził, że BVB nie jest już dla Bayernu godnym rywalem. W pewnym momencie przewaga dortmundczyków w tabeli nad monachijczykami wynosiła aż dziewięć punktów. Jak jednak wiemy, to nie wystarczyło, bo Borussia roztrwoniła ogromną przewagę i oddała mistrzostwo Bayernowi.
Warto spojrzeć też na liczbę zawodników, których Favre w Dortmundzie zbudował. Forma młodziutkiego Jadona Sancho eksplodowała właśnie pod skrzydłami Favre’a. Witsel wrócił do Europy i stał się jednym z czołowych defensywnych pomocników. Odbudowany został Raphael Guerreiro, którego usługami zaczęły interesować się wielkie marki.
Lucien Favre nie bał się też stawiać na młodzież. I nie chodzi tu tylko o wspomnianego już wcześniej Sancho. Giovanni Reyna, Erling Braut Haaland, Jude Bellingham czy wreszcie Youssoufa Moukoko. Ci zawodnicy otrzymali od szwajcarskiego szkoleniowca kartę zaufania.










