Luciano Narsingh: Chciałbym przeprosić Wojciecha Łobodzińskiego [WYWIAD]


Co sprawiło, że Luciano zdecydował na się na grę w Miedzi Legnica?

4 listopada 2022 Luciano Narsingh: Chciałbym przeprosić Wojciecha Łobodzińskiego [WYWIAD]
Paweł Andrachiewicz / PressFocus

Luciano Narsingh to zawodnik Miedzi Legnica, który posiada jedno z najciekawszych CV w historii polskiej ekstraklasy. W swojej karierze miał okazję grać w czołowych holenderskich klubach. Gdyby nie kontuzja, dziś byłby brązowym medalistą mistrzostw świata w Brazylii 2014. Dlaczego zdecydował się przyjść do ekstraklasowego beniaminka i jak wspomina najlepsze lata swojej kariery? Zapraszamy na wywiad.


Udostępnij na Udostępnij na

Swój seniorski debiut odnotowałeś w sezonie 2008/2009 w spotkaniu przeciwko Vitesse, mając zaledwie 18 lat. Jak pamiętasz ten mecz i jakie emocje Ci wtedy towarzyszyły?

Oczywiście, jest to dla mnie pamiętny dzień. To był mój pierwszy mecz w dużym klubie. W tamtym momencie moje marzenia się spełniły. Czułem się wtedy niesamowicie, byłem bardzo dumny z tego, że w tak młodym wieku udało mi się zadebiutować. To było dla mnie duże osiągnięcie.

Mimo debiutu w bardzo młodym wieku na regularne występy przyszło Ci trochę poczekać. Dopiero w sezonie 2010/2011 zostałeś zawodnikiem pierwszego składu. Jednak gdy zacząłeś dostawać regularne szanse, nie marnowałeś ich. Mając zaledwie 20 lat, zanotowałeś 5 goli oraz 9 asyst w 24 meczach Eredivisie. Czy już wtedy spodziewałeś się, że Twoja kariera nabierze takiego rozpędu w tak krótkim czasie?

Nie chcę być arogancki, ale wiedziałem, że jestem bardzo dobrym zawodnikiem. Świetnie czułem się z piłką przy nodze, dzięki czemu notowałem wiele asyst. W tamtym czasie Heerenveen miało świetnego napastnika, więc wiedziałem, że jeśli będę kreować akcję, to zostanę ważnym zawodnikiem w drużynie. Było tak, jak myślałem, regularnie występowałem na dobrym poziomie i zostałem graczem pierwszego składu.

Swój szczyt formy osiągnąłeś już rok później, gdy w sezonie 2011/2012 pobijałeś rekord liczby asyst w jednym sezonie Eredivisie. Jak się wtedy czułeś?

To były świetne chwile w mojej karierze. Notowałem mnóstwo asyst, to było naprawdę niewiarygodne. Byłem bardzo szczęśliwy. Każdy mi gratulował i był pod wielkim wrażeniem. Jednak mimo ogromnej radości wszyscy powtarzali, że nadal muszę ciężko trenować. Już wtedy często słyszałem, że będę miał wielką karierę.

Czy już w trakcie wspomnianej kampanii wiedziałeś, że po sezonie czeka Cię transfer do większego klubu?

Tak. Miałem świadomość, że chcą mnie wielkie kluby. Po sezonie dostałem oferty między innymi z Fulham czy Liverpoolu. Jednak ja nie chciałem takiej zmiany, na początku moim celem była gra w topowym klubie holenderskim.

Zanim porozmawiamy o transferze, to poświęćmy chwilę reprezentacji Holandii. Pamiętasz swoją reakcję, gdy dowiedziałeś się, że w wieku 22 lat jedziesz na najważniejszy turniej reprezentacyjny w europejskiej piłce?

Nie mogłem w to uwierzyć. Miałem wtedy w głowie wspomnienia, jak grałem tymi wszystkimi zawodnikami w fifie na PlayStation. Bardzo się denerwowałem. Nie widziałem, jak zostanę przyjęty w szatni. Zawsze marzyłem o tym, żeby zagrać z tymi wszystkimi gwiazdami. W tamtym momencie to było dla mnie niewiarygodne, że w tak młodym wieku zostałem jedną z nich. Chwile spędzone wspólnie z reprezentacją dawały mi naprawdę dużo szczęścia, każdy zawodnik mnie wtedy motywował i dawał bardzo duże wsparcie.

Mistrzostwa Europy w 2012 roku nie należały do najlepszych w wykonaniu reprezentacji Holandii, jednak Ty wtedy nie rozegrałeś ani minuty. Myślisz, że Twoja obecność na murawie mogła coś zmienić?

Uważam, że moja obecność na boisku zawsze robi różnicę. Za każdym razem, kiedy gram, daję z siebie wszystko. Jednak tak jak wspomniałeś, to nie był udany turniej dla reprezentacji Holandii, więc może mi też byłoby ciężko grać na wysokim poziomie.

Wróćmy jednak do piłki klubowej. Po rewelacyjnym sezonie w Heerenveen przeszedłeś do PSV. Na początku sezonu nie mogłeś się odnaleźć w nowym klubie. Z czego to wynikało?

Tylko pierwsze pięć, może sześć spotkań było trudne. W PSV była inna taktyka, presja również była większa. Po tym transferze każdy już mnie znał, oczekiwania były bardzo wysokie, ponieważ od tego momentu grałem w czołowym holenderskim klubie. Myślę, że pierwszy sezon nie był wcale taki zły. Jeśli dobrze pamiętam, w 18 meczach zdobyłem 6 goli i 5 asyst. To był dla mnie dobry pierwszy sezon w nowym klubie. W tamtym czasie nie dokończyłem sezonu z powodu kontuzji, może gdybym rozegrał wszystkie mecze, miałbym trzy razy więcej goli i ponad 10 asyst.

Z czasem Twoja gra w PSV wyglądała coraz lepiej. Dostawałeś regularnie powołania do reprezentacji i wielu ekspertów przymierzało Cię do wyjazdu na mistrzostwa świata w Brazylii. Jak jednak wiemy, nie pojechałeś. Śmiało możemy powiedzieć, że medal na MŚ zabrała Ci kontuzja. Czy możesz powiedzieć, że gdyby nie ta kontuzja, to występ na MŚ odmieniłby Twoją karierę?

Zdecydowanie. Podczas eliminacji grałem w każdym meczu, strzelałem gole i pokazywałem się z naprawdę dobrej strony. Myślę, że występ na mistrzostwach świata zmieniłby moje życie. To były dla mnie bardzo trudne chwile, po tym jak dawałem z siebie 100% w eliminacjach, nie pojechałem na turniej zasadniczy. Chciałem udowodnić swoją wartość właśnie podczas mistrzostw świata. Wiedziałem, że mogę być ważnym ogniwem reprezentacji. Dla każdego piłkarza celem jest występ na mistrzostwach świata, ja swoją szansę straciłem przez kontuzję. Ciężko było mi się z tym pogodzić.

Po absencji na mistrzostwach świata odbudowałeś się. Kolejne sezony w Holandii znów wyglądały wyśmienicie. Swoją świetną grą zapracowałeś sobie na transfer do Anglii. Jednak od momentu wyjazdu na Wyspy już nigdy nie oglądaliśmy tak dobrego i skutecznego Narsingha. Czy transfer do Swansea z perspektywy czasu był błędem?

Pierwszy rok nie był zły. Dobrze grało mi się w Swansea, byłem szczęśliwy, ponieważ grałem dużo. W pierwszym sezonie notowałem asystę średnio co 136 minut, więc byłem naprawdę zadowolony. Po pierwszym sezonie wszystko w klubie się zmieniło. Kolejne sezony były dla mnie trudne. Jeśli mógłbym podjąć tę decyzję jeszcze raz, to zostałbym pół roku dłużej w PSV i później poszedł do jakiegoś większego klubu. Wiem jednak, dlaczego zdecydowałem się wtedy na Swansea. Po kontuzji bałem się, że to moja ostatnia szansa na transfer. Dostałem wtedy dobrą pensję, a gra w Premier League również była jednym z moich marzeń.

Po trzech latach w Anglii wróciłeś do Holandii. Jednak po powrocie nie nawiązywałeś już nigdy do lat swojej świetności. Po przeciętnym powrocie do Holandii było Sydney FC, a teraz Miedź Legnica. Zacznijmy od tego, czy to prawda, że zimą miałeś ofertę z Lechii Gdańsk?

Jeśli mam być szczery, to dostałem zimą ofertę z Lechii Gdańsk, o której na początku nie zostałem nawet poinformowany. Bez konsultacji ze mną agent rozpoczął negocjacje i Lechia odrzuciła jego propozycję. Dopiero gdy Lechia odrzuciła warunki negocjacji, agent poinformował mnie o pierwszej ofercie. Byłem zły, bo może zdecydowałbym się na transfer, gdybym zobaczył pierwszą ofertę. To był błąd mojego agenta, który nigdy nie pokazał mi pierwszej oferty.

Miedź Legnica to na pewno niejedyny klub, który starał się Cię zakontraktować w letnim oknie transferowym. Dlaczego zdecydowałeś się przyjść właśnie do Miedzi Legnica?

Bardzo dobre pytanie. Myślę, że nikt się tego nie spodziewał. Potrzebowałem klubu, w którym miałbym możliwość regularnie grać w większym wymiarze czasowym. Od dłuższego czasu nie byłem graczem pierwszego składu. Przyszedłem tu, żeby grać we wszystkich meczach i ponownie pokazać się światu. Nie zależało mi na pieniądzach, nie myślałem o dużym klubie. Po prostu byłem głodny gry.

Jak oceniasz organizację Miedzi Legnica w porównaniu z innymi klubami, w których miałeś okazję występować?

Oczywiście dostrzegam różnice, wcześniej grałem w ogromnych klubach i miałem wszystko zagwarantowane. Jednak podoba mi się w Miedzi. Największą różnicę widzę w infrastrukturze. Stadion jest mniejszy i mamy mniej boisk treningowych. Na przykład w PSV mieliśmy do dyspozycji pięć boisk treningowych, tutaj są tylko dwa. To są detale, które robią różnicę.

Po słabym początku sezonu władze klubu Miedź Legnica zdecydowały się na zwolnienie trenera. Czy taki krok był według Ciebie właściwy? Jak oceniasz dotychczasową współpracę z Wojciechem Łobodzińskim?

Nie rozumiem decyzji o zwolnieniu, to był nasz błąd. Trener nie może wejść na boisko i wygrać mecz za nas. Według mnie to był bardzo dobry trener, po prostu zabrakło nam szczęścia na początku sezonu. Były mecze, które powinniśmy wygrać, jednak mimo prowadzenia 1:0, 2:0 rywale okazywali się silniejsi. Porażka w takich meczach to nie wina trenera, tylko zawodników. Z tego miejsca chciałbym przeprosić Wojciecha Łobodzińskiego za moją absencję z powodu kontuzji w ostatnich dwóch spotkaniach. Mam wrażenie, że swoją obecnością mogłem odmienić losy tych meczów. Jeszcze raz bardzo przepraszam.

Jak odnajdujesz się i jak oceniasz poziom sportowy PKO Ekstraklasy?

Ekstraklasa jest bardzo fizyczną ligą, wszyscy są silni i mają świetną kondycję. Jednak myślę, że Eredivisie jest znacznie lepsze. W Holandii gra się więcej w piłkę, zawodnicy są bardziej techniczni. Myślę, że to główne różnice między Eredivisie czy Premier League a PKO Ekstraklasą.

Czy starasz się regularnie oglądać mecze innych drużyn w PKO Ekstraklasie?

Tak, staram się oglądać, jak najwięcej meczów PKO Ekstraklasy, żeby zobaczyć, jak grają nasi rywale.

Skoro oglądasz inne kluby, to myślisz, że czołowe kluby z PKO Ekstraklasy poradziłby sobie w Eredivisie?

Myślę, że czołowe kluby w Polsce mogłyby grać w Eredivisie. Nie należałyby do czołówki, ale spokojnie poradziłby sobie w środku tabeli.

Czy Legnica to już ostatni klub w Twoim CV i przez ile lat zmierzasz jeszcze kontynuować profesjonalną karier?

To na pewno nie mój ostatni klub, czuję się bardzo dobrze i nadal chcę grać jeszcze wiele lat. Mam nadzieję, że pomogę Miedzi utrzymać się w lidze, bo chcę grać na najwyższym poziomie. Na razie skupiam się na grze w Legnicy, nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość.

Komentarze
Ada (gość) - 1 miesiąc temu

Czym wy jesteście?

Odpowiedz
Ada (gość) - 1 miesiąc temu

Czym jest Antoni Majewski? W której klasie liceum on jest? Musi mieć wpływową rodzinę, która go wszędzie upcha.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze