We wtorek i środę rozegrane zostaną ostatnie spotkania fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zapraszamy do zapoznania się z zapowiedzią wtorkowych meczów w grupach A-D, w których o życie będzie walczyć między innymi Manchester City.
GRUPA A
Dinamo Zagrzeb – Dynamo Kijów
Fabrice Olinga i Diego Buonanotte (fot. Marca.com)
Na początek spotkanie, które nie ma prawa wzbudzić w nas jakichkolwiek emocji. W Zagrzebiu zagrają ze sobą dwie drużyny, które swój los już znają. Gospodarze będą walczyć wyłącznie o honor i pierwsze punkty w fazie grupowej. Goście z Kijowa nic już nie muszą. Nie mają szans na awans do fazy pucharowej – wiosną będą grać w Lidze Europy. Po pięciu kolejkach ukraińska ekipa ma na swoim koncie cztery oczka. Trenerzy obydwu drużyn będą mieć we wtorkowy wieczór pole do popisu. Zarówno Ołeh Błochin, jak i Ante Cacić mogą dać zagrać piłkarzom, którzy do tej pory nie otrzymywali zbyt wielu szans. Spotkanie 6. kolejki będzie idealną okazją do tego, by dać odpocząć najbardziej eksploatowanym w tym sezonie zawodnikom.
Paris Saint-Germain – FC Porto
Dużo ciekawiej powinno być w drugim pojedynku grupy A, którego stawką będzie zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. W której drużynie należy upatrywać faworyta? Za PSG na pewno przemawia atut własnego boiska, ale aby podopieczni Carlo Ancelottiego mogli poważnie myśleć o przegonieniu Porto, to muszą w końcu zacząć grać na miarę oczekiwań. Kilka ostatnich tygodni to bardzo nierówna forma paryskiego zespołu, do którego cierpliwość powoli tracą już nawet katarscy właściciele. Sam Ancelotti przyznaje, że zajęcie pierwszego miejsca w grupie jest dla niego i jego klubu bardzo ważne. Obydwie ekipy przystąpią do tego meczu w możliwie najsilniejszych składach, dlatego pozostaje nam mieć nadzieję, że stworzą widowisko na miarę Ligi Mistrzów. U gospodarzy niepewni występu są co prawda Mathieu Bodmer, Thiago Motta i Kevin Gameiro, ale nie są to absencje, które spędzałyby sen z powiek włoskiemu trenerowi. Porto przyjedzie do Francji z kompletną kadrą i niemałymi szansami na zachowanie lokaty numer jeden w grupie A. Portugalczykom wystarczy remis na Parc des Princes, a patrząc na ich ostatnią dyspozycję, dochodzimy do wniosku, że na pewno takiego wyniku nie będzie można oceniać w kategorii niespodzianki.
W grupie B sytuacja jest niemal identyczna jak w grupie A. Jedna ekipa, Montpellier właśnie, jest już poza europejskimi pucharami, dwie walczą ze sobą o zajęcie pierwszego miejsca, a na trzeciej lokacie spokojnie zasiada sobie Olympiakos, który wiosną będzie grać w Lidze Europy. Wracamy już jednak do starcia Montpellier z Schalke. Francuzi boleśnie zderzyli się z rozgrywkami Ligi Mistrzów i uświadomili sobie, że są to jeszcze za wysokie progi. Gracze MHSC na pewno będą chcieli godnie się pożegnać z europejskimi pucharami, ale jeśli Schalke wyjdzie na murawę bardzo mocno zdeterminowane, by utrzymać lokatę lidera w grupie, to gospodarze raczej nie będą mieli czego szukać. W mediach spekuluje się, że Huub Stevens będzie chciał dać odpocząć kilku swoim zawodnikom, desygnując do gry piłkarzy, którzy w tym sezonie mecze częściej oglądali z ławki rezerwowych. Nie ma to jednak aż tak dużego znaczenia, bo nawet zmiennicy są w stanie dać drużynie odpowiednią jakość i zapewnić zwycięstwo, zwłaszcza że gospodarze nie imponują formą. Możliwe jest także to, że i Francuzi wyjdą na boisko w nieco zmienionym składzie. Kadra Rene Girarda zostanie wzmocniona kilkoma piłkarzami, którzy borykali się ostatnio z urazami, ale raczej nie należy się spodziewać, by mistrz Francji miał zagrać przeciwko Schalke w najmocniejszym składzie.
Olympiakos – Arsenal
Mocno osłabieni „Kanonierzy” udają się do Pireusu, gdzie niczego nie dostaje się za darmo. Gospodarze sytuację mają oczywiście jasną i wiedzą, że nie stracą już trzeciej lokaty ani nie będą mieli okazji do jej poprawienia. Olympiakos to jednak drużyna, która na pewno nie odpuści rywalowi tylko dlatego, że nie musi już walczyć o zwycięstwo. Trzy punkty są za to bardzo potrzebne londyńczykom, którzy marzą o przegonieniu Schalke i awansie do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. Do Grecji nie udadzą się niestety kontuzjowani Lukas Podolski, Theo Walcott, Abou Diaby, Per Mertesacker, Jack Wilshere, Andre Santos, Łukasz Fabiański i Bacary Sagna. Z powodu absencji mocno ucierpi ofensywa „The Gunners”, w której Walcott odgrywał w obecnym sezonie absolutnie priorytetową rolę. Jeśli chodzi o Olympiakos, to Leonardo Jardim nie będzie mógł skorzystać z dwóch swoich zawodników. Do kontuzjowanego od długiego czasu Papadopoulosa dołącza zawieszony za kartki Jose Holebas.
GRUPA C
Malaga – Anderlecht
Jose Mourinho (fot. Goolfm.net)
Gospodarze już mają zapewniony awans z pierwszego miejsca. Mimo to Manuel Pellegrini nie będzie stosował półśrodków i – jak sam mówił – powalczy o kolejne trzy punkty. Chilijski trener nie będzie miał do dyspozycji kontuzjowanego Martina Demichelisa, jednak do kadry „Los Boquerones” wróci Sergio Sanchez. Pellegrini nie chciał zdradzać, w jakim składzie zagra we wtorek Malaga, ale raczej nie zapowiada się na rewolucję w wyjściowej jedenastce. Swoje szanse na pewno dostanie kilku rzadziej wykorzystywanych w tym sezonie piłkarzy. Anderlecht przyjedzie zaś na La Rosaleda w pełnym składzie i z jasno określonym celem – aby wygrać. Brukselczycy walczą bowiem z Zenitem Sankt Petersburg o zajęcie trzeciego miejsca w grupie. W tym momencie obydwie ekipy mają tyle samo punktów i wszystko będzie zależeć właśnie od wtorkowych pojedynków.
AC Milan – Zenit Sankt Petersburg
Wspomniany Zenit o możliwość dalszej gry w europejskich pucharach będzie walczył w Mediolanie. W Mediolanie, w którym wszystko jest jasne. „Rossoneri” zakończą fazę grupową na drugim miejscu i z takiej sytuacji Rosjanie powinni się cieszyć. Massimiliano Allegri ma dokonać wielu zmian w wyjściowej jedenastce, dlatego wtorkowy Milan bez wątpienia nie będzie należał do najlepszych. Wszystko pozostanie więc w nogach piłkarzy gości, którzy potrzebują w końcu przekonującego zwycięstwa nad rywalem z wyższej półki – nawet jeśli przeciwnik nie będzie grał w najmocniejszym składzie. W zespole gości zabraknie tylko jednego piłkarza. Zawieszony jest Władimir Bystrow, który w ostatniej kolejce Champions League obejrzał czerwoną kartkę. W związku z tym trener Luciano Spalletti ma posłać do boju aż trzech napastników. Za zdobywanie bramek mają być odpowiedzialni Aleksandr Kierżakow, Hulk i Aleksandr Bucharow. Czy odważna i ofensywna taktyka przyniesie Rosjanom oczekiwane efekty? Na pewno nie można ich w tym momencie stawiać w roli faworytów.
GRUPA D
Real Madryt – Ajax Amsterdam
Manchester City (fot. Skysports.com)
Sytuacja taka sama jak powyżej. W grupie D toczy się już tylko batalia między Ajaksem a Manchesterem City o zajęcie trzeciego miejsca. Trudno stwierdzić, która z drużyn jest w lepszej sytuacji. Amsterdamczycy mogą liczyć na to, że w starciu z „Królewskimi” uda im się powalczyć o korzystny rezultat, bo Jose Mourinho zapowiedział już, że da pograć rezerwowym. Ale czy Varane, Callejon lub Modrić to piłkarze, których łatwo będzie ograć? Na pewno nie. Na Bernabeu nie zagrają kontuzjowani Albiol, Marcelo i Higuain, zawieszony Arbeloa, a także niepowołani Casillas, Ramos, Essien i Alonso. Frank de Boer stawi się w stolicy Hiszpanii w możliwie najsilniejszym składzie. Były reprezentant Holandii nie będzie mógł co prawda skorzystać z trzech zawodników (Boilesen, Sightorsson i Babel), ale lekko odczuwalny może być jedynie brak tego ostatniego.
Borussia Dortmund – Manchester City
Do drugiego meczu w grupie B można byłoby w zasadzie skopiować powyższy opis. Gospodarze nie grają nic, goście o wszystko. W Manchesterze już panuje oczywiście atmosfera rozczarowania z powodu braku możliwości dalszej gry w Lidze Mistrzów, ale zakończenie rozgrywek fazy grupowej na ostatnim miejscu byłoby potężnym ciosem dla wszystkich kibiców „The Citizens”. Liga Europy nie będzie dla Anglików zbyt wielkim pocieszeniem, ale zawsze lepsze to niż nic. O zwycięstwo nad Borussią będzie jednak bardzo trudno. Roberto Mancini nie zabierze bowiem do Niemiec takich graczy, jak: Silva, Clichy, Kolarov, Richards, Milner, Rodwell i Yaya Toure. Dużo lepszą sytuację mają gospodarze, w których szeregach zdrowi są wszyscy podstawowi piłkarze. Niemniej jednak podobnie jak Jose Mourinho, tak i Juergen Klopp zdecyduje się najprawdopodobniej na kilka zmian w wyjściowej jedenastce, zwłaszcza że piłkarze BVB na pewno czują jeszcze w nogach sobotni hit z Bayernem Monachium.
Orędzie do wszystkich fanów, sezonowców itp.
Chelsea: nie oglądajcie ŻADNEGO meczu z grupy E w
środę. Chyba, że będziecie na Stamford Bridge…
~
~messi1998
niebende, bo jestem kibicem BARCY
~
~1112
Jaki koniec LM toś dopiero połmetek…
~
~czelsi
dlaczego niby nie mamy oglądac gr E w srode?
~
~SUPEr
No właśnie
czemu???
~
~ole!
Po prostu nie chcę nikogo doprowadzić do
zawału/udaru z nerwów, bo będzie nerwowo, jestem
pewny.
Dodaj komentarz
We wtorek i środę rozegrane zostaną ostatnie spotkania fazy grupowej Ligi Mistrzów. Zapraszamy do zapoznania się z zapowiedzią wtorkowych meczów w grupach A-D, w których o życie będzie walczyć między innymi Manchester City.
GRUPA A
Dinamo Zagrzeb – Dynamo Kijów
Fabrice Olinga i Diego Buonanotte (fot. Marca.com)
Na początek spotkanie, które nie ma prawa wzbudzić w nas jakichkolwiek emocji. W Zagrzebiu zagrają ze sobą dwie drużyny, które swój los już znają. Gospodarze będą walczyć wyłącznie o honor i pierwsze punkty w fazie grupowej. Goście z Kijowa nic już nie muszą. Nie mają szans na awans do fazy pucharowej – wiosną będą grać w Lidze Europy. Po pięciu kolejkach ukraińska ekipa ma na swoim koncie cztery oczka. Trenerzy obydwu drużyn będą mieć we wtorkowy wieczór pole do popisu. Zarówno Ołeh Błochin, jak i Ante Cacić mogą dać zagrać piłkarzom, którzy do tej pory nie otrzymywali zbyt wielu szans. Spotkanie 6. kolejki będzie idealną okazją do tego, by dać odpocząć najbardziej eksploatowanym w tym sezonie zawodnikom.
Paris Saint-Germain – FC Porto
Dużo ciekawiej powinno być w drugim pojedynku grupy A, którego stawką będzie zajęcie pierwszego miejsca w tabeli. W której drużynie należy upatrywać faworyta? Za PSG na pewno przemawia atut własnego boiska, ale aby podopieczni Carlo Ancelottiego mogli poważnie myśleć o przegonieniu Porto, to muszą w końcu zacząć grać na miarę oczekiwań. Kilka ostatnich tygodni to bardzo nierówna forma paryskiego zespołu, do którego cierpliwość powoli tracą już nawet katarscy właściciele. Sam Ancelotti przyznaje, że zajęcie pierwszego miejsca w grupie jest dla niego i jego klubu bardzo ważne. Obydwie ekipy przystąpią do tego meczu w możliwie najsilniejszych składach, dlatego pozostaje nam mieć nadzieję, że stworzą widowisko na miarę Ligi Mistrzów. U gospodarzy niepewni występu są co prawda Mathieu Bodmer, Thiago Motta i Kevin Gameiro, ale nie są to absencje, które spędzałyby sen z powiek włoskiemu trenerowi. Porto przyjedzie do Francji z kompletną kadrą i niemałymi szansami na zachowanie lokaty numer jeden w grupie A. Portugalczykom wystarczy remis na Parc des Princes, a patrząc na ich ostatnią dyspozycję, dochodzimy do wniosku, że na pewno takiego wyniku nie będzie można oceniać w kategorii niespodzianki.
GRUPA B
Montpellier – Schalke 04
Hulk (fot. fc-zenit.ru)
W grupie B sytuacja jest niemal identyczna jak w grupie A. Jedna ekipa, Montpellier właśnie, jest już poza europejskimi pucharami, dwie walczą ze sobą o zajęcie pierwszego miejsca, a na trzeciej lokacie spokojnie zasiada sobie Olympiakos, który wiosną będzie grać w Lidze Europy. Wracamy już jednak do starcia Montpellier z Schalke. Francuzi boleśnie zderzyli się z rozgrywkami Ligi Mistrzów i uświadomili sobie, że są to jeszcze za wysokie progi. Gracze MHSC na pewno będą chcieli godnie się pożegnać z europejskimi pucharami, ale jeśli Schalke wyjdzie na murawę bardzo mocno zdeterminowane, by utrzymać lokatę lidera w grupie, to gospodarze raczej nie będą mieli czego szukać. W mediach spekuluje się, że Huub Stevens będzie chciał dać odpocząć kilku swoim zawodnikom, desygnując do gry piłkarzy, którzy w tym sezonie mecze częściej oglądali z ławki rezerwowych. Nie ma to jednak aż tak dużego znaczenia, bo nawet zmiennicy są w stanie dać drużynie odpowiednią jakość i zapewnić zwycięstwo, zwłaszcza że gospodarze nie imponują formą. Możliwe jest także to, że i Francuzi wyjdą na boisko w nieco zmienionym składzie. Kadra Rene Girarda zostanie wzmocniona kilkoma piłkarzami, którzy borykali się ostatnio z urazami, ale raczej nie należy się spodziewać, by mistrz Francji miał zagrać przeciwko Schalke w najmocniejszym składzie.
Olympiakos – Arsenal
Mocno osłabieni „Kanonierzy” udają się do Pireusu, gdzie niczego nie dostaje się za darmo. Gospodarze sytuację mają oczywiście jasną i wiedzą, że nie stracą już trzeciej lokaty ani nie będą mieli okazji do jej poprawienia. Olympiakos to jednak drużyna, która na pewno nie odpuści rywalowi tylko dlatego, że nie musi już walczyć o zwycięstwo. Trzy punkty są za to bardzo potrzebne londyńczykom, którzy marzą o przegonieniu Schalke i awansie do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. Do Grecji nie udadzą się niestety kontuzjowani Lukas Podolski, Theo Walcott, Abou Diaby, Per Mertesacker, Jack Wilshere, Andre Santos, Łukasz Fabiański i Bacary Sagna. Z powodu absencji mocno ucierpi ofensywa „The Gunners”, w której Walcott odgrywał w obecnym sezonie absolutnie priorytetową rolę. Jeśli chodzi o Olympiakos, to Leonardo Jardim nie będzie mógł skorzystać z dwóch swoich zawodników. Do kontuzjowanego od długiego czasu Papadopoulosa dołącza zawieszony za kartki Jose Holebas.
GRUPA C
Malaga – Anderlecht
Jose Mourinho (fot. Goolfm.net)
Gospodarze już mają zapewniony awans z pierwszego miejsca. Mimo to Manuel Pellegrini nie będzie stosował półśrodków i – jak sam mówił – powalczy o kolejne trzy punkty. Chilijski trener nie będzie miał do dyspozycji kontuzjowanego Martina Demichelisa, jednak do kadry „Los Boquerones” wróci Sergio Sanchez. Pellegrini nie chciał zdradzać, w jakim składzie zagra we wtorek Malaga, ale raczej nie zapowiada się na rewolucję w wyjściowej jedenastce. Swoje szanse na pewno dostanie kilku rzadziej wykorzystywanych w tym sezonie piłkarzy. Anderlecht przyjedzie zaś na La Rosaleda w pełnym składzie i z jasno określonym celem – aby wygrać. Brukselczycy walczą bowiem z Zenitem Sankt Petersburg o zajęcie trzeciego miejsca w grupie. W tym momencie obydwie ekipy mają tyle samo punktów i wszystko będzie zależeć właśnie od wtorkowych pojedynków.
AC Milan – Zenit Sankt Petersburg
Wspomniany Zenit o możliwość dalszej gry w europejskich pucharach będzie walczył w Mediolanie. W Mediolanie, w którym wszystko jest jasne. „Rossoneri” zakończą fazę grupową na drugim miejscu i z takiej sytuacji Rosjanie powinni się cieszyć. Massimiliano Allegri ma dokonać wielu zmian w wyjściowej jedenastce, dlatego wtorkowy Milan bez wątpienia nie będzie należał do najlepszych. Wszystko pozostanie więc w nogach piłkarzy gości, którzy potrzebują w końcu przekonującego zwycięstwa nad rywalem z wyższej półki – nawet jeśli przeciwnik nie będzie grał w najmocniejszym składzie. W zespole gości zabraknie tylko jednego piłkarza. Zawieszony jest Władimir Bystrow, który w ostatniej kolejce Champions League obejrzał czerwoną kartkę. W związku z tym trener Luciano Spalletti ma posłać do boju aż trzech napastników. Za zdobywanie bramek mają być odpowiedzialni Aleksandr Kierżakow, Hulk i Aleksandr Bucharow. Czy odważna i ofensywna taktyka przyniesie Rosjanom oczekiwane efekty? Na pewno nie można ich w tym momencie stawiać w roli faworytów.
GRUPA D
Real Madryt – Ajax Amsterdam
Manchester City (fot. Skysports.com)
Sytuacja taka sama jak powyżej. W grupie D toczy się już tylko batalia między Ajaksem a Manchesterem City o zajęcie trzeciego miejsca. Trudno stwierdzić, która z drużyn jest w lepszej sytuacji. Amsterdamczycy mogą liczyć na to, że w starciu z „Królewskimi” uda im się powalczyć o korzystny rezultat, bo Jose Mourinho zapowiedział już, że da pograć rezerwowym. Ale czy Varane, Callejon lub Modrić to piłkarze, których łatwo będzie ograć? Na pewno nie. Na Bernabeu nie zagrają kontuzjowani Albiol, Marcelo i Higuain, zawieszony Arbeloa, a także niepowołani Casillas, Ramos, Essien i Alonso. Frank de Boer stawi się w stolicy Hiszpanii w możliwie najsilniejszym składzie. Były reprezentant Holandii nie będzie mógł co prawda skorzystać z trzech zawodników (Boilesen, Sightorsson i Babel), ale lekko odczuwalny może być jedynie brak tego ostatniego.
Borussia Dortmund – Manchester City
Do drugiego meczu w grupie B można byłoby w zasadzie skopiować powyższy opis. Gospodarze nie grają nic, goście o wszystko. W Manchesterze już panuje oczywiście atmosfera rozczarowania z powodu braku możliwości dalszej gry w Lidze Mistrzów, ale zakończenie rozgrywek fazy grupowej na ostatnim miejscu byłoby potężnym ciosem dla wszystkich kibiców „The Citizens”. Liga Europy nie będzie dla Anglików zbyt wielkim pocieszeniem, ale zawsze lepsze to niż nic. O zwycięstwo nad Borussią będzie jednak bardzo trudno. Roberto Mancini nie zabierze bowiem do Niemiec takich graczy, jak: Silva, Clichy, Kolarov, Richards, Milner, Rodwell i Yaya Toure. Dużo lepszą sytuację mają gospodarze, w których szeregach zdrowi są wszyscy podstawowi piłkarze. Niemniej jednak podobnie jak Jose Mourinho, tak i Juergen Klopp zdecyduje się najprawdopodobniej na kilka zmian w wyjściowej jedenastce, zwłaszcza że piłkarze BVB na pewno czują jeszcze w nogach sobotni hit z Bayernem Monachium.