Po przesiewie wśród najsłabszych drużyn obecnej edycji Ligi Mistrzów, nazywanym również pierwszą rundą kwalifikacyjną, czas w końcu na kawałek poważniejszej piłki. W drugiej turze eliminacji do gry wchodzi już bowiem kilka znanych drużyn, będzie już zatem na co patrzeć. Pierwsze 11 meczów tej fazy rozgrywek już jutro.
Spotkania zaczną się o 17:00 starciem w Erywaniu, gdzie mistrz Armenii, czyli Ulisses FC, podejmie najlepszy klub mołdawski, Sheriffa Tyraspol. Może to nie jest starcie gigantów, ale 45 minut później powinno być już ciekawiej. Na murawie w Tallinnie miejscowa Flora, czyli czempion estoński, podejmie się wyzwania, jakiemu nie sprostał w zeszłym sezonie nawet Manchester United.
Chodzi oczywiście o wyeliminowanie FC Basel. Mistrz Szwajcarii sprawił największą sensację poprzedniej edycji, wyrzucając z niej ówczesnego przecież klubowego wicemistrza Europy. Później Szwajcarzy próbowali podskakiwać jeszcze Bayernowi Monachium, ale z Europy wylecieli po siedmiu bolesnych ciosach w rewanżu. Bardzo możliwe, że swojemu najbliższemu przeciwnikowi to oni wbiją siedem goli, choć w sparingach gracze z Bazylei grali średnio. Co prawda trzy razy wygrali, ale z drużynami z niższych lig niemieckich, a także z krajowym rywalem, FA Aarau, ale dwa mecze z poważniejszymi rywalami przegrali – Steaua Bukareszt ograła ich 4:2, a Standard Liege 1:0. Lepsza była ich piątkowa inauguracja ligi, kiedy pokonali FC Servette 1:0. Gdyby Szwajcarzy z tej pary nie awansowali, byłaby to nie mniejsza sensacja niż ta, którą sami rok temu sprawili.
Kolejne gwizdki rozpoczynające spotkania usłyszymy o 18:00 w Helsinkach i Baku. W Finlandii tamtejsze HJK podejmie innego rywala z północy Europy – najlepszy w Islandii KR Rejkiawik. Neftci PFK, które nie miało sobie równych w Azerbejdżanie, zmierzy się za to u siebie z mistrzem gruzińskim, FC Zestafoni. Pół godziny później obejrzymy za to zapewne pojedynek jednostronny. Tak jak luksemburskie Dudelange postrzelało sobie w meczu pierwszej rundy eliminacji przeciwko Tre Penne z San Marino, z którym wygrało 11:0, tak pewnie teraz w starciu z tą drużyną postrzela sobie austriacki Red Bull Salzburg. Dietrich Mateschitz chce awansu do fazy grupowej, więc jutro odbyć ma się tylko trening strzelecki. Austriacy już w piątek awansowali dalej w rozgrywkach krajowego pucharu, pokonując na wyjeździe Wiener 2:0. Nie gorzej było w sparingach – sześć zwycięstw w siedmiu meczach, m.in. ze Steauą, Anderlechtem czy Viktorią Pilzno. Jutro pierwszej porażki spodziewać się nie należy.
O 19 Slovan Liberec rozpocznie natomiast wyzwanie, które będzie polegało na powtórzeniu osiągnięcia Viktorii Pilzno z zeszłego sezonu, czyli awansu do fazy grupowej. Pierwszy rywal nie wydaje się bardzo mocny, będzie nim najlepszy zespół Kazachstanu, Szachtior Karaganda. O 19:30 słowacka Żylina, która odzyskała mistrzostwo, znowu wyruszy na podbój Europy. Czy uda się tę kampanię zakończyć takim sukcesem jak w 2010 roku (awans do fazy grupowej)? Pierwszą przeszkodą będzie izraelski Hapoel Kirjat Szmona. 45 minut później rozpocznie się spotkanie rozgrywane w Walii. Być może pierwsze i ostatnie w tej edycji LM, bo jednak trudno sobie wyobrazić, żeby szwedzki Helsingborg nie poradził sobie z The New Saints FC. Po kolejnym kwadransie do rywalizacji przystąpią za to albański KS Skënderbeu oraz węgierski VSC Debreczyn, który będzie chciał nawiązać do sukcesów z sezonu 2009/2010 i znowu awansować do fazy grupowej. Przynajmniej w tej rundzie będzie faworytem.









