Już we wtorek rozpocznie się runda rewanżowa fazy grupowej Ligi Mistrzów. Przed nami kolejne starcie pomiędzy Realem Madryt a Borussią Dortmund. Hiszpanie będą chcieli zrewanżować się przed własną publicznością za porażkę sprzed dwóch tygodni.
GRUPA A
Paris Saint-Germain – Dinamo Zagrzeb

Wytypowanie faworyta w pierwszym meczu grupy A nie jest trudnym zadaniem. Paryżanie bez najmniejszych problemów powinni poradzić sobie z zagrzebianami. Chorwacka drużyna w trzech pierwszych spotkaniach fazy grupowej nie dość, że nie zdobyła ani jednego punktu, to ani razu nie była w stanie choćby pokonać bramkarza rywali. Zawodnicy PSG we wtorkowy wieczór będą kibicować również Dynamu Kijów, które przed własną publicznością zagra z Porto. Zlatan i spółka nie dopuszczają do siebie myśli o zakończeniu fazy grupowej na miejscu innym niż pierwsze. Carlo Ancelotti przeciwko drużynie z Zagrzebia będzie zmuszony do przeprowadzenia kilku zmian w wyjściowym składzie. Lista kontuzjowanych zawodników jest niestety coraz dłuższa. Oprócz takich graczy jak Ezeqiuel Lavezzi, Alex, Nene czy Thiago Motta przeciwko Dinamo nie będą mogli zagrać także Blaise Matuidi i Clement Chantome. Goście przyjadą do Paryża w najmocniejszym składzie, ale nawet wobec tego nie należy spodziewać się, by wicemistrzowie Francji mieli stracić w tym starciu jakiekolwiek punkty. W miniony weekend zaskakująco przegrali co prawda przed własną publicznością z Saint-Etienne 1:2, ale nie powinno mieć to wpływu na ich wtorkową dyspozycję. Nie wiadomo jednak, jaki wpływ miało to spotkanie na Zlatana Ibrahimovicia, który po raz kolejny przypomniał nam o tym, że niegdyś był całkiem niezłym karateką. Czerwona kartka za brutalne wejście nie ma oczywiście konsekwencji w Lidze Mistrzów, ale to zły znak, gdy szwedzkiemu napastnikowi przychodzą do głowy podobnego typu zagrania.
Dynamo Kijów – FC Porto
Jak już wspominaliśmy, mecz w Kijowie będzie miał fundamentalne znaczenie w kontekście układu sił w grupie A. Kijowianie przy pomyślnych wiatrach mogliby zrównać się po 4. kolejce punktami z PSG, ale warunkiem jest porażka francuskiej drużyny z Dinamem Zagrzeb. Także marzenia o przedostaniu się na drugie miejsca Dynamo musi odłożyć. Ale Ukraińcy mogą po tej kolejce praktycznie zagwarantować sobie grę w Lidze Europy. Pokonanie FC Porto nie będzie jednak łatwym zadaniem. Do tej pory sezon dla Portugalczyków układa się świetnie, a zwycięstwo na Ukrainie zapewni zespołowi awans do kolejnej rundy rozgrywek. Żadna z drużyn nie narzeka na poważniejsze problemy kadrowe, dlatego staną naprzeciw siebie w możliwie najsilniejszych składach. Kto więc ma większe szanse na zgarnięcie pełnej puli? Przed dwoma tygodniami minimalnie lepsi okazali się piłkarze Porto, którzy trzykrotnie obejmowali prowadzenie. Przybyszom z Ukrainy zabrakło czasu, aby po raz trzeci doprowadzić do remisu, który trzeba byłoby nazwać niespodzianką. We wtorek Dynamo zagra jednak przed własną publicznością, co bez wątpienia jest argumentem przemawiającym za Ukraińcami – może nie na tyle, by bez problemu pokonać rywala, ale tym razem urwanie punktów Porto nie powinno nikogo aż tak zaskoczyć. Dynamo bez wątpienia zwietrzyło swoją szansę, a w starciu z bardziej utytułowanym przeciwnikiem nie jest bez szans. Chociaż klubowi zza naszej wschodniej granicy nie wiedzie się zbyt dobrze w lidze ukraińskiej, to na spotkania w Lidze Mistrzów nikogo specjalnie motywować nie trzeba. A stawka jest wysoka, bardzo wysoka. Wkraczamy przecież w decydującą fazę rozgrywek grupowych.












