W 3. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów mecz na San Siro pomiędzy Milanem a Barceloną był jednym z hitowych starć, na które wszyscy czekali. Wynik meczu może zadowalać jedynie gospodarzy, ponieważ goście przez większość czasu dominowali. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a strzelcami goli byli Robinho dla Milanu i Messi dla przyjezdnych.
Kilka pierwszych minut w tym meczu upłynęło pod dyktando gospodarzy, którzy starali się atakować bramkę strzeżoną przez Victora Valdesa. Wydawało się, że już w 7. minucie prowadzenie obejmą właśnie piłkarze Milanu, ponieważ świetne podanie Robinho na gola zamienił Mountari, jednak sędzia boczny wskazał pozycję spaloną. Co nie udało się wtedy, udało się dokładnie dwie minuty później. Fatalny błąd popełnił Mascherano, po którym piłkę przejął Robinho, ten podał do Kaki, który oddał mu futbolówkę i Brazylijczyk zdobył gola dla „Rossonerich”. Barcelona po strzelonym golu nie mogła znaleźć pomysłu na grę, jednak z czasem „Barca” była coraz groźniejsza.

Wyrównanie przyszło w 23. minucie, kiedy piłkarze Milanu stracili piłkę w środku pola i przejął ją Iniesta, ten dograł do Messiego, który nawet przy asyście defensorów gospodarzy znalazł miejsce, aby oddać strzał, który ostatecznie dał bramkę na 1:1. Tuż po tym trafieniu drugiego gola mógł zdobyć Mexes, który był przy piłce po tym, jak z piłką minął się Valdes, jednak Francuz nie trafił głową do pustej bramki. W kolejnych minutach gracze Barcelony próbowali uspokoić nieco sytuacje, jednak co jakiś czas zrywali się do ataków, które kończyły się zazwyczaj faulem albo niecelnym strzałem. Pierwsze 45 minut można podzielić na dwie części. Mniej więcej do 20. minuty lepiej radzili sobie gospodarze, natomiast druga część upłynęła pod dyktando piłkarzy Barcelony.
Po wznowieniu gry znów gracze Milanu chcieli narzucić rywalom swój styl gry, jednak trwało to zaledwie kilka minut, ponieważ Barcelona znów wróciła do roli agresora. Piłkarze „Rossonerich” próbowali co jakiś czas zagrażać bramce Valdesa, jak wtedy, kiedy Mountari dograł na siódmy metr do Robinho, a ten…nie trafił w piłkę, mając przed sobą niemal pustą bramkę. Przewaga „Barcy” narastała i obraz gry przez kilkanaście minut nie schodził z połowy gospodarzy, na której przyjezdni przygotowywali swoje akcje. W 70. minucie goście powinni prowadzić. Adriano Coreia stanął przed wyborną okazją do zmiany wyniku, jednak z pięciu metrów nie trafił do bramki.
Piłkarze Milanu prawie nie mieli możliwości wyjścia z kontratakiem. Goście wymieniali setki podań, z których nic nie wynikało, a mediolańczycy tylko czekali przed własnym polem karnym. W końcówce gospodarze byli jeszcze w natarciu, jednak bez oczekiwanego efektu. Katalończycy nie wykorzystali miażdżącej przewagi, jaką osiągnęli w drugiej połowie, i należy wprost powiedzieć, że nie ułożył się ten mecz po ich myśli. Gospodarze po ostatnim gwizdku wyglądali na zadowolonych, gdyż wydaje się, że byli świadomi tego, iż nic więcej z tego meczu wycisnąć nie mogli.










