Od bardzo mocnego uderzenia Real Madryt rozpoczął edycję Ligi Mistrzów 2013/2014. Wicemistrzowie Hiszpanii dali Galatasaray lekcję futbolu, wygrywając w Turcji aż 6:1. Błysnął Cristiano Ronaldo, który strzelił dzisiaj trzy gole.
Pierwszy kwadrans upłynął pod znakiem problemów Ikera Casillasa. Hiszpański bramkarz ma niesamowitego pecha. Nie dość, że przez najbliższe kilka miesięcy miał grać tylko w meczach Ligi Mistrzów, bo w La Liga między słupkami stoi Diego Lopez, to na dodatek po zderzeniu z Sergio Ramosem Casillas musiał opuścić boisko już w 15. minucie.

Na boisku nie działo się w kolejnych minutach zbyt wiele. Gospodarze starali się atakować, a goście jakby się do tego nie kwapili. Próbowali Drogba i Yilmaz, jednak bez większego skutku. Dopiero główka Felipe Melo z 30. minuty rozruszała Lopeza, który rzucił się z szybkością pantery i pięknie obronił. A 180 sekund później było 1:0 dla przyjezdnych.
Di Maria zagrał długą piłkę do Isco, ten przyjął ją z rywalem na plecach, przy czym od razu zwiódł jeszcze innego i pewnym strzałem pokonał bramkarza. Przed przerwą gospodarze nie mieli wiele okazji do wyrównania. W zasadzie jedyną zmarnował Burak Yilmaz i po pierwszej połowie Real skromnie prowadził.
W 54. minucie fatalny błąd popełnił jeden z obrońców gospodarzy, który źle obliczył długość lotu piłki, przez co nieczysto w nią trafił, a to pozwoliło Benzemie wyjść na sam na sam. Francuz okazji nie zmarnował i podwyższył na 2:0.
Cały czas swojego gola szukał Ronaldo. W 61. minucie zmarnował dobrą okazję, ale już 120 sekund później nie mógł tego powtórzyć. Isco wyłożył mu piłkę jak na tacy, a Portugalczyk dopełnił formalności. Zaraz potem na boisku pojawił się Bale, zastępując Di Marię. Walijczyk szybko wywarł wpływ na grę zespołu. W 66. minucie to on dośrodkował z rzutu wolnego wprost na głowę Ramosa, który strzelił na bramkę. Muslera odbił piłkę, ale przy dobitce Ronaldo był już bezradny.
Chwilę później Bale sam spróbował szczęścia, lepszy jednak okazał się bramkarz. W odpowiedzi strzelał Bruma, ale niecelnie. Za to w 81. minucie Ronaldo ograł rywala i tym razem świetnie zagrał do Benzemy, który strzelił swojego drugiego tego wieczoru gola. Goście myślami chyba byli już w szatni, bo 180 później sekund dali sobie wbić bramkę. Amrabat dośrodkował do Buluta, który trącił piłkę i wbił ją do siatki.
Ronaldo był dzisiaj jednak bardzo zdeterminowany, co pokazał w doliczonym czasie gry. W pięknym stylu, z łatwością ograł w polu karnym dwóch rywali naraz i pewnie strzelił obok Muslery, kompletując swojego pierwszego hat-tricka w sezonie. Ostatecznie Real wygrał aż 6:1 i oczywiście został liderem grupy B.










