Pierwsze rewanżowe spotkania w Lidze Mistrzów w większości zakończyły się dość niespodziewanymi wynikami. Basel zremisowało na Camp Nou, Panathinaikos wygrał w Bremie, a Roma w zupełnie nowym obliczu uporała się z będąca na fali Chelsea.
Mało brakowało, a mecz na stadionie Olympico w ogóle by się nie odbył, a to z powodu ulewy, jaka przeszła nad Rzymem. Władze klubu, podobnie jak w przypadku spotkania z Sampdorią, już miały szukać nowego terminu, ale ostatecznie mecz się odbył. I to jaki mecz! Chyba żadna drużyna w tym sezonie nie trafiła trzykrotnie do siatki Chelsea. Rzymianom to się udało. Najpierw zaspanie obrony „The Blues” wykorzystał Christian Panucci, a zaraz po zmianie stron na 2:0 podwyższył Vucinic. Było jasne, że gospodarze tego meczu już nie przegrają, tym bardziej, że dziesięć minut później reprezentant Czarnogóry zdobył swoją drugą bramkę. Goście zdołali odpowiedzieć tylko trafieniem Johna Terry’ego. Nie pomógł im nawet wprowadzony na drugą połowę Didier Drogba ani Nicolas Anelka, obecny lider klasyfikacji strzelców Premier League.

W drugim spotkaniu grupy A rumuńskiemu Cluj wreszcie skończył się limit szczęścia i przegrał przed własną publicznością 1:2 z Bordeaux. Znowu do siatki „Żyrondystów” trafił Yoann Gourcuff, który po nieudanym epizodzie w Milanie powrócił do rodzimego kraju i cały czas odbudowuje swoją formę.
Mecz na szczycie… na Cyprze
Najwięcej bramek padło na Cyprze, gdzie Anorthosis podejmował klub „z innej galaktyki”, czyli Inter. Padło aż sześć goli, żaden jednak nie był autorstwa Łukasza Sosina, który w tym spotkaniu nie wystąpił.
Inter dwukrotnie obejmował prowadzenie po świetnych akcjach 18-letniego Balotelliego, jednak piłkarze Josego Mourinho mogli nawet przegrać to spotkanie, gdyż miejscowi ciągle odrabiali straty, a na prowadzenie 3:2 wyprowadził ich Frousos pięć minut po zmianie stron. Remis Włochom uratował superrezerwowy, czyli Julio Cruz, który w swoim stylu – mocnym strzałem głową – zdobył bramkę w 80. minucie gry. Mourinho, chcąc się pozbyć 34-letniego Kolumbijczyka z klubu, może popełnić jeden z największych błędów odkąd przybył na stadion Giuseppe Meazza
Werder w Bundeslidze gra w kratkę, podobnie też i w Lidze Mistrzów. Porażka 0:3 na własnym stadionie i to z niżej notowanym Panathinaikosem na pewno doleje oliwy do ognia w sprawie zwolnienia trenera Thomasa Schaffa.
Mecz był wyrównany tylko w pierwszej połowie. Potem Grecy, niczym bokserzy, wypunktowali faworyzowanych gospodarzy. Ozdobą meczu był piękny strzał Karagounisa, który wpadł pod poprzeczkę Tima Wiese’ego będącego wtorkowego wieczoru w trochę gorszej dyspozycji.









