W środowy wieczór dojdzie do trzeciej w tym sezonie konfrontacji Milanu z Barceloną. Tym razem obydwie ekipy spotykają się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. W drugim środowym meczu Olympique Marsylia podejmie na własnym obiekcie Bayern Monachium.
AC Milan – FC Barcelona
Wydaje się, że obydwie ekipy wylosowały najgorzej, jak tylko mogły, choć można oczywiście polemizować, co byłoby, gdyby któraś z nich wpadła na przykład na Real Madryt czy Bayern Monachium. Pozostańmy jednak przy tym, że obecne losowanie jest tym najgorszym. Dla Milanu, bo Barcelona to po prostu Barcelona. Już na etapie ćwierćfinałów eksperci są przekonani, że „Blaugrana” jako pierwszy zespół w historii obroni tytuł najlepszej drużyny Starego Kontynentu. Do tego dochodzi fakt, że mediolańczycy mogli wiązać z tegoroczną Ligą Mistrzów spore nadzieje, bo dobrej formy na pewno nie można im odmówić. Dla Barcelony, bo Milan to po prostu najtrudniejszy przeciwnik, jaki mógł się zawodnikom Pepa Guardioli trafić. Przypomnijmy, że obydwie te ekipy już w tym sezonie ze sobą się mierzyły – dwukrotnie, w fazie grupowej. Milan zdołał wówczas z Camp Nou wywieźć cenny remis, ale na San Siro musiał uznać wyższość „Dumy Katalonii”. „Rossoneri” grali jednak w tych spotkaniach bez żadnej bojaźni, prezentując futbol, który mógł się podobać. Futbol, dzięki któremu Victor Valdes aż czterokrotnie musiał wyjmować piłkę z siatki.
Aura przed środowym meczem gospodarzom niestety nie sprzyja. W ostatnim ligowym starciu z AS Roma kontuzji nabawił się bowiem lider defensywy, Thiago Silva. Milaniści będą musieli radzić sobie bez niego przez najbliższy miesiąc, co oznacza, że Brazylijczyk nie będzie mógł zagrać również w rewanżu na Camp Nou. Silva dołącza zatem do sporej grupy innych kontuzjowanych. Należą do niej tacy gracze, jak: Alexandre Pato, Antonio Cassano czy Ignazio Abate. Na domiar złego za żółte kartki nie będzie mógł wystąpić Mark van Bommel. Niedostępny jest oczywiście Gennaro Gattuso, którego klub zdecydował nie włączać się do drugiej fazy rozgrywek Champions League. Do pierwszego składu powrócą za to Aquillani, Seedorf i Boateng, którzy odpoczywali w ligowym starciu z AS Roma.
Jeśli chodzi o gości z Barcelony, to obędzie się bez żadnych większych nowości i niespodzianek. Od dłuższego czasu kontuzjowani są David Villa i Andreu Fontas, którzy w kadrze na mecz się znaleźli. Jedyna nowość to obecność na liście powołanych Ibrahima Afellaya. Ze składu wypadł ostatnio jednak Adriano, który dołączył do wspomnianych Villi i Fontasa, a także Erica Abidala. Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że zdecydowanie większe problemy przed tym ćwierćfinałem ma Massimiliano Allegri. – Wierzę w to, że wyciągnęliśmy wnioski z meczów grupowych – mówił włoski trener na konferencji prasowej. Jeśli faktycznie tak się stało, to Milan bez wątpienia jest w stanie pokusić się o wyeliminowanie faworyta całego turnieju. Gdyby jeszcze jutro zagrał tak jak w pierwszym meczu 1/8 finału z Arsenalem, to „Blaugrana” może mieć naprawdę spore kłopoty.
Olympique Marsylia – Bayern Monachium Stosunkowo łatwiejsze zadanie ma inny klub, który jest zaliczany do grona kandydatów do wygrania całej Ligi Mistrzów. Mowa o niesamowicie wręcz rozpędzonym Bayernie Monachium, który trafił na tragiczną ostatnią Marsylię. Ta miejsce w ćwierćfinale Champions League zawdzięcza chyba tylko temu, że w 1/8 finału trafiła na jeszcze tragiczniejszy Inter. Wystarczy wspomnieć, że w ośmiu ostatnich spotkaniach – czy to w lidze, czy pucharach – Marsylia zanotowała aż siedem porażek! Dopiero kilka dni temu udało jej się nareszcie nie schodzić z boiska jako pokonana, a wszystko dzięki remisowi 1:1 na wyjeździe z Niceą. Wydaje się, że tylko cud może sprawić, żeby OM mogło w jakikolwiek sposób przeszkodzić „Bawarczykom” w awansie do półfinału, w którym to przyjdzie im zmierzyć się ze zwycięzcą pary APOEL Nikozja – Real Madryt. Ale nie takie historie piłka nożna pisała.