Zaledwie trzy drużyny z tych grup zapewniły sobie w środowy wieczór awans do kolejnej fazy Ligi Mistrzów. Wciąż nie wiemy, czy w rozgrywkach pucharowych zagra Chelsea, Inter i Roma. W grze dalej jest sensacyjna drużyna z Cypru, Anorthosis Famagusta.
Fatalnie pierwszą połowę rozegrała Chelsea Londyn. W wyjazdowym spotkaniu z Bordeaux Anglicy mieli zapewnić sobie awans do następnej rundy, a tymczasem to gospodarze grali dużo lepiej i zagrażali bramce Petra Cecha. Groźne strzały oddawali Fernando, Chalme i Gourcuff, ale reprezentant Czech spisywał się znakomicie. Niedokładności w drużynie z Londynu powodowały wiele fauli i jeszcze w ciągu pierwszych 45 minut sędzia trzykrotnie karał zawodników The Blues żółtymi kartkami. Za ostre wejścia taką karę otrzymali John Terry, Ashley Cole i Frank Lampard. Scolari musiał w przerwie przeprowadzić poważną rozmowę ze swoimi zawodnikami, bo z zupełnie innym podejściem wyszli oni na drugą część meczu.
W 60. minucie idealne prostopadłe podanie Lamparda wykorzystał Nicolas Anelka, myląc bramkarza gospodarzy. Po chwili został zmieniony przez Drogbę, który już do końca meczu był kompletnie niewidoczny. W 83. minucie Bordeaux wreszcie udanie odpowiedziało na bramkę Chelsea. Po rzucie rożnym głową piłkę do siatki skierował kapitan gospodarzy, Diarra. Trzy minuty później drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną, dostał Frank Lampard, jednak Francuzi nie potrafili wykorzystać tej przewagi i spotkanie zakończyło się remisem.
W drugim meczu tej grupy swoje spotkanie na wyjeździe świetnie rozpoczęła Roma, która szybko zapewniła sobie dwubramkowe prowadzenie. W 11. minucie ładną akcję Włochów wykończył Birghi, a po kolejnych 10 z rzutu wolnego podwyższył Francesco Totti. Niestety goście nie ustrzegli się przed błędami i po półgodzinie gry ambitni gospodarze wyrównali za sprawą Kone’a. Mocne uderzenie Pereiry obronił Doni, jednak przy dobitce zawodnika Cluj nie miał już szans. W drugiej połowie wynik ustalił Birghi, wykorzystując podanie Taddeiego. Dzięki trzem punktom Roma objęła prowadzenie w grupie A i by awansować, musi co najmniej zremisować w ostatnim spotkaniu przeciwko Bordeaux.
W grupie B kibice mieli prawo narzekać na brak bramek po pierwszej połowie. Zarówno w Mediolanie jak i na Cyprze nie padł ani jeden gol, brakowało nawet sytuacji do jego zdobycia. Werder Brema grający przeciwko Anorthosisowi postawił na ostrą obronę, czego efektem były dwie żółte kartki w pierwszej części gry. Niemoc w tej grupie przełamał zawodnik drużyny z Famagusty, Nicolaou, a po chwili podwyższył Savio. Niestety dla gospodarzy bramkę kontaktową zdobył Diego, wykorzystując rzut karny. Rozpacz Cypryjczyków dopełnił na dwie minuty przed końcem Boenisch, który wyrównał stan spotkania. W drugim meczu o rywalizacji Interu i Panathinaikosu zadecydował jeden gol z 67. minuty, którego autorem był Sarriegi. Mimo tego piłkarze z Mediolanu utrzymali prowadzenie w tej grupie, za nimi plasuje się ich dzisiejszy rywal z Grecji. Na trzecim miejscu jest Anorthosis Famagusta.
W grupie C padło tego wieczoru wiele, wiele bramek. Szachtar Docieck zdemolował u siebie Basel, a autorem trzech z pięciu bramek dla gospodarzy był Jadson. Na listę strzelców wpisali się również Willian i Selezyov. Barcelona nie miała problemów z wygraniem w Lizbonie z tamtejszym Sportingiem. Henry, Pique i Messi strzelili pierwsze bramki, ale gospodarze zbliżyli się do utytułowanych rywali na jednego gola dzięki trafieniom Velosa i Liedsona. Katalończycy byli jednak nie do zatrzymania i swoją hegemonię w tej grupie podkreślili dodatkowo bramkami Krkicia i Caneiry (gol samobójczy). Barcelona pewnie awansowała, a Sporting potrzebuje zaledwie punktu, by dołączyć do czołowej szesnastki.









