Zakończony nie tak dawno sezon przyniósł kolejne, czwarte w historii zwycięstwo Barcelony w Lidze Mistrzów. Oglądając grę zespołu Josepa Guardioli, trudno nie oprzeć się wrażeniu, że jest to zespół nie z tej ziemi. Dystans, jaki dzielił „Dumę Katalonii” i Real Madryt, od czasu przyjścia Mourinho radykalnie się zmniejszył. Czy w obecnym sezonie „Królewscy” przerwą klubową hegemonię odwiecznego rywala?
Barcelońska hegemonia
W ostatnich sześciu sezonach Barcelona po klubowe mistrzostwo Europy sięgała trzykrotnie. Jedno z nich wywalczyła wprawdzie z trenerem Frankiem Rijkaardem, jednak obecnie jest bardziej kojarzona z Pepem Guardiolą. Przez ten czas aktualni mistrzowie Hiszpanii rozegrali 73 spotkania w Champions League. Polegli w nich zaledwie osiem razy, w tym raz z… Wisłą Kraków, która w rewanżowym spotkaniu trzeciej rundy kwalifikacyjnej do elitarnych rozgrywek wygrała na stadionie przy ul. Reymonta 1:0. 44 mecze zakończyli wygraną, w 21 potyczkach nie rozstrzygnęli zaś wyniku w regulaminowych 90 minutach. W poprzednim sezonie gorycz porażki w Lidze Mistrzów Guardiola przełknął tylko raz po przegranym 1:2 meczu na Emirates Stadium. Trudno nie zadać sobie zatem pytania: czy Barcelonę da się zatrzymać?
Sygnał z Madrytu

Gdyby Liga Mistrzów była rozgrywana w całości w formacie ligowym, wówczas pokonanie „Dumy Katalonii” graniczyłoby z cudem. Jednak po fazie grupowej przychodzi pucharowa i o awansie na kolejny szczebel decyduje przede wszystkim dyspozycja dnia. Tę lepszą mieli: Inter w półfinale rok temu, Manchester United dwa lata wcześniej czy też Liverpool w sezonie 2006/2007, kiedy to Barcelonę wyeliminował już w 1/8 finału. W przyszłym sezonie jednym z głównych kandydatów do przerwania dominacji „Barcy” będzie Real Madryt, który pod wodzą Mourinho poczynił olbrzymie postępy. Niemal przez cały sezon dorównywał kroku odwiecznemu rywalowi, zdobywając ponad sto bramek w sezonie! Kosztem Barcelony „Królewscy” zdobyli też Copa del Rey, a w Lidze Mistrzów po raz pierwszy od kilku lat przekroczyli barierę 1/8 finału i w drodze na Wembley zatrzymał ich dopiero późniejszy triumfator rozgrywek.
Wielkie powroty
Obecny sezon Ligi Mistrzów wiąże się z powrotem do walki o laur najlepszej drużyny Starego Kontynentu kilku zespołów, które zdecydowanie podniosą atrakcyjność rozgrywek. Przede wszystkim do gry wraca triumfator Ligi Europejskiej – FC Porto. „Smoki” wraz z Jose Mourinho siedem lat temu po triumfie w Pucharze UEFA sięgnęły po puchar Ligi Mistrzów. Czyżby historia zataczała koło? Dla fanów mistrza Portugalii niestety nie, ponieważ Villas-Boas w najbliższym sezonie poprowadzi Chelsea Londyn.











