Faza grupowa Ligi Mistrzów dopiero co przekroczyła półmetek rozgrywek, a już jutro szansę na zapewnienie sobie awansu do kolejnej rundy będą miały zespoły Chelsea, Bayeru, Milanu i Barcelony, pod warunkiem, że wygrają swoje spotkania. Dużo emocji będzie na pewno w „polskiej” grupie F, w której Wojciech Szczęsny będzie próbował zatrzymać napastników Olympique Marsylia, a Polacy z Borussii będą chcieli zrewanżować się Olympiakosowi za dotkliwą porażkę.
Grupa E
Valencia CF – Bayer Leverkusen
Spotkanie na Estadio Mestalla będzie starciem o być albo nie być w Lidze Mistrzów dla Hiszpanów. Dwa remisy i porażka to bilans niegodny czołowej hiszpańskiej drużyny, dlatego każdy inny wynik niż zwycięstwo gospodarzy zostanie uznany jako katastrofa i będzie jednoznaczny z odpadnięciem z tych prestiżowych rozgrywek, a co więcej, może nawet pokrzyżować plany gry w Lidze Europy. Przegrana w poprzedniej kolejce w Leverkusen była niesprawiedliwym wynikiem – Valencia była stroną zdecydowanie lepszą i dużo bardziej zasłużyła na wygraną, ale za styl nikt punktów w futbolu nie przyznaje i trzy oczka zostały w Nadrenii. Niemcy do tego spotkania przystąpią prawdopodobnie bez Michaela Ballacka. Były kapitan reprezentacji Niemiec zdobył swojego premierowego gola w tym sezonie (i zarazem pierwszego od pięciu lat w Bundeslidze), który dał zwycięstwo jego drużynie, jednak musiał zejść z boiska z powodu złamanego nosa. Nie wiadomo jeszcze, na jak długo kontuzja wykluczy go z gry. Jeśli Niemcom uda się wygrać na Mestalla, a Chelsea wygra swoje spotkanie, to obydwie ekipy będą mogły już jutro cieszyć się z awansu do kolejnej rundy i między sobą rozstrzygnąć, kto będzie rozstawiony w kolejnej rundzie.
KRC Genk – Chelsea Londyn

W Londynie, w pierwszym starciu tych drużyn na boisku istniała tylko jedna ekipa, a Grzegorz Sandomierski powinien być wdzięczny trenerowi Beenowi, że nie wystawił go w wyjściowej jedenastce. Wynik 5:0 i tak nie oddaje tego, jak bardzo Belgowie byli stłamszeni przez wicemistrzów Anglii. Spotkanie na Cristal Arena będzie prawdopodobnie równie jednostronne, głównie za sprawą sobotniej porażki na Stamford Bridge – po stracie pięciu goli w meczu z Arsenalem Andre Villas-Boas będzie chciał zrobić wszystko, aby szybko przywrócić wysokie morale w swojej drużynie. Nie jest wykluczone, że szansę na prawdziwy debiut dostanie w końcu Sandomierski, gdyż jego bezpośredni rywal, Laszlo Koeteles, nie prezentuje ostatnio wysokiej formy, a w ostatnim spotkaniu to głównie jego błędy sprawiły, że Genk odpadł z rywalizacji po porażce 0:2 z Lierse SK. Kibice gospodarzy będą także liczyć na udany występ swoich napastników i zdobycie pierwszego gola w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Kibice gości natomiast czekają na kolejny pogrom, awans i możliwość skupienia się na pościgu za ekipami z Manchesteru w rodzimej lidze.









