W 6. kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów mieliśmy okazję obejrzeć ostatnie zmagania w tych jakże prestiżowych rozgrywek w tym roku kalendarzowym.
Faza grupowa w sezonie 2009/10, która właśnie przeszła do historii, przyniosła wiele zaskakujących rozstrzygnięć. Za przykład możemy wziąć brak awansu Liverpoolu czy też Juventusu, które z powodzeniem radziły sobie we wcześniejszych edycjach Ligi Mistrzów. Rozgrywki grupowe to także sukces Rubinu Kazań. Klub z Rosji poczynił wielki postęp. Oczywiście warte wspomnienia są chwile, gdy Rosjanie napsuli wiele krwi wielkiej Barcelonie, jednak rozwój piłkarzy na arenie międzynarodowej zdecydowanie pomoże w przyszłym sezonie.
Grupa E

W grupie E Liverpool, który wcześniej pożegnał się z dalszymi występami w Lidze Mistrzów, przegrał u siebie z ACF Fiorentiną 1:2. Bramkę dającą prowadzenie zdobył tuż przed przerwą Yossi Benayoun, który wykorzystał wrzutkę Stevena Gerrarda z rzutu wolnego i głową umieścił piłkę w bramce Fiorentiny. Drużyna prowadzona przez Rafę Beniteza przeważała, dominowała w środku pola, jednak przewaga jaką stwarzali zawodnicy nie przekładała się na sytuacje bramkowe i gole. W drugiej połowie meczu Fiorentina prezentowała się zdecydowanie lepiej i zdobyła upragnionego gola. 63. minuta meczu przyniosła bramkę wyrównującą, której autorem był Martin Jorgensen. W ostatniej minucie spotkania gola na wagę zwycięstwa zdobył były gracz AC Milan, Alberto Gilardino. Liverpool przegrał mecz o honor… Może nadszedł czas na zmianę szkoleniowca?
W drugim spotkaniu tejże grupy pomiędzy Olympique Lyon a Debreczynem nie doszło do niespodzianki. Ekipa z Francji dominowała niemalże w każdym aspekcie gry, co udowodniła bramka w 25. minucie spotkania, którą zdobył Gomis. Przed przerwą jeszcze jedno trafienie dołożył Michael Bastos i zawodnicy schodzili do szatni przy wyniku 2:0. Ostatecznie mecz zakończył się rezultatem 4:0, gdyż w drugiej połowie jeszcze jedno trafienie dorzucił fantastyczny młodzian z Bałkanów, Miralem Pjanić, a po nim Cissokho.
Grupa F
Grupa F była bardziej emocjonująca. Mający jeszcze szansę na awans Rubin Kazań mierzył się w wyjazdowym spotkaniu z włoskim Interem. Pomimo tego, że Rosjanie nie byli faworytami nikt ich nie przekreślał. Po pierwszej części gry drużyna Rafała Murawskiego, który grał od początku, przegrywała 0:1. Polak miał okazję do strzelenia bramki, jednak jego uderzenie z około szesnastego metra bezpardonowo zablokował Ivan Cordoba. Bramkę w 31. minucie spotkania, która dała prowadzenie gospodarzom, zdobył były zawodnik FC Barcelony, Samuel Eto’o. Była to jego pierwsza bramka w barwach Interu, którą zdobył w Lidze Mistrzów. W drugiej części meczu gola na 2:0 zaliczył bardzo aktywny Mario Balotelli. Ostatecznie Inter po dobrej, a zarazem wyrównanej grze wygrał 2:0. W drugim meczu tej grupy, Dynamo Kijów dość nieoczekiwanie wyszło na prowadzenie w meczu, w którym przeciwnikiem była wcześniej wspomniana Barcelona. Już w drugiej minucie meczu po fatalnym błędzie Victora Valdesa bramkę zdobył Artem Milewski. Pomimo gola strzelonego już na samym początku przez Dynamo, to Barcelona dyktowała tempo gry. 77% procentowe posiadanie piłki musiała poprzeć bramka, tak więc zawodnicy ze słonecznej Hiszpanii postawili na swoim i zdobyli upragnionego gola. Po ponad pół godzinie gry wyrównujące trafienie zaliczył Xavi, który wykorzystał akcję Zlatana Ibrahimovicia, Messiego oraz Abidala i pokonał bezradnego Oleksandra Szowkowskiego. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a w drugiej połowie przez dłuższy czas podopieczni Pepa Guardioli nie zdołali zdobyć bramki, która dałaby ważne trzy punkty. Dopiero w 86. minucie Leo Messi poradził sobie z zawodnikami z Ukrainy i poprowadził ubiegłorocznych czempionów do zwycięstwa.










