W pierwszym dzisiejszym spotkaniu w ramach 5. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów CSKA podejmowało u siebie Lille. Goście wygrali 2:0, kwadrans gry zaliczył Ireneusz Jeleń.
Lille liczyło na zwycięstwo w Moskwie, w pierwszym meczu tych drużyn zremisowało bowiem z CSKA 2:2 mimo dwubramkowego prowadzenia. Osłabieni Rosjanie, chociaż grali na własnym obiekcie, nie byli w tym starciu faworytem.
Spotkanie lepiej rozpoczęło CSKA. Spokój w defensywie, kreatywność w pomocy i niemal wszystkie piłki adresowane do Vagnera Love – tak właśnie wyglądały pierwsze minuty meczu. Lewą flanką co chwila ruszał Cauna, ale brakowało mu dobrego ostatniego podania. W 12. minucie meczu groźną akcję przeprowadzili gospodarze. Strzał Mamajewa został jednak zablokowany. Chwilę później próbował jeszcze Vagner Love, ale piłka nie znalazła się w bramce. Po kwadransie gry powoli do głosu zaczęli dochodzić gracze Lille. Strzelał Joe Cole, ale zbyt słabo i Gabułow nie miał problemu z wyłapaniem futbolówki. Kilka minut później Debuchy strzelił mocno, ale tylko w poprzeczkę.
Remis utrzymywał się nadal, ale emocji nie brakowało i z daleka pachniało bramką. Po niespełna pół godzinie gry powinno być 1:0 dla gospodarzy. Dzagojew pięknie podkręcił piłkę, uderzając z rzutu wolnego, ale świetnym refleksem popisał się po raz kolejny Mickael Landreau. Do końca pierwszej części gry obie drużyny miały swoje okazje, ale brakowało skuteczności. Wszyscy kibice na Łużnikach mieli nadzieję, że po przerwie zobaczą bramki. Pierwsza połowa dla Lille, ale CSKA groźnie kontrowało, więc sprawa wyniku pozostawała nadal otwarta.
Druga połowa to znów szybkie ataki Lille, w których szczególnie aktywny był Eden Hazard. Pierwsza bramka padła w 49. minucie. Cole dogrywał do Balamona, który próbował dograć do Sowa. Próbował, bo po drodze piłkę wbił do własnej bramki Wasilij Bieriezucki. Tak więc od tej chwili Lille prowadziło 1:0 po samobójczym trafieniu defensora CSKA. Kolejne minuty przebiegały pod znakiem rozważnej gry Lille, które na deser podwyższyło prowadzenie w 64. minucie. Hazard do spółki z Joe Cole’em wymanewrowali Gabułowa, ale ten drugi trafił w słupek. Piłkę do pustej bramki skierował Sow i mieliśmy już 0:2.
Na ostatni kwadrans gry na murawie pojawił się Ireneusz Jeleń, który ostatnio prawie w ogóle nie gra. Pięć minut później nawet strzelił bramkę, ale znajdował się na pozycji spalonej i sędzia nie mógł zaliczyć tego trafienia. Im bliżej było końca spotkania, tym mniej emocji. Ostatecznie to Lille wygrało 2:0 i wywiozło z Moskwy trzy punkty.
Oceny po meczu (skala 1-10):
CSKA Moskwa:
Władimir Gabułow – 5.5
Siergiej Ignaszewicz – 6.0
Wasilij Bieriezucki – 4.0
Aleksiej Bieriezucki – 5.5
Kiriłł Nababkin – 5.0
Sekou Oliseh – 6.0
Ałan Dzagojew – 6.5
Jewgienij Ałdonin –5.5
Paweł Mamajew – 6.0
Aleksandrs Cauna – 6.5
Vagner Love – 6.0 Gieorgij Szczennikow – 5.5









