W rewanżowym meczu IV rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów Lille pokonało po dogrywce FC Kopenhaga 2:0. W regulaminowym czasie gry było 1:0 i do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebne były dodatkowe minuty.
Mecz z impetem zaczęli zawodnicy z Francji. Wiadomo, aby awansować musieli strzelać bramki. Mimo iż drużyna Lille napierała na bramkę Kopenhagi, pierwszą dobrą okazję mieli Duńczycy. Santin uniknął pułapki ofsajdowej, wyprzedził Base, ale jego strzał był mocno niecelny. W pierwszym kwadransie starcia Francuzi mieli przewagę, lecz Duńczycy dobrze kontrowali, licząc na szybkość Cesara Santina.

Pierwszą bardzo dobrą okazję Lille miało w 18. minucie. Po rzucie wolnym egzekwowanym przez Payeta strzał głową oddał Basa, jednak na posterunku był golkiper Wiland. Kolejną dobrą sytuację Francuzom stworzył piłkarz Kopenhagi, Claudemir. W 23. minucie skierował on piłkę w stronę własnej bramki, zmuszając Wilanda do sporego wysiłku. Gol jednak nie padł. Chwilę później okazję miał Mavuba po zagraniu od Payeta. Strzał Francuza poszybował jednak w boczną siatkę.
Ostatnie piętnaście minut pierwszej połowy nie przyniosło zmian. Francuzi atakowali, Duńczycy czekali na kontry. W 37. minucie na strzał z dystansu zdecydował się Payet, jednak jego uderzenie poszybowało nad bramką. Dwie minuty później jeden z nielicznych ataków przeprowadziła Kopenhaga. Lewą stroną pociągnął Santin, jego strzał został zablokowany, futbolówka spadła pod nogi Claudemira, ale jego próba również była niecelna. Liczne ataki Lille przyniosły efekt dopiero w 42. minucie. Rajd prawą stroną przeprowadził Kalou, dograł wzdłuż bramki, a do piłki dopadł Digne i mimo asysty obrońcy zdołał oddać celny strzał. Typowa bramka do szatni. Ekipa Lille odrobiła straty z pierwszego meczu.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza. Francuzi nadal atakowali bramkę Wilanda. Mimo optycznej przewagi Lille nic z niej nie wynikało. Francuzi atakowali na stojąco, całkiem bez pomysłu. Inna sprawa, że dobrze ustawieni Duńczycy skutecznie im to uniemożliwiali. Pierwszą dobrą sytuację Francuzi mieli w 66. minucie. Blisko strzelenia drugiej bramki w meczu był de Melo. Z rzutu rożnego podawał rozgrywający dobre zawody Payet, do piłki doszedł brazylijski napastnik, ale jego próba skończyła się niepowodzeniem. Dwie minuty później kolejną dogodną sytuację miał de Melo. Wiland nie miał jednak większych problemów z wyłapaniem piłki.











