Lille bezbramkowo zremisowało u siebie z Trabzonsporem w meczu, który miał zdecydować o tym, kto oprócz Interu Mediolan awansuje do 1/8 finału Ligi Mistrzów z grupy B. I rzeczywiście, podział punktów pozwolił na zajęcie drugiego miejsca CSKA, które w Mediolanie pokonało Inter 2:1. Turecki klub zagra natomiast na wiosnę w Lidze Europy, a Lille może się skupić na rozgrywkach we Francji.
Od początku widać było, kto tutaj musiał wygrać. Tylko trzy punkty dawały gospodarzom awans i to oni od pierwszego gwizdka zaatakowali, a przyjezdni skupili się głównie na obronie. W 5. minucie Sow ograł Cecha i oddał strzał, z którym problemów nie miał jednak Zengin. W odpowiedzi Alanzinho zmusił Landreau do złapania piłki, ale tego uderzenia groźnym nazwać nie można, w przeciwieństwie do próby Yilmaza kilkadziesiąt sekund później. Gdyby Turkowi nie zabrakło trochę precyzji, obejrzelibyśmy pięknego gola. Po drugiej stronie natomiast próbkę swoich umiejętności dał Hazard, który na małej przestrzeni ograł kilku rywali i oddał techniczny strzał, tyle że Zengin znowu był na posterunku.

Minęło kilkadziesiąt sekund i Belg po raz kolejny okazał się zbyt szybki dla defensorów gości, później zagrał na klepkę z Sow i stanął praktycznie oko w oko z bramkarzem, ale tym razem przestrzelił. Trzecia jego próba, po kilku następnych minutach, była co prawda najmniej udana ze wszystkich, ale to gospodarze zdecydowanie przeważali w tym okresie gry. Zengin został zmuszony do kolejnej interwencji po uderzeniu z dystansu Balmonta w 31. minucie i ponownie wywiązał się ze swojego zadania bez zarzutu.
Kilkadziesiąt sekund oglądaliśmy dwa rzuty rożne dla Lille i zmarnowaną okazję przez Joe Cole’a, później na boisku pojawił się Adrian Mierzejewski, który zmienił kontuzjowanego Celustkę. Od wejścia Polaka na murawę (choć oczywiście nie jest on temu winny) obydwaj bramkarze nie mieli praktycznie nic do roboty, a groźniej zrobiło się dopiero wówczas, gdy… na boisko upadł, zwijając się z bólu, Altintop. Druga wymuszona roszada nie była jednak potrzebna, Turek chwilę później pozbierał się i wrócił do gry, która od tego momentu trwała jeszcze mniej więcej minutę, a po jej upłynięciu Pedro Proenca zarządził przerwę.
Po zmianie stron pierwszy Zenginowi zagroził nie kto inny jak Eden Hazard, jednak Turek po raz kolejny odbił strzał belgijskiego pomocnika. Następnie blisko bramki dla gospodarzy było po rzucie rożnym kilka minut później, ale główka Basy okazała się minimalnie niecelna. Minęło kolejne kilkadziesiąt sekund i Debuchy próbował zaskoczyć golkipera przyjezdnych strzałem z pola karnego, lecz dobrze przeszkodzili mu obrońcy, a w podobny sposób został następnie powstrzymany Joe Cole. Anglik jakiś czas później zszedł z boiska, robiąc miejsce dla Ludovica Obraniaka.










