Wprowadzenie przepisu o młodzieżowcu wzbudziło skrajne emocje. Jedni uważają, że było to bardzo potrzebne, ale nie brakuje również głosów, jakoby przepis ten ograniczał wybór szkoleniowców. Dyskusja dotycząca młodzieży w ekstraklasie nie jest nowa. Od wielu lat jest to bowiem czołowy temat rozmów w naszym ligowym środowisku. A co, jakby tak z góry narzucić wystawianie w pierwszym składzie w znacznej większości piłkarzy narodowości polskiej?
Ligowy Bigos to seria felietonów, w których będziemy się skupiali na najważniejszych pozaboiskowych wydarzeniach związanych z naszą rodzimą ligą. Dzisiaj skupimy się na ewentualnym wprowadzeniu przepisu, dzięki któremu w pierwszych składach ekstraklasowych drużyn oglądalibyśmy w znacznej większości piłkarzy naszej narodowości.
Ktoś by pomyślał, że jest to przepis absurdalny i w ogóle niemożliwy do wdrożenia. Jednakże wszyscy doskonale pamiętamy chociażby przepis na temat obcokrajowców spoza Unii Europejskiej, który prędzej czy później musiał zostać zdjęty. A skoro ekstraklasę dzisiaj na siłę chce się odmłodzić, to czemu by nie spróbować jej uczynić bardziej „polskiej”. Kto wie, może miałoby to wpływ na występy polskich drużyn w europejskich pucharach?
Czasami warto zastanowić się, dlaczego tak mało Polaków gra pierwsze skrzypce w ekstraklasowych klubach. A co by było, gdyby jednak takowy przepis wszedł w życie i czy polskie kluby byłyby na to przygotowane? Trudno powiedzieć, ale skoro do przepisu o młodzieżowcu drużyny potrafiły się przygotować, to do wymogu gry co najmniej (na przykład) siedmiu Polaków w składzie również powinny się dostosować…
Najbardziej polska drużyna
Nie od dziś wiadomo, że sprowadzenie obcokrajowców jest najprawdopodobniej droższe od wychowania czy też kupienia polskich piłkarzy. Zawsze łatwiej iść na skróty i pozyskać niedrogiego, poniekąd sprawdzonego obcokrajowca. I oczywiście nierzadko trafiają się takie perełki jak choćby Dani Ramirez z ŁKS-u Łódź. Niestety, częściej przeciętny obcokrajowiec może być na podobnym lub nawet niższym poziomie co Polak.
Hiszpanie podbijają ekstraklasę. Do rodaków dołączy Ramirez z ŁKS-u?
A jak już jesteśmy przy ŁKS-ie Łódź, to warto tutaj wspomnieć, że na ten moment jest to chyba najbardziej polska drużyna w ekstraklasie. W ostatnim meczu przeciwko Lechowi Poznań w pierwszym składzie obok Hiszpanów – Ramireza oraz Pirulo – wyszło dziewięciu Polaków. Nieco lepiej statystyka ta wyglądała w pierwszych dwóch meczach z Lechią Gdańsk i Cracovią – tam jedynym obcokrajowcem był tylko wymieniony wyżej Ramirez.
I trzeba przyznać, że choć ŁKS ma bardzo trudny terminarz, to radzi sobie całkiem nieźle. Chociaż trzeba mieć świadomość, że głównym motorem napędowym łodzian jest właśnie Ramirez, to jednak wystawienie w znacznej większości Polaków w pierwszej jedenastce robi wrażenie. A to nie jest zbyt częste zjawisko w naszej ekstraklasie.











