Przed nami kolejne spotkania w ramach 1/8 finału Ligi Mistrzów. We wtorkowy wieczór rozegrane zostaną spotkania w Sankt Petersburgu oraz Pireusie.
Rosyjska przeprawa
Spotkanie Zenitu z Borussią rozpocznie się już o godzinie 18:00 polskiego czasu. Zdecydowanym faworytem tego dwumeczu wydają się być podopieczni Jurgena Kloppa. Jednak podróże do Rosji nigdy nie są łatwe, szczególnie teraz, zimą. Plusem dla Dortmundu może być fakt, że liga rosyjska jeszcze nie wystartowała. Drużyna z Sankt Petersburga swoje pierwsze ligowe starcie po przerwie zimowej rozegra dopiero 9 marca. Dotychczas podopieczni Luciano Spallettiego zdołali zagrać kilka sparingów, w których wiodło im się różnie. Dwukrotnie przegrywali: raz z Szachtarem Donieck 0:2, a raz z Matelistem Charków 1:2. Zespół również wygrał dwa sparingi: z CSKA Moskwa 2:0 oraz z estońskim Trans Narva 2:0. Jednak należy pamiętać, że były to tylko gry kontrolne i trudno powiedzieć, w jakiej formie są Rosjanie.
Nieco więcej wiemy o formie BVB. Ale czy na pewno? Trudno wytłumaczyć to, co stało się w sobotnie popołudnie w Hamburgu. Borussia uległa HSV 0:3, choć wszyscy dobrze wiemy w jakiej formie są piłkarze z Imtech Areny. Mimo wszystko porażkę tę należy chyba uznać za wypadek przy pracy, w końcu Borussia zwyciężyła ostatnio mecz za meczem. Faworytami dwumeczu na pewno są dortmundczycy, choć w pierwszym spotkaniu może być różnie.
Jeden faworyt
O 20:45 Olimpiakos Pireus zmierzy się z Manchesterem United. Wydaje się, że tutaj również łatwo wskazać faworyta dwumeczu. Jednak „Czerwone Diabły” nie powinny lekceważyć Greków. Na pewno nie teraz. Wszyscy wiemy, że zespół Davida Moyesa nie jest w najwyższej formie. Co innego Olimpiakos. Drużyna w tabeli ligi greckiej zajmuje pierwsze miejsce. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że podopieczni Jose Miguela Gonzaleza mają 20 punktów przewagi nad drugim PAOK-iem Saloniki. W 26 spotkaniach aż 24 razy zdobywali oni komplet punktów. Jeśli Grecy chcą w końcu sprawić niespodziankę, to właśnie teraz jest do tego najlepsza okazja. Co prawda z drużyną w zimowym okienku transferowym pożegnał się Konstantinos Mitroglou, ale zespół jest i tak cały czas bardzo silny.
Wydaje się, ze losowanie dla Manchesteru było łaskawe, w końcu zawsze mogło być gorzej. Jednak Anglicy w ostatnich spotkaniach nikogo nie przekonują i trudno przypuszczać, że David Moyes nagle znalazł sposób na odczarowanie drużyny. Ostatnie wygrane ligowe spotkanie może być dla fanów dobrą prognozą przed środowym meczem. Nawet jeśli mecz ułoży się nie pomyśli United, należy pamiętać, że Anglicy mają jeszcze rewanż na Old Trafford.









