Wciąż nie znamy wszystkich rozstrzygnięć w Lidze Mistrzów. I choć wiele osób marudzi na fazę grupową tych rozgrywek, to przy ostatniej kolejce te głosy milkną. Z prostej przyczyny – w jej meczach sensacji, bramek i emocji nigdy nie brakuje.
Chelsea Londyn, po rozczarowującym meczu przeciwko Bordeaux przed dwoma tygodniami musi wygrać, by zakwalifikować się do kolejnej fazy. Może być to o tyle trudne, że w szeregach The Blues zabraknie Franka Lamparda pauzującego za czerwoną kartkę otrzymaną we Francji. Należy również pamiętać, że jej dzisiejszy rywal, CFR Cluj, to jedna z sensacji tej edycji Ligi Mistrzów. W Rumunii, skąd pochodzą rywale Chelsea, postawili oni w pierwszym meczu bardzo trudne warunki bardziej utytułowanym przeciwnikom. Grali ostro (czego efektem była kontuzja Drogby), wysokim pressingiem i mogli być zadowoleni ze swojej postawy w zakończonym bezbramkowym remisem spotkaniu.

W rewanżu na Stamford Bridge możemy spodziewać się zdecydowanej przewagi gospodarzy, którzy jak najszybciej będą chcieli zdobyć jedną lub dwie bramki i kontrolować spokojnie dalszy przebieg gry. Czy zepchniętym do defensywy gościom z Rumunii uda się przetrwać 90 minut naporu Chelsea bez wyciągania piłki z własnej siatki? Na to na pewno liczą najbardziej kibice i piłkarze Bordeaux, którzy są już w Rzymie, czekając na mecz z Romą. Na stadionie olimpijskim możemy być świadkami świetnego widowiska – gospodarzom wystarczy remis, by awansować dalej, gdy Francuzi muszą zdobyć trzy punkty, by liczyć się w dalszej grze. Po fatalnym początku rozgrywek Bordeaux wyraźnie okrzepło i radzi sobie coraz lepiej, wystarczy przypomnieć sobie, jak zepchnęli do desperackiej obrony zespół Chelsea w poprzedniej kolejce. Roma za to nie lubi u siebie przegrywać i po kompromitacji w pierwszej serii spotkań z CFR Cluj rozgromiła The Blues 3-1. Problemy z początku rozgrywek rzymianie mają już za sobą i dzisiaj, by awansować, nie mogą tego spotkania przegrać. Kibice ciekawi są, czy Laurent Blanc zdecyduje się na ofensywną grę z Romą i rzucenie się na gospodarzy od pierwszych minut. Jeśli tak, to Francuzi mogą się obawiać groźnych kontr, z których słynie zespół Romy.
W grupie B awans ma już zapewniony Inter Mediolan, który czeka tylko na rozstrzygnięcie w meczu Panathinaikosu z Anorthosisem, by wiedzieć, z którego miejsca przejdzie do dalszej fazy. Podopieczni Jose Mourinho mają sporą szansę na zajęcie pierwszego miejsca, do którego potrzebne im jest zwycięstwo z Werderem Brema. Przedstawiciel Bundesligi ma ostatnio słabszy moment, przegrywa w lidze, a i przygody pucharowej nie uznaje za najciekawszą. Wszystko może się zmienić, jeśli Niemcy pokonają drużynę z Mediolanu – wtedy wciąż mogą liczyć na awans do Pucharu UEFA, który uratuje twarz trenerowi i zawodnikom. Będzie to o tyle trudne, że w ostatnich tygodniach Inter przypomina czołg, który rozjeżdża każdego kolejnego rywala, nie bardzo przejmując się jego klasą, wolą walki i umiejętnościami. Ewentualna wygrana Werderu jednak nie gwarantuje im w stu procentach awansu do drugiej ligi europejskiej. Bremeńczycy będą musieli nasłuchiwać wieści z Aten, gdzie na gorącym stadionie olimpijskim gospodarze będą podejmować sensacyjną drużynę z Cypru. Anorthosis Famagusta, klub Łukasza Sosina, stoi przed ogromną szansą sprawienia największej sensacji w Lidze Mistrzów od dobrych kilku lat. Mecz między tymi drużynami to bezpośredni pojedynek o awans, w którym remis zadowoli tylko Panathinaikos. Spotkania pomiędzy drużynami greckimi i cypryjskimi zawsze były pełne walki, emocji i bramek, więc można spodziewać się dziś w Atenach wielkiego widowiska.










