To koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jedynie hiszpańscy dominatorzy, Real Madryt i FC Barcelona, nie ulegli w żadnym ze spotkań, remisując kolejno jedno i drugie spotkanie. Wyjątkowo dobrze szło również Zenitowi Sankt Petersburg oraz standardowo Bayernowi Monachium. Pytanie jednak brzmi: kto najbardziej zawiódł?
Nie będziemy zaczynać od najmniejszych, ale od tych, którzy rozczarowali swoich kibiców najbardziej. Na tyle silnie, że wielu fanów żąda głowy holenderskiego trenera. My nikogo szokować nie mamy zamiaru. Chodzi oczywiście o Manchester United, który po rocznej przerwie wrócił do elitarnego grona najlepszych drużyn w Europie. I po sześciu spotkaniach postanowił z tego zestawienia wypaść. Nie może być zbyt dobrze! Trudno mówić o jakimś dużym kryzysie. Podopieczni Louisa van Gaala grają po prostu przeciętnie i temu stwierdzeniu obecnie nie da się zaprzeczyć. Pasma zwycięstw są co rusz przerywane przez kolejne głupie wpadki w postaci remisów lub porażek. Liczby nie kłamią i mówią same za siebie – United remisują co trzecie ligowe spotkanie. Nieco w ponad połowie udało im się triumfować. To wystarcza na czwartą lokatę w lidze. Eksperci nie zamierzają pozostawić na piłkarzach suchej nitki. Szczególnie że z Old Trafford pożegnała się w ostatnim okienku solidna reprezentacja piłkarzy.
Paul Scholes powiedział na łamach „The Guardian”: – Manchester United stał się przeciętną drużyną, a takie drużyny osiągają przeciętne rezultaty.
Wtórował mu na Twitterze Peter Schmeichel: – To był tak przeciętny występ, jak tylko było to możliwe.
Jak można grać aż tak przeciętnie, mając tak dobrą drużynę? To pytanie zadają sobie wszyscy kibice w Europie, choć najgłośniej pytają o to fani „Czerwonych Diabłów”, które wylądowały w fatalnej sytuacji w piekle. W piekle przeciętnej otchłani. W grupie United straciło punkty z każdą drużyną – z CSKA Moskwa, z Wolfsburgiem, z PSV Eindhoven. Dwa zwycięstwa i dwa remisy pozwolą im jednak zagrać w Lidze Europy – osiem oczek wystarczy nawet na rozstawienie w play-offach Ligi Europy. Pytanie, czy nawet najlepsza gra w mało elitarnych rozgrywkach wystarczy na odbudowanie zaufania kibiców?










