Druga kolejka Ligi Mistrzów za nami. Trzeba przyznać, że raczej obyło się w niej bez niespodzianek. Jednak kilku murowanych faworytów straciło punkty. Do głównych przegranych należą Milan oraz typowana do ostatecznego triumfu Barcelona. Cięgi zebrać też powinny Real Madryt i Milan.
Grupa E
W grupie E na razie wszystko dzieje się zgodnie z planem. Finalista poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, Bayern Monachium, pewnie znajduje się na czele tabeli swojego zestawienia. Potwierdził się jednak drobny kryzys „Bawarczyków”. Potyczka z Bazyleą pokazała, że porażka Mainz nie jest tylko dziełem przypadku. Po niej podopieczni Louisa van Gaala potrzebują odbudowania morale i, choć to rywale strzelili pierwszego gola, wygrali dzięki znakomitej postawie Bastiana Schweinsteigera. Roma wiedziała, że – by liczyć się w walce o 1/8 finału – musi wygrać z Klużem. Zwycięstwo nad Interem dodało rzymianom skrzydeł i choć Rumuni sprawili wicemistrzom Włoch sporo problemów, udało się potwierdzić niezłą dyspozycję. Teraz trzeba ją udowodnić zdobyczami punktowymi przeciwko FC Basel.
Grupa F

Nie tak to miało być – tak można skomentować sytuację w tej grupie. Co prawda na czele zgodnie z przewidywaniami znajduje się londyńska Chelsea, jednak zespołem oglądającym jej plecy miał być Olympique Marsylia. Tymczasem tę rolę odgrywa Spartak Moskwa. Nie można w tym upatrywać dzieła przypadku, gdyż „Miaso” od jakiegoś czasu prezentują się bardzo przyzwoicie. Efektem tego są nie tylko wygrane w Lidze Mistrzów, ale ponowne włącznie się u siebie w kraju do rywalizacji o puchary. Zespół Didiera Deschampsa stoi pod ścianą. Francuski trener zdaje sobie sprawę, że jeżeli nie wygra dwóch najbliższych konfrontacji z Ziliną, pożegna się z Champions League, a jego posada może być zagrożona. Słowacy w ogóle nie przypominają rewelacyjnej swego czasu Artmedii i nie zanosi się na to, by zdobyli jakikolwiek punkt.
Grupa G
Czy to zespoły typowane do odpadnięcia są takie silne, czy raczej faworyci tacy słabi? Po drugiej kolejce fazy grupowej należy się skłonić raczej ku temu drugiemu stwierdzeniu. Jak pokazuje sytuacja w Ligue 1, Auxerre nie należy do najmocniejszych przeciwników. Tymczasem Real Madryt miał ogromne problemy z pokonaniem zespołu Ireneusza Jelenia. Jose Mourinho miał szczęście, że trafił ze zmianą Angela Di Marii, który wszedł w drugiej połowie i odwrócił losy meczu. Początki portugalskiego trenera w stolicy Hiszpanii nie wyglądają imponująco, lecz powinniśmy go oceniać dopiero na koniec sezonu. Jeszcze gorzej wiedzie się Milanowi. „Rossoneri” zaledwie zremisowali z Ajaksem. Massimiliano Allegriemu nadal nie udaje się nawiązać do dobrej postawy drużyny z czasów Carlo Ancelottiego. Wydaje się, że do 1/8 awansuje, ale tam już będzie mu naprawdę ciężko.










