Za nami wieczór pełen emocji i piłki na najwyższym poziomie. Ćwierćfinały Ligi Europy nie zawiodły, w każdym padły minimum dwie bramki. Pora przyzwyczaić się do tego, że czwartki obfitują w tak samo dobry futbol, co poprzedzające je wieczory w Lidze Mistrzów. Co działo się w tej serii spotkań?
1) Borussia Dormund – FC Liverpool 1:1
Borussia Dortmund tylko zremisowała w domowym spotkaniu z Liverpoolem. Jurgen Klopp wrócił więc w dobrym stylu na stadion, gdzie przez siedem lat wykonał znakomitą pracę. Jego podopieczni rozegrali bardzo dobre zawody, prezentowali się zupełnie inaczej niż kilka tygodni temu gracze Tottenhamu. „The Reds” zagrali bardzo konsekwentnie w defensywie i piłkarze z Niemiec mieli duże problemy ze stwarzaniem sytuacji.
https://vine.co/v/iIt3aMXzpQ5
W pierwszej połowie mógł zaimponować zwłaszcza duet Mamadou Sakho – Dejan Lovren, którzy byli nie do przejścia i konsekwentnie blokowali atakujących BVB przed dostępem do własnej bramki. W drugiej połowie szybko wyrównał Mats Hummels, który po przerwie odżył i zagrał niczym profesor – odbierał, rozgrywał, główkował i dzięki temu został najlepszym piłkarzem drugiej odsłony. Klopp na dobrze sobie znanym Signal Iduna Park wywalczył bramkowy remis, co w europejskich pucharach jest bardzo dobrą zaliczką przed rewanżem na Anfield.
https://vine.co/v/iIFKFpXBnhd
2) Villarreal – Sparta Praga 2:1
Mecz Villarreal ze Spartą to dwa piłkarskie spojrzenia – polot i finezja kontra zaangażowanie i fizyczność. W obu przypadkach – przesadzone. Sparta sporo faulowała, nie popisywał się sędzia, który mógł pokazać przynajmniej trzy żółte kartki więcej dla prażan, mógł też pokusić się o podyktowanie jedenastki. Najjaśniejszą postacią Sparty zdecydowanie był David Bicik, który prócz bramek Bakambu wyczyniał cuda-niewidy. Villarreal zaś mógł dzisiaj rozstrzygnąć wszystko, ale postanowił zabawiać się w bardzo przesadzone, finezyjne akcje. Gdyby w kilku sytuacjach Suarez i spółka zdecydowali się na strzały, nie musielibyśmy oglądać rewanżu.











