W 2. kolejce grupy F Ligi Mistrzów Borussia Dortmund wysoko pokonała na własnym boisku zespół Olympique Marsylia. Bramki dla zeszłorocznego finalisty Champions League strzelili Robert Lewandowski w 19. i 80. minucie oraz Marco Reus w 52. Po tym spotkaniu BVB ma na swoim koncie trzy oczka, a OM nadal pozostaje bez punktów.
Obie drużyny w pierwszej kolejce Ligi Mistrzów poniosły porażki. Marsylia przegrała na własnym stadionie z londyńskim Arsenalem, a Borussia uległa z Napoli. Dlatego mecz w Dortmundzie był bardzo ważny, zarówno dla jednego, jak i drugiego zespołu.
Gospodarze weszli w mecz z wielkim animuszem. Już w pierwszych minutach dużymi umiejętnościami bramkarskim musiał wykazać się Steve Mandanda, golkiper Marsylii. Najgroźniej było w 6. minucie po strzale Reusa z 20 metrów, wybitym przez bramkarza gości na rzut rożny. W odpowiedzi OM przeprowadził kontrę, po której doszło do sporych kontrowersji. Durm, obrońca BVB, zahaczył Khalifię, który sprytnie się wywrócił na pograniczu linii pola karnego miejscowych. Sędzia nie zdecydował się na odgwizdanie faula, czym rozwścieczył graczy z Francji. Po tej sytuacji piłkarze z Lazurowego Wybrzeża zaczęli grać odważniej, ale nadeszła 19. minuta spotkania.
Tym razem to zespół Marsylii nadział się na kontrę. Szybka akcja rozpoczęta przez Reusa, a później kontynuowana przez Durma i Mkhitaryana rozmontowała obronę przyjezdnych. Formalności dopełnił jednak nikt inny jak sam Robert Lewandowski, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki.
Po kolejnych kilku minutach wynik powinien być już całkowicie inny. W 21. minucie bliski wyrównania z rzutu wolnego był Valbuena. Jego strzał został jednak odbity na róg przez Langeraka, który zastępował w tym spotkaniu pauzującego za czerwoną kartkę z Napoli Weidenfellera. Chwilę później polski napastnik mógł zdobyć swoją drugą bramkę w tym meczu, ale nieskutecznie strzelał po wspaniałym dośrodkowaniu Grosskreutza.
Walka w środku pola, mnożące się faule i rwana gra to obraz końcówki pierwszej połowy. Borussia i Marsylia starały się zmienić stan pojedynku, ale robiły to tak nieudolnie, że żadna z drużyn nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej sytuacji do zdobycia bramki. Do przerwy BVB prowadził 1:0 ku uciesze swoich licznie zgromadzonych kibiców.
Radość niemieckich kibiców była jeszcze większa, gdy w 52. minucie na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:0. Borussia uzyskała rzut wolny w odległości 35. metrów od bramki Marsylii. Egzekutorem tego stałego fragmentu gry był Marco Reus. Mocno bite dośrodkowanie nie zostało przecięte przez żadnego z zawodników i piłka wpadła obok zdezorientowanego Mandandy do jego bramki. Sytuacja Marsylii stała się mocno skomplikowana.
Gra nie układa się zawodnikom z Francji. Marsylia nie była w stanie przedrzeć się pod bramkę gospodarzy i stworzyć sobie klarownej sytuacji do strzelenia kontaktowego gola. Piłkarze z Dortmundu starali się kontrolować grę, ale nie atakowali już tak zacięcie bramki strzeżonej przez Mandandę. Z tego powodu tempo gry trochę siadło, a sędzia musiał kilkukrotnie sięgać do kieszonki po żółty kartonik.









