Tango to argentyński taniec. Powolny, wyrażający smutek, lecz improwizowany, przez co pełno w nim niespodziewanych ruchów. Taka właśnie jest gra reprezentacji Argentyny i samego Leo Messiego na mundialu w Katarze. „Albicelestes” nie zachwycają, ich gra często jest dość słaba i rozczarowująca. Jednak w swoim składzie mają najlepszego improwizatora na światowych boiskach, który potrafi w jednej chwili odmienić grę drużyny, zaczarować rywali i wyprowadzić swój zespół na prowadzenie. Mowa oczywiście o Leo Messim, który rozgrywa właśnie ostatni mundial w swojej karierze.
Leo Messi rozgrywa właśnie czwarty mundial w swojej karierze. Chociaż ma już 35 lat, nie śpieszno mu na sportową emeryturę. Argentyńczyk wciąż stanowi o sile reprezentacji swojego kraju. W Katarze, jak na boga futbolu przystało, czaruje swoją grą i rozstrzyga wyniki kolejnych spotkań. Tegoroczny mundial jest kolejnym, na którym możemy zachwycać się siedmiokrotnym zwycięzcą Złotej Piłki. Szkoda, że prawdopodobnie ostatnim.
Leo Messi to as w składzie Argentyny
Pewne rzeczy nie zmieniają się przez lata, choć wydaje się nam, że już dawno przyszedł na to czas. Tak jest właśnie z Leo Messim, który już od kilkunastu lat stanowi o sile reprezentacji Argentyny i tym razem nie jest inaczej. Chociaż sporo rzeczy od początku układało się nie do końca po myśli „Albicelestes”, drużynie Lionela Scaloniego udało się poradzić sobie z problemami. Oczywiście główną rolę w rozwiązywaniu boiskowych problemów miał Leo Messi, do którego wystarczy zagrać piłkę, a on zrobi z nią co trzeba.
Przekonał się o tym Meksyk, kiedy Argentyna rozgrywała przeciwko niemu bardzo słabe spotkanie. Dosłownie kilka metrów wolnej przestrzeni w okolicy szesnastego metra Meksykanów wystarczyło, aby Messi dzięki swojemu geniuszowi znalazł drogę do siatki. Przekonała się o tym też Australia, której piłkarze również nie upilnowali go na tyle, aby zapobiec utracie bramki. Siedmiokrotny zdobywca Złotej Piłki strzelił tym samym swojego pierwszego gola w fazie pucharowej mistrzostw świata. Ale na tym jego licznik raczej się nie zatrzyma.
Leo Messi ciągle bije kolejne rekordy. Rzecz jasna, w Katarze również udało mu się przegonić innych w kilku statystykach. Po meczu z Australią otrzymał ósmy tytuł piłkarza meczu na mistrzostwach świata w karierze, czego nie udało się wcześniej dokonać żadnemu innemu zawodnikowi. Oprócz tego wyprzedził innego argentyńskiego geniusza futbolu, Diego Maradonę, w liczbie udanych dryblingów na mundialu. Na tym jednak nie koniec jego dokonań. Maradonę dogonił również w statystyce okazji wykreowanych swoim kolegom z drużyny. A to wszystko w jego 1000. meczu w seniorskiej reprezentacji.











