Już w środę o 20:45 Śląsk Wrocław zacznie swoją przygodę z Ligą Mistrzów. W meczu z Buducnostem Podgorica nie zagrają na pewno Rafał Grodzicki oraz Johan Voskamp.
Jak wyjaśnił dzisiaj Orest Lenczyk, ten pierwszy pauzuje za czerwoną kartkę otrzymaną w pucharach jeszcze w barwach Ruchu Chorzów, natomiast Holender ma problem z kolanem. Do Czarnogóry trener WKS-u zabrał zatem 18 piłkarzy. „Oro Profesoro” nie narzeka jednak na obecną sytuację kadrową i uważa, iż jest ona stabilna.
– Mamy pewną stabilizację składu. Wiemy, w którym miejscu jest forma poszczególnych zawodników. Mam pewien ból głowy, bo na trzech, czterech pozycjach mogę wystawić po dwóch zawodników. I do końca nie będę wiedział, czy dobrze zrobiłem. Jest to sytuacja komfortowa, ale w konfrontacji z mistrzem Czarnogóry okaże się, czy dokonaliśmy słusznego wyboru.
Lenczyk krótko podsumował też przygotowania Śląska do sezonu. Mimo że jego wyniki wcale nie napawają wielkim optymizmem (dwa zwycięstwa, remis, trzy porażki), to trener wcale nie narzekał.
– Po naszych sparingach mogę powiedzieć, że jestem zadowolony z gry, ale nie ze skuteczności moich napastników. Oceniając ich postawę, musimy jednak wziąć pod uwagę, że odbyliśmy ostatnio ponad 30 różnych treningów. Sprawą otwartą jest, jak sobie poradzimy w tej temperaturze, jaka ma być w Czarnogórze. Nie boimy się gorąca, ale chodzi o umiejętne rozłożenie sił w tych warunkach na pełne 90 minut spotkania. Wprawdzie w środę czeka nas pierwsza połowa dwumeczu, ale uważam, że pojedynek w Czarnogórze należy rozstrzygnąć z takim wynikiem, aby spotkanie we Wrocławiu nie było męką. Jestem zdania, że bramki zdobyte na wyjeździe dają w pucharach duże szanse w rewanżu.
Szkoleniowiec wrocławian nie zapomniał oczywiście o najbliższym rywalu. Mimo że Śląsk jest faworytem starcia z mistrzem Czarnogóry, to na pewno nie można go lekceważyć.
– Mamy wiadomości o drużynie z Podgoricy dość spore, ale dopiero po fakcie okaże się, czy są to wiadomości wystarczające. Muszę jednak przyznać, że bardziej interesujemy się sobą niż drużyną przeciwną. Oglądając jej mecze ligowe oraz ostatni sparing, który niby miał się nie odbyć, wiemy, że potrafi grać w piłkę.
– W Buducnostie są zawodnicy, którzy umieją grać w piłkę. Jeżeli jest tam trzech piłkarzy, którzy po konfrontacji z nami mają dostać zielone światło na odejście za granicę, to znaczy, że chcą wykorzystać wszystkie swoje dostępne atuty, aby nas pokonać. Siła ofensywna tej drużyny jest duża. Jeżeli dwóch napastników zdobywa w sezonie po ponad 20 goli, to robi to wrażenie. Nie ukrywam, że dwóch stoperów będzie miało w środę szczególnie trudne zadanie do wykonania.









