Legia Warszawa przystąpiła do rywalizacji o europejskie puchary, mając względny spokój. Świetny okres przygotowawczy, dobre transfery, przełamana klątwa superpucharu i pewna wygrana z ŁKS-em na start ligowych zmagań. Mecz z Ordobasami był jednak dla „Wojskowych” niczym zimny prysznic. Wiele rzeczy nie funkcjonowało dobrze, a drużynie z Polski pomógł również sędzia.
Słabe punkty
Legia Warszawa w tym spotkaniu miała wiele słabych punktów. Marc Gual, Radovan Pankov, Josue, Patryk Kun, Jurgen Celhaka czy Artur Jędrzejczyk. To pierwsi piłkarze, jacy przyjdą nam do głowy, gdy pomyślimy o słabych występach. A jednak spodziewalibyśmy się, przynajmniej po części z tych zawodników, więcej. Josue, a więc kapitan Legii, był dzisiaj naprawdę słaby i niewiele mu wychodziło. Chciał grać w sposób efektowny, często podbijał piłkę, ale to były albo niedokładne podania, albo straty piłki. Do tego nie dorzucił nic ekstra, czego się oczekuje od Portugalczyka.
Dziwne było, przynajmniej w naszej opinii, postawienie na Jurgena Celhakę od pierwszej minuty. Większość osób śledzących Legię regularnie chciałaby się tego piłkarza pozbyć przed sezonem, ale on został, żeby dostawać więcej okazji do gry i powiększyć rywalizację w środku pola. Dobrze, to jakoś można było uargumentować. Ale to, że Albańczyk wychodzi na pierwszy mecz Legii w europejskich pucharach i to na wyjeździe, na terenie, który wymienia się jako jeden z największych atutów rywali, podczas gdy na ławce siedzi Elitim? To raczej trudne do obrony już na samym papierze. A mecz tylko to potwierdził.
Dobre zmiany, ale czemu tak późno?
W związku ze słabą grą wcześniej wymienionych piłkarzy aż prosiło się o zmiany. Te w końcu nastąpiły. Gdy na boisko wchodził Makana Baku, reakcją większości osób prędzej niż pewność, że rozegra dobry mecz, mogło być poważne zwątpienie, w końcu Baku w Legii za dużo nie pokazał, a rozpoczyna w niej już drugi sezon. Jednak wahadłowy wykreował sytuację bramkową już po kilkudziesięciu sekundach od pojawienia się na boisku.
Oprócz niego na boisko weszli Elitim, Rosołek, Muci i Kramer i o wszystkich z nich musimy mówić pozytywnie. Kramer zdobył bramkę i ponownie był aktywny w pressingu, Elitim nie popełniał takich błędów jak Celhaka, wprowadził spokój i pewność w środku pola, Muci był aktywny, ale zmarnował jedną bardzo dobrą okazję do strzelenia gola, najmniej szumu z nich wszystkich zrobił Rosołek, oddał jeden dobry strzał z dystansu, który jednak przeleciał niedaleko bramki.











